Podczas, gdy Lucas szukał młodych koni odeszłyśmy na bok. Trzymałyśmy
kciuki (chociaż ich nie miałyśmy) za to, aby chociaż jedno ze źrebiąt
znalazło się. Minęło piętnaście minut, a koników nadal nie było. Nagle
usłyszałam szelest i zobaczyłam kawałek sierści.
- Chodź Elo.- rzekłam - Chyba widzę jakiegoś źrebaka.
Podeszłam, a Elo pędem pogalopowała, po czym wbiegła do lasu.
- Tylko się nie zgub!- krzyknęłam
Odpowiedzi nie usłyszałam...
Po chwili Elo wyszła z uśmiechem, a za nią
wyszedł jeden źrebak, Kiara. Zawołałyśmy Lucasa. Smok podleciał do nas.
Elo powiedziała, abym poszła na Łąkę Makową z Kiarą.
Elo została z
Lucasem i rozmawiali, gdy ja i źrebak ścigałyśmy się na łąkę. Oczywiście
Kiara wygrała. Potem bawiłyśmy się w chowanego, berka i mistrzostwa w
nie dotykaniu maków.
- Czemu masz skrzydła? - zapytała Kiara.
- Bo jestem Pegazem. Dzięki nim mogę latać. - odpowiedziałam.
Cofnęłam się, podleciałam do góry, zrobiłam kółko nad klaczą i wylądowałam.
- Też bym chciała polatać! Mogłabym na ciebie wsiąść, żeby polatać razem z tobą?- zapytał młody koń.
- Okej. Ale najpierw poszukamy czegoś, co będzie cię trzymało.- powiedziałam.
- Żeby latać zrobię wszystko! - odrzekła z uśmiechem.
Zanim zdążyłam się rozejrzeć Kiara przyniosła coś dziwnego, czego nigdy
nie widziałam. Ona również sama nie wiedziała co to. Po prostu nowoczesny,
magiczny wytwór! Położyła to na mnie i latałyśmy do wieczora.
Lucas i
Elo nadal nie wracali. Wylądowałyśmy. Sama już nie wiedziałam co
robić... Wracać szukać przywódcy i mojej najlepszej przyjaciółki, czy
nadal zajmować się Kiarą...
- Galaxy spójrz!- zawołał źrebak.
Gwiazdy, niczym krople deszczu na szybie spływały w dół, jakby traciły nadzieje, że jeszcze kiedykolwiek zaświecą.
-Widzę. Sama to robię.- odezwałam się z cieniem smutku w głosie.
< Kto pisze dalej ? Elo, Kiara, czy Lucas ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz