Kiedy się obudziłam leżałam sypialni. Nie mogłam jednak wstać, gdyż kiedy tylko próbowałam ruszyć kopytem momentalnie chwytał mnie ostry ból. Słyszałam jak mały Tango rży na cały swój głosik. Melodia przyszła do mnie z sokiem malinowym, by zobaczyć jak się czuję, zaś Kiara w ślad za siostrą z maścią na
zagojenie rany.
Tydzień później mogłam pójść zobaczyć małego. Lucas był przy nim i patrzył, czy aby na pewno Tango był zdrowy i się dobrze rozwijał. Jednak Lucas oznajmił że
przez pierwszy miesiąc mam go karmić naturalnie.
Dziewczynki chciały się pobawić z młodszym bratem, lecz był on jeszcze zbyt młody. Po
miesiącu rodzeństwo bawiło się już jak szalone.
Lucas musiał jednak sprawdzać, czy moja rana
goiła się prawidłowo i smarował mi skórę ziołami z Lasu Nieskończoności.
Pewnego dnia z całą rodziną poszliśmy na jagody, a dzieci
zamiast zbierać do wiklinowego koszyczka owoce, to zjadały od razu. W skutek tego
byli cali brudni, a jagody szybko znikały, więc szybko pozbierałam wytwory, aby móc później upiec wspaniały placek cześć narodzin Tanga. Taura z dziećmi poszli się umyć, zaś galaxy dołączyła do zbiorów, a ja mogłam chwilę odpocząć od ciągłego zrywania owoców z krzaków. Szłam ramię w ramię z moją przyjaciółką Galaxy.
< Galaxy ? :) >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz