sobota, 2 lipca 2016

WATAHA ZAWIESZONA DO ODWOŁANIA!
Powód jest bardzo prosty...
1.) Brak Czasu .
2.) Brak zainteresowania ze strony większości postaci z watahy. 
Uwaga nabór zaufanej adminki poważnej, powyżej 11 ( jedenastego )  roku życia.  
Z nadzieją informuję, iż niedługo mam nadzieję znów wznowić grę! 
Zapraszam na howrse ( matyldziacheval )

wtorek, 14 czerwca 2016

Galaxy odpowiada CD Kiyumi

Pewnego wieczoru chodziłam po terenach watahy,  nie mogąc się skupić. Miałam totalny mętlik w głowie. W tym miejscu czas mijał tak szybko, a ja czuję się jakbym była tu dopiero jedną minutę...
Te wszystkie dramaty, radosne i miłe chwile po prostu na moment wyparowały z mojego życia...
- Galaxy! - usłyszałam krzyk za sobą.
- Tak? - rzekłam odwracając się.
- Nareszcie cię znalazłam! - powiedziała nieco zdyszana nastolatka. - Miałam szukać cię z Kiyumi, ale...
- Ale? - zapytałam.
- Ale musiała gdzieś pójść. - powiedziała nieswojo Melodia.
- Więc co chciałaś? - zadałam pytanie lekko zdezorientowana.
- No... Właśnie zapomniałam. - oznajmiła, po czym parsknęłyśmy śmiechem.
Po kilku minutach, może sekundach nastąpiło przejaśnienie w mózgu Melodii.
- Wiem! Chciałam cię zapytać czy chciałabyś uczestniczyć w festiwalu sztuki, gdzie będziemy pokazywać nasze talenty. Więc chciałabyś? - zapytała podekscytowana klacz.
- Okej. Chcę. - oznajmiłam.
- Super! - wykrzyknęła cała w skowronkach. - Co zaprezentujesz?
- Jeszcze nie wiem... Powiem za chwilkę... - powiedziałam oddalając się od rzeczywistości, powracając do przemyśleń.
Melodia stała przede mną i mówiła coś do mnie...Odpowiadałam, ale sama nie wiedziałam co . Nagle coś poruszyło się w krzakach i od razu się przebudziłam, odskoczyłam i rozbawiłam przy tym Melodię. Nastolatka odeszła, jednak nadal widziałam ją. Zobaczyłam także Kiyumi gnającą z Tangiem.
< Kiyumi ? > 

wtorek, 7 czerwca 2016

Tango CD Kiyumi

                                                              Tango opowiada...
Bawiłem się z pewną klaczką w przedszkolu, lecz jeden z pośród ogierów był zadziorny i nawet kopyto mi postawił
- Ej, mały ja tu żądze i nie wchodź mi w drogę. - powiedział wyniośle. - W ogóle kim jesteś ?!
- Jesteś dziki?
- Tak
- Słyszałeś legendę o Taurze i Elo władcach dzikich koni ?
-Tak
- Jestem ich źrebakiem
- Nie wierzę ci
Nagle chciał mnie wywalić z progu drzwi i chwycił mnie za ogon.
- Zostaw go!
  W mgnieniu oka przyszli opiekunowie i w chwili ,  kiedy on nie zdążył mnie puścić,   jego rodzice zostali powiadomieni!
< Kiyumi ? Och i odpowiem prawdopodobnie kiedy już przyjdzie opowiadanie ( odp. ) od Galaxy ;) Przypominam o " Jestem! Magic " >

sobota, 4 czerwca 2016

Realy you ' ll should see it

 Przypominam iż teraz wszyscy właściciele postaci istniejących w watasze będą musieli zaprezentować w postach talenty na Festiwalu Sztuki.
Każdy kto wie, co ma zrobić, i że w ogóle zobaczył to powiadomienie, proszę o wiadomość na howrse z treścią następującą:   
 " Jestem! Magic " ...
Wszyscy, którzy nie zostawią wiadomości, będą musieli odejść z watahy. Chyba , że napiszę mi któreś z was , iż nie ma czasu, i powróci kiedyś/ wkrótce / itd... Wtedy postać zostanie chwilowo zawieszona...
Biorę pod uwagę niewielką ilość chwil do dyspozycji jakie macie, gdyż jest teoretycznie koniec roku szkolnego, lecz uprzejmie proszę o takie wiadomości, ( podane wyżej ), ponieważ muszę wiedzieć, kto tu należy szczerze i czy w ogóle wciąż się interesuje watahą.
Dziękuję za uwagę....
 matyldziacheval ( howrse )

Kiyumi odpowiada CD Galaxy

- Kiyumi!!! - krzyknęła Elo widząc mnie, żegnającą się z Taurą pod Magiczną Grotą, niedaleko jej domu.
- Tak ? - odwróciłam się z życzliwym uśmiechem.
- Mam tyle na głowie! - powiedziała klacz. - Festiwal, nowy pokój i jeszcze Tango musi iść do przedszkola, dziś jest uroczyste powitanie dzieci, a ja nie mam w ogóle czasu, pomóż!!
- Och oczywiście. - odpowiedziałam nieco zdezorientowana. - Sądzę, że masz na prawdę dużo roboty! - roześmiałam się. - Chodź Tango... - zawołałam go do siebie gestem. - Ja cię dziś zaprowadzę, mama ma dużo na głowie...
- Dziękuję, Kiyumi! - rzekła Elo , po czym podeszła do Tanga i go przytuliła. - Udanego, pierwszego dnia!
- Dzięki mamo! - powiedział źrebak.
- Proszę, a teraz idź już, bo się spóźnisz ..
Poszłam wraz z Tango do przedszkola. Było tam mnóstwo małych źrebaków i  innych maluchów.
Roześmiałam się i uściskałam Tanga.
- Udanego dnia! - powiedziałam widząc, jak radośnie źrebak się rwie do zabawy z innymi. - Przyjdę po ciebie, koło szóstej, jeżeli mama nie będzie miała czasu.
Tango pożegnał się, a ja pognałam z powrotem do Magic Land.
Gdy tak gnałam niemalże, nie zauważyłabym snującej się przy granicy Melodii.
Zatrzymałam się gwałtownie.
- Wszystko w porządku ? - zapytałam niepewnie podchodząc bliżej.
- Cco ? - zająkała się nastoletnia klacz. - Yyy, tak wszystko dobrze.
- Na pewno ? - uśmiechnęłam się życzliwie.
Melodia spojrzała na mnie zrezygnowana.
- Miałam razem z mamą zapytać wszystkich o ich talenty na festiwal sztuki... Ale ona nie ma czasu i jest taaka zajęta.. - wyrzuciła z siebie znudzona. - Sama nie zdążę, więc po co nawet zaczynać ?!
- Melodio... - spojrzałam na nią. - Pomogę ci, nie ma co rezygnować, dawaj! Ścigamy się, kto pierwszy przy Wodospadach!
Zachęcona moim entuzjazmem klacz ruszyła za mną.
- Nie dam ci wygrać!!! - wykrzyknęła.
- To się jeszcze okaże, kto tu wygra... - zawołałam.
Zwolniłyśmy nieco dobiegając do brzegu strumyka. Uśmiechnięte i radosne przybiłyśmy sobie piątki.
- To było dobre. - oznajmiła.
Podeszłyśmy do Mirandy...
...
Czas płynął szybko , razem z Melodią przepytywałyśmy członków watahy i zapisywałyśmy w harmonogramie co kto będzie przedstawiał.
- Taura już, Rubin też, Miranda, Lucas, mama, znaczy Elo. - wymieniała kolejnych już odwiedzonych przez nas znajomych. - Kiara, Mel, Sams i Fasolka są... hmm,...Daisy, Sara, Mira i Wenus... tak..
- Silver, Tango, Uran ty i ja. - dokończyłam.
- Idealnie! - zachwyciła się Melodia i znów pochyliła nad rozpiską.
- Kogoś mi jednak jeszcze brakuje... - rozmyśliłam się. Kogo dziś w ogóle nie mogłyśmy spotkać.. Kto ciągle nam umykał... Chyba... - Melodio, a co z Galaxy ?
- Tak, Lucas wejdzie na scenę pierwszy, a zaraz po nim... - Melodia żyła teraz festiwalem, zastanawiałam się czy...
- Słuchasz mnie w ogóle  ... ? - zapytałam.
- Co ? - zapytała Melodia na reszcie schodząc na ziemię.
Spojrzałam na nią wymownie.
- Nigdzie nie ma Galaxy, jeszcze z nią musimy się spotkać.
Melodia skinęła głową i ruszyłyśmy na poszukiwania. Dzień minął szybko, a w tym momencie słońce schodziło coraz niżej. Chyliło się wraz z promykami dzikiego słońca rzucające pomarańczowo - złote promienie.
< Przypominam iż teraz wszyscy właściciele postaci istniejących w watasze będą musieli zaprezentować w postach talenty na Festiwalu Sztuki. Każdy kto wie, co ma zrobić, i że w ogóle zobaczył to opowiadanie, to powiadomienie, proszę o wiadomość na howrse z treścią następującą:     " Jestem! Magic " ... Wszyscy, którzy nie zostawią wiadomości, będą musieli odejść z watahy. Chyba, że napiszę mi któreś z was , iż nie ma czasu, i powróci kiedyś/ wkrótce / itd... Wtedy postać zostanie chwilowo zawieszona... Przypomnienie to pojawi się również w najbliższym poście. Dziękuję za uwagę......  matyldziacheval. >
< Galaxy ? xd >

piątek, 3 czerwca 2016

Elo odpowiada CD Kiyumi

Totalne Zamieszanie 


 Elo:

 Dziś rano obudził mnie Tango, gdyż dziś, pierwszy raz miał iść do przedszkola!
- Dziś idę do przedszkola! - wykrzyknął rozradowany.
Właśnie organizowaliśmy  remont pokoju Tanga,  więc nie mogłam go zaprowadzić, a na dodatek  jeszcze ten festiwal! Czas gonił mnie jak nigdy.
Melodia:

Kiedy szłam zobaczyłam orchidee. Kiyumi szła z Taurą , rozmawiali po cichu. Jeżeli dobrze zrozumiałam chodziło o ochronę Padło również zdanie " Tak, mężczyźni, ale Tango jest jeszcze za mały... " ... Reszty mogłam się tylko domyślać...
< Kiyumi ? > 

sobota, 28 maja 2016

Lucas odpowiada CD Melodia oraz jej mama

 Orchidea
- Lucasie! - zauważyłem biegnącą w moim kierunku Elo.
- Tak ? - obniżyłem lot.
- Posłuchaj... - zaczęła zdyszana klacz. - Kiedy dzisiaj byłam w pokoju Melodii, usłyszałam jej prześliczną piosenkę i razem wpadłyśmy na pomysł stworzenia festiwalu sztuki... Więc co ty na to ?
- Hmm... - przez chwilę się zastanawiałem, nie chciałem, żeby ktokolwiek czuł się speszony lub pod presją z powodu takiego wydarzenia, lecz w końcu powiedziałem. - Myślę, że to świetny pomysł.
Elo z dumą uśmiechnęła się. Zauważyłem, jak już otwierała usta, żeby coś dodać, lecz szybko uprzedziłem ją.
- Omówimy to później, zgoda ? -zapytałem wciąż zamyślony.
- Okey. - odpowiedziała.
- Teraz muszę załatwić jeszcze parę spraw, lecz do zachodu słońca zdążę wszystko zrobić. - rzekłem. - Spotkajmy się na Makowej Łące, tuż przy rozwidleniu dróg, w chwili, kiedy promyki słońca będą się kłaść ku ziemi. - uśmiechnąłem się na swój, nieco bezsensowny lecz, jakże poetycki wywód.
- To do zobaczenia. - powiedziała rozradowana Elo i ruszyła w swoją stronę.
Tak jak wspomniałem, czekało na mnie jeszcze kilka zadań. Rozpostarłem skrzydła. Moje dzisiejsze rozkojarzenie rzeczowo miało swoje podstawy. Od kilku dni w kilkunastu punktach na obrębach terenu watahy zauważyłem małe kiełkujące orchidee. Zacząłem od zachodu i idąc wzdłuż granicy obserwowałem kwiaty. Tak, były takie same, zdawało się że rosną w miejscach, jakby wyznaczających krawędź. Postanowiłem nie czekać dłużej. Wezwałem swoją siostrę.
- Co jest ? - zapytała Miranda, jak zwykle rozbawiona w swoim świcie.
- Widzisz te orchidee ? - zapytałem wskazując na kwiaty oddalone od siebie w równoległych odstępach.
- Tak, a o co chodzi ? - zainteresowała się moja siostra.
- Myślę, że... - streściłem jej co do tej pory zaobserwowałem u jakie są moje przypuszczenia, na końcu spytałem. - Co o tym myślisz ?
Miranda przez chwile się zastanawiała, lecz po upływie kilku minut rzekła:
- Myślę, że kwiaty w pewien sposób chcą nam coś powiedzieć...Jakoś ostrzec... - Miranda wpadła w trans, po chwili oprzytomniała jednak - Lucasie, czy nie miałeś czegoś zrobić, kiedy słońce będzie już nisko? - zapytała. - czuję twoją harmonie czasu...
- Tak! Masz rację. Byłbym zapomniał, muszę omówić z Elo przebieg festiwalu...
- Festiwalu ? - zaczęła smoczyca.
- Tak, wyjaśnię ci to później, teraz muszę się spieszyć...
- Dobrze i Lucasie.. - zatrzymałem się. - Pomyślę o tym, o czym mi dzisiaj opowiedziałeś... Myślę, że Kiyumi mi pomorze, Mira z resztą też...To do zobaczenia..
Elo już na mnie czekała.
- Cześć... więc tak... - klacz wyjaśniła mi jak widzi cały przebieg festiwalu..
- To świetnie.- powiedziałem, jak tylko Elo skończyła mówić. - Tylko mam do ciebie jedną prośbę, do Melodii z resztą też.. - wyjaśniłem.
- Słucham, o co chodzi ? - zaintrygowała się Elo.
- Chciałbym, żebyście zapytały wszystkich z Magic Land, jaki talent zaprezentuje każdy z nich, musimy być dobrze przygotowani, jeśli wszystko ma wyjść tak jak powinno. - uśmiechnąłem się.
- Oczywiście. Zajmiemy się tym jutro i ci wszystko zrelacjonujemy. - powiedziala. - A teraz robi się już późno. Dobranoc Lucasie.
- Dobranoc. Do zobaczenia jutro.
Każdy z nas poszedł w swoim kierunku. Myślę, że festiwal sztuki, na nowo stworzy więzi wszystkich z watahy.
< Melodia i Elo ? Aha i obwieszczam, że każdy będzie musiał przedstawić podczas festiwalu swoją postać i jej talent w osobnym opowiadaniu!!! Tym też sposobem, sprawdzę, kto jest wciąż aktywny w Magic Land, a kto ją olał, dziękuję za uwagę, właścicielka... >

piątek, 27 maja 2016

Od Elo CD Lucas

Melodia i ukryty dar 
Weszłam do pokoju Melodii. Klacz kochała muzykę, więc postanowiłam, że zrobię jej niespodziankę i dam jej flet. Nagle usłyszałam, jak Melodia śpiewa. Pomyślałam, iż jako źrebak zawsze miała talent muzyczny, teraz jest już nastolatką i jej umiejętności rozwinęły się jeszcze bardziej. Podeszłam po cichu bliżej, żeby słyszeć Melodię. Słowa jej piosenki były przepiękne i brzmiały one tak : 
 '' Kiedy życie dało mi los, wielkiego świata nie widziałam, ale też sama wiedziałam ile jeszcze chcę! Ref. Bo życie jest za krótkie aby smucić się. Nie można stać w miejsc.Trzeba iść wyżej, a nie spadać. Bo życie jest tylko jedno i nie ma go więcej!
Kiedy dom straciliśmy to byłam w rozsypce. Lecz kiedy okiełznałam się i odnalazłam rodzinę wszystko było spoko. Lecz kłopotów nie mało. lecz zawszę się wie co się chce e e e !
Ref. Bo życie jest za krótkie aby smucić się. Nie można stać w miejsc. Trzeba iść wyżej, a nie spadać. Bo życie jest tylko jedno i nie ma go więcej! ...
 - Melodia skąd ty tą piosenkę wzięłaś jest piękna! - wykrzyknęłam ze łazmi w oczach, patrząc na córkę.
- Dzięki - odpowiedziała Melodia nieco nieśmiało.
- A może zrobimy festiwal sztuki ? - zaproponowałam. - Każdy członek musi pokazać umiejętności artystyczne! Pójdę spytać Lucasa o zgodę! -oznajmiłam zadowolona ze swojego pomysłu.
- Mamo! - zawołała za mną Melodia. - A Tango i Kiara co będą robić ?
- Tańczyć
<  Lucas? oraz notka od właścicielki:  Bardzo podoba mi się to opowiadanie, właścicielka postaci Elo, Robisz postępy! >

czwartek, 26 maja 2016

Kiyumi, nowe opowiadanie, Nowa historia... Odpowiada kto chce...

Spokój trwał w Magic Land już od dobrych kilku lat. Młode konie stawały się co raz starsze, zaś w naszej wielkiej rodzinie czas mijał w harmonii i wiecznej przyjaźni.
- Cześć Kiyumi. - zawołała Miranda przebiegająca wraz Mirą.
- Cześć! - odpowiedziałam.
Miranda, nie mogąc złapać sygnału wywodzącego się od Sue została tutaj,  z bratem, który nareszcie cieszył się pogodą ducha i anielską cierpliwością. Młoda smoczyca zaprzyjaźniła się z Mirą, były wręcz nierozłączne.
Elo zaś po rychłym odzyskaniu męża miała dosyć szukania niebezpiecznych wrażeń i w ciszy zajmowała się rozwijaniem rodzinnego zakątka.
Galaxy razem z Rubinem wciąż prowadziła zacięte spory, które po chwili zamieniały się w więcej niż bezpieczne przymierze przyjaźni. Jej brat, wciąż uczył się kontroli po zmaganiu z klątwą...
Cóż... Melodia i Samson, o nich powiem tyle, iż dzięki staraniom rodziców i entuzjazmowi Fasolki ,zyskała ona nie tylko szacunek rówieśników, ale także ich podziw co do jej osoby.
Daisy miała same szalone pomysły, o czym świadczy na przykład jej niesamowita posiadłość cała z czekolady, której cóż.... wciąż ubywa. * uśmiechnęłam się pod nosem. *
Sara i cała jej gromadka miała wiele czasu na spędzenie ze sobą cudownych chwil oraz naukę Wenus... to piękne jak wiele różnych dusz może stać się jedną rodziną...
A co do mnie. to w ciszy rozwijałam swoje moce... Pełne godziny spędzałam w Wodnej Grocie, gdzie razem z L' arc - en - ciele ćwiczyłam równowagę ducha i zdolność przechodzenia do cudzych snów. Jak na razie postępy nie były niesamowicie widoczne, lecz mój morski przyjaciel zawsze znalazł jakiś sposób, w którym znajdzie się coś, co wyjdzie mi bez zarzutów. Jak na razie jedynym moim eksperymentatorem był właśnie L ' arc - en - ciele, który świadomie spotykał mnie w swoich domkach z kart w czasie snu... Udało mi się zajrzeć również do głów kilku z pośród moich przyjaciół, lecz moim manewrem było przekonanie ich, iż to tylko wymyślony przez nich świat w zmorze...
Wszystko było idealne, wiedziałam, że przez jakiś czas na pewno nie odwiedzi nas nikt, kogo nie chcemy zobaczyć...
< spokojne opowiadanie od Kiyumi, rozpoczynające nową część ' Magic Land część II ' Czekam na wasze opowiadania =^.^= >

Opowiadanie podsumowujące 1 część historii o Magic Land... odpowiada Lucas CD Nowy rodział w życiu watahy.

- Nie ruszaj się! - powiedziałem widząc, jak Elo szykuje się do skoku na napastnika jej ukochanego, Taury.
Klacz, choć niechętnie odsunęła się i znów wzbiła w powietrze wraz z Rubinem.
- Lećcie, dogonię was później. - oznajmiłem.
- Ale... - zaczął protestować Rubin.
- Nie! Już podjąłem decyzję. - huknąłem. - Lećcie, Taurze nic nie będzie... No już! Ruszajcie! - ponagliłem.
Rubin posłał mi jeszcze jedno spojrzenie zanim zniknął za horyzontem wraz z klaczą.
Powoli podszedłem do ogrodzenia i ujrzałem dwóch mężczyzn ciągnących Taurę, za uwiązy u jego chrap. Bałem się o przyjaciela, jednak jednocześnie miałem już dosyć tej sytuacji. Miałem nadzieję, że po naszym powrocie wszystko będzie układało się jak należy...
Powoli zacząłem się wznosić w powietrze, gdy nagle poczułem nagłe szarpnięcie i niesumienną pętlę zaciskającą się wokół mojej szyi. Gwałtownie poleciałem w tył nieświadomy obecnej sytuacji. Napastnicy stojący za mną zaczęli gwizdać do siebie z zadowoleniem nowej zdobyczy. Niesamowicie mnie to zdenerwowało, dlaczego oni mają czelność w ogóle wtrącać się w nasze życie ?!
Odwróciłem łeb w kierunku ludzi i pod nagłym napływem wściekłości zmieniłem strukturę swojej skóry na niezniszczalną i stalową. Zionąłem srebrnymi kryształkami metalu zaostrzonymi na końcach, niczym niewielkie trójkąty, lecące w nieprzyjaciela. Ostre przedmioty przecięły linę, którą byłem przywiązany, zaś wredne istoty leżały w konwulsjach, za swoje nikczemne czyny.
Podleciałem do Taury stojącego w zagrodzie i obserwującego to wszystko z boku.
- Nic nie mów. - oznajmiłem.
Wziąłem konia w swoje szpony i rozpostarłem skrzydła. Teraz już tylko czekała na nas jedna droga. Droga do Magic Land. Do domu...
< I otóż tym właśnie opowiadaniem zakończyliśmy część 1 historii naszej watahy. Teraz czas na zupełnie nową historię. Na to opowiadanie, jako, iż jest podsumowujące zdarzenia od początku watahy proszę nie odpowiadać. Nowe pierwsze opowiadanie  Powstanie ona od Kiyumi. Dziękuję za uwagę. Założycielka. >

sobota, 21 maja 2016

Elo odpowiada CD Lucas

Kiedy  Rubin zabrał mnie Wiatrem powiedziałam:
- Puść! - po czym szarpnęłam się gwałtownie.
- Czemu? - oburzył się koń. - Przecież zlecisz jeśli cię puszczę!
- Nie gadali o tym w  szkole że możemy latać? - zarżałam ze złością. - My z Taurą byliśmy parą już! - Ale masz powodzenie Rubinie. -  Zaśmiał się Lucas.
- Lucasie powiedz mu, żeby dotarło do jego głowy, że jestem zajęta i umiem sama latać! - moje nerwy puszczały.
-  Dobrze. Przestańmy już rozmawiać! - powiedział Lucas.
Nagle uświadomiłam sobie coś strasznego.
- Tam jest wóz taki jakim mnie przywieźli! - szepnęłam, po czym zerwałam się w dół. - Tam jest Taura ?!
< Lucas ? > 

czwartek, 19 maja 2016

Rubin odpowiada

 Porwanie, ludzie... - dział (nie) zakończony!
W czasie, gdy lecieliśmy słońce kładło się do snu. Śpieszyliśmy się bardzo, lecz i tak byśmy nie zdążyli.
- Nie damy rady... - Lucas przerwał ciszę głosem ujawniającym jego wątpliwość. - Ja wiem, że powinniśmy ratować Elo oraz że to ja cię sprowadziłem, ale... Nie dolecimy w pięć sekund.
- Za raz coś wymyślimy... - rzekłem w zamyśleniu.
Nagle usłyszeliśmy krzyki. Okazało się, iż to Galaxy. Wypuściłem powietrze...
- Gdzie lecisz Lucasie? - zapytała klacz udając, że nie istnieję.
- Nie ważne moja droga... - nie dokończył.
- Proszę cię Galaxy, szanuj moją osobę. - przerwałem Lucasowi.
- No więc szanuję tak jak i ty moją całując mnie. - oznajmił złośliwie Pegaz.
- Wiesz co... To był przymus. - powiedziałem.
- Nie znałem cię Galaxy od tej strony, tak jak i ciebie, Rubinie... - rzekł Alfa watahy patrząc się na nas karcącym wzrokiem. - Chciałabyś coś dodać?
- Tak! Że go nienawidzę i mam go dość i, żeby dał mi spokój! - wykrzyknęła klacz odfruwając w inną stronę.
- Wyśmienicie... - wyszeptałem.
- Heh... Ale masz powodzenie. - oznajmił Lucas uśmiechając się znacząco.
Przeszyłem go spojrzeniem, w którym było wszystko co na ten temat chciałbym powiedzieć.
Nagle wpadłem na pewien pomysł.
- Już wiem! - krzyknąłem. - Możemy się przecież teleportować!
- Ale jak? - zapytał się smok.
- No wiesz... Zna się to i owo... - rzekłem tajemniczo. - Po prostu mnie dotknij.
Lucas mnie dotknął i... znaleźliśmy się przy miejscu przebywania porwanej. Rozeznać się w otoczeniu było trudno, lecz zauważyliśmy ślady na skale.
- Chodźmy... - rozkazałem. - Albo nie! Ty znajdź jakieś miejsce, gdzie będziesz mógł się ukryć, a ja pójdę sam.
- Nie możesz tego zrobić. To za duże ryzyko. - kazania prawione przez Lucasa były baaaardzo nudne, więc bez namysłu ruszyłem.
Zauważyłem Elo przywiązaną do ogrodzenia, oraz rozmawiających ludzi. Podsłuchałem ich i jeden z nich rozkazał drugiemu pójść po karego ogiera, który stoi na łące. Wiedziałem już, o co chodzi. Koń wyglądał tak jak ja, więc popędziłem w tamtą stronę. Niestety, nie mogłem go ukryć, więc stanąłem bliżej wejścia. Człowiek bez namysłu mnie złapał. Czułem się bardzo dziwnie przy ludziach. Przyprowadził mnie do miejsca przebywania ich ,,zdobyczy".
- Dobra... - powiedział jeden z nich. - Trzeba dać im trochę czasu. Chodźmy do domu.
Elo była przestraszona. Wydało mi się trochę dziwne, że mnie nie poznaje.
- Elo, to ja...- powiedziałem. - Rubin.
- Na całe szczęście! Muszę ci coś powiedzieć... - oznajmiła.
Zauważyłem Lucasa, który przyglądał się całej sprawie.
- Poczekaj... - wyszeptałem.
Pobiegłem w stronę domu, aby zamknąć drzwi. Następnie uwolnić konie z padoku, które szybko uciekły w swoje strony. Odwiązałem Elo, zniszczyłem płot i zaprowadziłem klacz do Lucasa.
- Udało się? - zapytał smok.
- Tak. - odpowiedziałem.
- Tylko, że ludzie jeszcze pojadą po Taurę... - rzekła klacz.
- To wracajmy szybko! - rozkazał Lucas.
Alfa użył skrzydeł, ja wiatru, a Elo użyczyłem swojej mocy. Podczas, gdy wracaliśmy nie było teleportów... Trzeba było lecieć i lecieć i lecieć... A ja zastanawiałem się jaką to aferę urządzi mi Galaxy...
< Kto chce pisać dalszy ciąg? A może nowy wątek ? :D Napiszcie do matyldziacheval co dalej.. >


sobota, 14 maja 2016

Lucas odpowiada Elo CD Rubin


Lecąc nad Lasem Nieskończoności ujrzałem w oddali roztrzepane liście, leżące na ziemi w strzępach...
Zleciałem na ziemię, po czym zacząłem analizować co się wydarzyło. Chłodny, zachodni wiatr zwiastował na kłopoty, niósł również ze sobą złość i wołanie o pomoc Elo... " pomóżcie mi... nie mogę tutaj zostać, czy wszyscy ludzie muszą być źli... ?  " usłyszałem załamujący się głos klaczy.
Ustaliłem, iż Elo znajduje się na północnym - zachodzie od watahy, natychmiast postanowiłem działać.  Wzniosłem się w powietrze i momentalnie zawróciłem, zastanawiałem się kto jest w stanie stać się cieniem, a zarazem uderzyć w najmniej niespodziewanym momencie,  żeby misja uwolnienia Elo stała się niewidzialna i stanowcza...  Na odpowiedź nie musiałem długo czekać. Obrazy z minionego dnia szybko uświadomiły mi, iż jest ktoś, kto potrafi pozostać niezauważonym...
Przeleciałem wzdłuż Makowej Łąki szybko znajdując tam Rubina.
- Chodź! - krzyknąłem. - Jesteś mi potrzebny!
Rubin nie domagając się dłuższych wyjaśnień zamienił się w Konia Powietrza, po czym wraz z trąbą powietrzną pofrunął w ślad za mną.
Po drodze na granicy Drzewa Życia ujrzałem Kiyumi, której magiczna moc wdarła się w moje myśli pytając. " Co się dzieje ? " zauważyłem, iż jej głos jest lekko spięty, jakby już o czymś wiedziała. Kątem oka spojrzałem na wilczycę w locie z góry. " Elo ktoś porwał...Wiesz coś o tym ? " odpowiedziałem pytaniem. " Wizja. " odpowiedziała. " Dobrze, jednak nikomu nie mów... " ostrzegłem. " Wiem, to też widziałam, Lucasie musisz tam dotrzeć przed zachodem słońca... " powiedziała spokojnie, ze stanowczością. " Nie chcę wiedzieć co będzie, jeżeli dotrzemy tam później, prawda.. ? " zapytałem teraz już baczniej obserwując biegnącą wilczycę za moim cieniem na ziemi. "Nie" powiedziała tylko po czym odcięła się myślami, jednocześnie się zatrzymując i patrząc za odlatującymi skrzydłami i wirem wiatru....
Lecieliśmy przez wąwóz Cieni. W pewnym momencie Rubin odetchnął i zapytał:
- Co się dzieje ?
- Czekałem aż to powiesz. - powiedziałem. - Chociaż i tak potrafisz długo być cierpliwy.
- Do rzeczy, Lucasie...
- Elo została porwana... Nie możemy pozwolić, żeby ktokolwiek ją skrzywdził, przynależy do  Magic Land , jest .w naszej wiecznie żywej rodzinie...
- Rozumiem, ale...dlaczego ja ? - zapytał Rubin i spojrzał na mnie z pytaniem czającym się w oczach.
- Ponieważ jesteś wyjątkowy, masz wiele cech, które pozwalają ci być za razem cichym i ogniskowym, niezauważalnym i mogącym wybuchnąć w każdej chwili...
Rubin milczał nagle się zamyślając.
- I Rubinie, jeszcze jedno... - przywróciłem go do teraźniejszości. - Musimy tam dotrzeć jeszcze przed zachodem słońca. Bądź czujny, liczy się tu i teraz.
 Porwani zachodnim prądem w eterze poszybowaliśmy dalej przed siebie. Jedak czasu było co raz mniej, a słońce schodziło co raz niżej...
< Rubin ? >

Hello Wenus!


Rasa twojego zwierzaka: Pies
Imię twojego magicznego zwierzaka: Wenus
Płeć: Suczka ( żeński, szczeniaczek )
Wiek: 1 dzień
Rasa Magiczna: Pies Natury.
Moce: Potrafi dążyć do powstania  zjawiska w naturze,  typu burza, czy tęcza. (...)
Charakter: Zmienny
Historia: Urodziła się w Magic Land.
Rodzina: Matka : Sara, ojciec: Uran, siostra: Bella.
Partner: (Na początku brak)
Zauroczenie: brak
Najlepszy przyjaciel:Tango
Właściciel: ania40 (howrse)

Elo odpowiada Galaxy CD Lucas

Galaxy po klątwie. Elo zostaje porwana...

Galaxy była po klątwie, ja jednak czułam się nieswojo.
Pewnego dnia ja i Taura zbieraliśmy wodne kryształy do remontu pokoju Melodii. Postanowiłam zrobić lampę z trawy i kryształów, gdy poczułam jak coś mnie łapie od tyłu. Byli tam źli  ludzie, jeden trzymał linę, zaś drugi otwierał powóz dla koni. Moi oprawcy rozmawiali,  gdy mój ogon zrobił się srebrny.
- Spokój! - wrzasnął jeden z nich . - Zarobimy na tej klaczy miliony!!!
Wyrywałam się ale on był silniejszy. Taura nie zdążył uwolnić mnie z uwięzi powóz zaczął odjeżdżać. W chwili, kiedy tam dotarł, mężczyźni smarowali mi czymś kopyta i chcieli założyć podkowę,  ale udało mi się go kopnąć. Już myślałam, że zrobią mnie na biało. Przyczepili do wozu  numer i zaczęli mnie licytować.Kiedy wreszcie puścili mnie, okazało się, że nie było żadnej licytacji, więc zabrali mnie do ogrodzenia. Tajemniczy ludzie, którzy mnie porwali nie zauważyli odcisków na skale, dlatego też przyjaciele na pewno przyjdą po mnie, bo ludzie  mieli adres na butach. W pewnym momencie podszedł do mnie ogier, gdyż wiedział o tym, że jestem królową, lecz od razu go odpędziłam miałam zamiar szybko uciec z tej stadniny...
Po co im ja ? zastanawiałam się, choć dobrze wiedziałam, iż  w oczach mieli znak pieniędzy.
 Kiedy tylko na mnie spoglądali chcieli mnie nazwać fortuna, lecz  skąd mieli wiedzieć, że mam na imię Elo. Najwyraźniej nie znali  legendy o Elo i Taurze, nie czytali tej cenionej historii...
Późnym wieczorem usłyszałam ich rozmowę:
- Do tej klaczy jeszcze zchwytamy tego okazałego ogiera, a potem to już tylko śpimy na kasie... - Zaś później usłyszałam ich bezlitosny śmiech...
< Lucas? >

Witamy Mire !


Rasa twojego zwierzaka: Dzika i nieprzewidywalna arabka.
Imię twojego zwierzaka: Mira
Płeć: klacz (żeński)
Wiek: 6 lat
Rasa Magiczna: Ognisty koń
Moce: Ogień. Mira umie władać ogniem.
Charakter: Wybuchowa, a zarazem energiczna.
Historia: Porzucona przez rodzinę, nie mam przyjaciół, ani domu. Biegłam przez las, aż trafiłam tutaj.
Rodzina: Porzucona jest i nie ma rodziny.
Partner: brak
Zauroczenie: brak
Najlepszy przyjaciel: na razie brak
Właściciel: misia879 (howrse)
Inne zdjęcia: wkrótce się pojawią...

środa, 11 maja 2016

Une Annonce

Cześć tu matyldziacheval ( howrse)  , właścicielka watahy, oznajmiam iż przez kilka dni nie będę dostępna ,a co za tym idzie nie będę mogła wstawić waszych opowiadań. Proszę wybaczyć moją nieobecność, przyczyną jest nagła trudna sprawa rodzinna. Mam nadzieję powrócić już w weekend, jeśli w najbliższych dniach mi się to nie uda, zaś najpóźniej pojawie się w przyszłym tygodniu. Dziękuję za uwagę i pozdrawiam wszystkich bohaterów watahy oraz jej czytelników.
Matylda

poniedziałek, 9 maja 2016

Galaxy odpowiada CD ktoś, tajemniczy XD Niech się zgłosi na howrse, jeśli chce kontynuować

Stojąc po środku kręgu raz byłam sobą, a raz miałam chęć pozabijać wszystkich. Rubin coś krzyknął, ale nie miałam pojęcia o co mu chodziło. Rozpoczął dialog z Lucasem, lecz ja byłam po za rzeczywistością. Usłyszałam tylko, iż nie będzie dało się czegoś zrobić oraz że Rubin mnie nie znosi i tego nie zrobi... Gdy ogier odszedł, zaczęłam galopować przy ogniu, który wyznaczał granicę. Ujrzałam Kiyumi i Elo. Patrzyły się na mnie, a ja jeszcze bardziej przyspieszyłam. Rubin wszedł ponownie do kręgu i zaczął do mnie iść. Zostałam cała opanowana przez klątwę. Stanęłam dęba i rozłożyłam skrzydła. Ruszyłam cwałem i przeskoczyłam nad ogniem. Byłam gotowa do lotu, jednak na moje skrzydła spadła woda. Stanęłam przestraszona. W tym czasie ponownie zostałam uwięziona, lecz tym razem w kuli ognia. Urok jakby zmalał, jednak nie do końca.
Nagle Rubin mnie pocałował... Trwało to chwilę, ponieważ ogier odskoczył. Jedna poskutkowało, a klątwa...  Klątwa zniknęła... Rubin popatrzył się na mnie.
- Wiesz co... Mam ciebie dość! - krzyknęłam zła na cały świat.
Zaczęłam biec przed siebie, byle bym była jak najdalej od samców. Przypomniało mi się, że mam skrzydła. Rozłożyłam je, gdy nagle Rubin powalił mnie na ziemię.
- Musisz odpoczywać. - oznajmił.
- Jeszcze śmiesz mi rozkazywać?! Najpierw wyjawiłeś mój sekret, potem chciałeś mnie zabić, podczas tego mnie pocałowałeś i jeszcze mówisz mi co mam robić?! - wykrzyknęłam.
- Poczekam aż staniesz się normalna. - rzekł spokojny Rubin, który nie miał zamiaru się ze mną kłócić. - Wtedy porozmawiamy.
- Sugerujesz, że jestem nienormalna?! - zapytałam robiąc się coraz bardziej zdenerwowana.
Ogier nic nie odpowiedział. Obiegł mnie dookoła zamieniając się w Konia Wiatru. Zaczął biec w stronę Alfy watahy, a ja niesiona przez wiatr byłam zmuszona tam się znaleźć.
- Zanieś ją do groty i podaj jej to... - powiedział Lucas podając jakiś płyn Rubinowi.
Gdy byłam już na miejscu Rubin podał mi to. Wyszedł z groty, a ktoś wszedł. Nie wiedziałam kto, ponieważ zasnęłam zmęczona...
< Galaxy.. co ty kombinujesz ? ^^ >

niedziela, 8 maja 2016

Lucas odpowiada CD Galaxy

 Krąg Lśnienia

Rubin wszedł w ognisty krąg, nagle się przemieniając w Konia Ognia. Byłem zdumiony, pełen podziwu. Galaxy stała oszołomiona w środku płonącej aureoli. Wciąż lekko oszołomiony zastanawiałem się, co zamierza Rubin. Postanowił na razie tylko zatrzymać uciekającą Galaxy, czy znalazł cudowne rozwiązanie, które zdejmie tajemniczą klątwę...
W pewnym momencie Galaxy zaczęła się szarpać i próbując wydostać się z kręgu poparzyła sobie bok. Rubin zareagował momentalnie i zapędził klacz w środek strefy. Kątem oka zauważyłem, iż oczy Pegaza zmieniały się pod wpływem jakiegoś magicznego zaklęcia... Raz były czerwone, raz przyjmowały swoją naturalną barwę. Rozszerzyłem oczy uświadamiając sobie, że znam ten urok...
W tym momencie wiedziałem już, jak należy wyleczyć Galaxy. Wymieniłem spojrzenie z Rubinem...
< Galaxy ? > 

sobota, 7 maja 2016

Rubin odpowiada CD Lucas

Zacząłem tracić nadzieję, że znajdę Lucasa...
Postanowiłem, że jeszcze raz wyruszę nad Wodospad Tęcz. Po drodze spotkałem Sarę, która pędziła w moją stronę.
- Rubin! - zawołała mnie suczka.
- Tak? - zapytałem.
- Wiesz, że Galaxy ma na sobie klątwę? Ponoć tą co Silver miał kiedyś... - rzekła zdyszana .
- No wiem. I nie tą co Silver miał kiedyś. Nikomu już o tym nie mów. - powiedziałem lekko rozzłoszczony. - Widziałaś może Lucasa?
- Tak. Poleciał w kierunku Lasu Nieskończoności... - odrzekła.
Szybko pogalopowałem w tamto miejsce. Gdy tylko wszedłem do lasu, usłyszałem za sobą dźwięk skrzydeł.
- Powiesz mi więcej o tej klątwie? - zapytał nagle znajdując się za moimi plecami.
- Powiem... - odpowiedziałem. - Galaxy nie ma tej klątwy co miał jej brat... Prawdopodobnie, gdy uratowała Silvera, musiała przyjąć na siebie klątwę, która zamienia magiczną istotę w zwykłe zwierzę... Może nawet zabić... Uważam tak, ponieważ ona nie ma kawałka skrzydła, gdy mówi nie patrzy w oczy, zachowuje się dziwnie, nie chce latać... Zanim jeszcze ją poznałem widziałem jak podleciała do Kiyumi i wtedy zamieniła się w złego Pegaza... - wyznałem wracając wspomnieniami do tego wydarzenia. - Złapała wilczycę zębami i powaliła na ziemię... Lecz tylko tyle zaobserwowałem. Może kilka rzeczy mi jednak umknęło.
- Wiesz, ty najczęściej się z nią widujesz. - rzekł uśmiechając się tajemniczo. - Nie, żebym coś sugerował.
- Chodź, poszukamy jej. - oznajmiłem udając, że tego nie słyszałem.
Ruszyliśmy. Wyszliśmy na Łąkę Makową i od razu ją ujrzeliśmy. Podeszliśmy bliżej.
- Galaxy. - zawołał ją Lucas.
-Tak... ? - zapytała odwracając się.
- Wiem o twojej klątwię. - oznajmił smok.
- Jak mogłeś?!... - zapytała rozzłoszczona klacz, patrząc się na mnie, lecz nadal nie w oczy.
- To dla twojego dobra... - powiedziałem.
- Dla mojego dobra?! Mówiłam, żebyś nikomu nie mówił! Byłeś moim najlepszym przyjacielem! - wykrzyknęła zaciskając zęby.
Galaxy zaczęła uciekać, a ja powiedziałem Lucasowi, żeby jej nie gonił. Wokół Pegaza zrobiłem krąg z ognia, po czym zamieniłem się w jedną ze swoich unikalnych maści...
- Rubin jak ty się... - nie zdążył dokończyć.
- Nic już nie mów. - rzekłem trochę zawstydzony, podchodząc do kręgu.
< Lucas? >

Lucas odpowiada CD Sara lub Galaxy/ Rubin

 W poszukiwaniu Troski, gdy chaos krąży w magicznym zakątku...
Wodospad... Szum wody... Wsłuchiwałem się w pojedyncze, spadające krople uderzające o taflę źródła, szukając wewnętrznego spokoju.
Miranda odpoczywała właśnie w Wodnej Grocie, powoli zasypiając podążała wzrokiem za zachodzącym słońcem...
Powoli odetchnąłem, szykując się do lotu nad Wodospadem Tęcz. Nagle jednak usłyszałem dochodzące z daleka krzyki młodej mamy.
- Galaxy nosi klątwę! Chyba tą co Silver kiedyś ! - wołała Elo biegnąc w moim kierunku, na jej głowie lśnił diadem wysadzany błyszczącymi kamieniami, w którym odbijały się krople potu, wywołanego szybkim biegiem.
Zorientowałem się co oznaczają jej słowa.
- Co ? Jak to Galaxy nosi klątwę ? - zapytałem.
- Rubin zawiadomił mnie o tym, kilka godzin temu.... - klacz złapała oddech. - Miałam ci o tym powiedzieć wcześniej, lecz... Moi przyjaciele zorganizowali dla mnie przyjęcie niespodziankę i... nie miałam czasu.
- Och, Elo! - wykrzyknąłem nagle. - Wybacz, przez to całe zajście z Mirandą, byłem bardzo rozkojarzony i... - obróciłem się i zerwałem pomarańczowo- różowy kwiat z szafirem w samym środku. - Wszystkiego najlepszego. - wręczyłem klaczy kwiat. 
- Ojej, dziękuję! - powiedziała Elo uśmiechając się, lecz nagle spoważniała. - I jeszcze jedno, Rubin nie powiedział mi wszystkiego, chciał się z tobą widzieć.
- Hmm. - mruknąłem. - Widocznie się minęliśmy i nie mógł mnie znaleźć...
Zamyśliłem się nagle, a Elo spojrzała zmieszana.
- Lucasie, wciąż wydajesz się rozkojarzony. - wyznała. - Ale musisz się opanować. To na prawdę ważna sprawa.
- Tak, masz rację. - Spojrzałem na Królową Dzikich Koni. - Jest dobrze. Spokojnie, zajmę się tym...
Odeszliśmy kawałek od potoku, po czym Elo pożegnała się i ruszyła dalej do swojej rodziny. Ja zaś zakręciłem i wzniosłem się w powietrze ruszając w kierunku Lasu Nieskończoności  w poszukiwaniu kogoś, kto wie więcej na temat tajemniczego czaru.
Nikt się jednak nie zorientował, iż wśród wysokiej trawy, przeradzającej się w knieje stoi Sara, która słyszała każde słowo co do joty....  
< Sara lub G / R ? >

Elo odpowiada CD Lucas

- Ani chwili spokoju!- powiedziałam na głos, będąc lekko rozdrażniona.
Zobaczyłam biegnącego  Urana i zapominając o misji podbiegłam do niego, zaś on powiedział :
- Sara się źle czuje.
- Choć, zobaczymy co się dzieje z Sarą!
- Okey.
Zapominając o misji którą zlecił mi Rubin pobiegłam do lecznicy. Nagle zauważył mnie Rubin i  zapytał, czemu nie byłam u Lucasa.
- Zejdź mi z drogi! -odrzekłam.
- Czemu??? - koń ponownie zadał pytanie.
- Muszę iść do Sary! - oznajmiłam i szybko ruszyłam dalej.
- Dobra! - odkrzyknął. - Sam pójdę!
Pobiegłam do groty. Jednak okazało się, iż Sara stała na nogach, zaś mały Tango przybiegł do mnie z pięknym diademem z kamieni szlachetnych i mieniącego się srebrem. Moi przyjaciele chcieli mnie po prostu zwabić na przyjęcie!
Dziś były moje urodziny, impreza trwała całą noc,  było super! Byłam szczęśliwa, że ktoś pamięta o moim dniu.
- Koniec imprezy! - na te słowa wszyscy się zgodzili.
Lecz  ja pobiegłam do Lucasa powiedzieć mu o klątwie... W chwili, gdy dobiegałam do Alfy powiedziałam gwałtownie:
- Galaxy nosi klątwę! Chyba tą co Silver kiedyś!
< Lucas ? > 

czwartek, 5 maja 2016

Rubin CD Elo

Słuchaliśmy rozmowy smoków, chociaż i tak nie wiedzieliśmy, o co chodzi.
- Więc my już pójdziemy. Robi się coraz bardziej ciemno... - przerwała im Galaxy.
- Dobrze. - oznajmił Lucas. - My jeszcze chwilę porozmawiamy i też będziemy się zbierać.
Odeszliśmy. Galaxy poszła w swoją stronę, a ja w swoją. Pobiegłem do Lasu Nieskończoności, gdzie miałem miejsce do spania.
*****
Nastał nowy dzień. Wyszedłem na Łąkę Makową, gdzie spotkałem Galaxy.
- Chodź! Poznam Cię z innymi członkami watahy. - powiedziała.
- Teraz?... - zapytałem jeszcze trochę ospały.
- Tak. - odrzekła podekscytowana.
Po przebiegnięciu całego terenu, poznałem wszystkich, niektórych pierwszy raz, a tych, których poznałem już wcześniej jeszcze bardziej się zaznajomiłem. Nie spotkaliśmy tylko dwóch smoków. Wszyscy byli mili, a Silver wyglądał, jakby myślał, że mnie i Galaxy coś łączy... Po zakończeniu zapoznawania się postanowiłem poszukać Lucasa i powiedzieć mu o klątwie Pegaza.
- Kogo szukasz? - zapytała Galaxy pojawiając się znikąd.
- Co ty tutaj robisz?! - zapytałem przestraszony. - Śledzisz mnie?!
-No nie... Nie śledzę... - rzekł zawstydzony Pegaz. - Kogo szukasz?
- Nikogo. - skłamałem. - Tak sobie chodzę po watasze.
- Aha... - powiedziała zamyślona Galaxy. - To ja już pójdę...
Podczas, gdy odchodziła zauważyłem, że nie ma kawałka skrzydła. Zacząłem szybciej szukać właściciela watahy. Zobaczyłem Elo. Podszedłem do niej.
- Jesteś najlepszą przyjaciółką Galaxy? - zwróciłem się do klaczy.
- A co? - odpowiedziała pytaniem.
- Więc?... - zapytałem.
- Tak jestem. - odrzekła.
- Wiesz... Bo ona ma na sobie klątwę... - wyszeptałem. - Tylko nic nikomu nie mów, że ci powiedziałem...
- Jak to?! - zapytała zdziwiona Elo.
- Ciszej... - oznajmiłem. - Ma na sobie klątwę i więcej tobie nie powiem. Jeśli chcesz jej pomóc, to poszukaj Lucasa. Pomożesz mi go znaleźć?
- Tak, poszukam... - odpowiedziała. - Tylko co mam powiedzieć Lucasowi?
- Powiedz, że Galaxy ma na sobie klątwę i, że chciałbym z nim o tym porozmawiać... - odrzekłem.
Elo wyruszyła na poszukiwania, tak samo jak  ja, każdy pobiegł w inną stronę.
< Elo? >

Lucas odpowiada

Klątwa, marzenia... i wszystko się zmienia
Zauważyłem zmierzających w naszym kierunku Rubina i Galaxy. Byli zdumieni, kiedy ujrzeli mnie nad Wodospadem Tęcz wraz z Mirandą, moją siostrą.
- Witajcie! - powiedziałem. - To  Miranda. - wskazałem na  smoka znajdującego się obok mnie, lecz widząc oniemiałe miny moich przyjaciół rozwinąłem temat. - Jest moją siostrą, właśnie się dowiedziałem, iż udało jej się mnie odnaleźć, dzięki zmysłowi analogii,  to taka nasza nawigacja  z osobami, z którymi jesteśmy blisko związani. Działa na zasadzie podobieństw.
- Cześć! - Miranda radośnie podskoczyła, po czym podbiegła do nowych znajomych śmiejąc się. - Miło mi was poznać!
- Witaj! - powiedziała Galaxy. - Mnie również miło jest cie poznać! - zauważyłem, iż wciąż jest w lekkim szoku widząc moją siostrę, zwłaszcza, kiedy jest tak rozentuzjazmowana.
- Cześć! Jestem Rubin. - przejął ster ogier żywiołów. - A to Galaxy. - trącił łbem klacz stojącą obok.
- Tak się cieszę, że cię odnalazłam! - Młoda smoczyca zwróciła się do Lucasa. - Nawet nie wiem ile przeszłam, byłam nawet w Dolinie Siedmiu Mórz i...
- Sama ?!  - przerwałem siostrze. - Wyruszyłaś w taką daleką podróż sama ?! - Złościłem się na siebie, że nie dopilnowałem jej i że w ogóle sama.
Zorientowałem się, że przecież powinna być bezpiecznie w dolinie, a nie wyruszać na wyprawy, mające na celu odnalezienie mnie, jeśli Miranda chciała się skontaktować, mogła przecież wraz z Sue użyć rodzinnej więzi, aby przesłać wiadomość...
Przeszedł mnie niepokojący dreszcz.
- Mirando... - zapytałem siostrę. - Dlaczego teraz jesteś tutaj, a nie w Dolinie Sunflower ?
Smoczyca udała, iż nie słyszy mojego pytania wciąż śmiejąc się radośnie ukrywała prawdziwe emocje.
- Mirando! odpowiedz! - zażądałem delikatnie, choć brzmiało to stanowczo.
Dziewczyna odwróciła głowę, wyrzucając z siebie słowa, długo już ciążące w jej duszy.
- Sunflower już nie ma, Lucasie... Okazało się, że dolina jest pod wielkim złożem Topazów, a wszystkie nasze wzgórza były porośnięte Astrami, a wiesz co się dzieje, gdy te dwa czynniki się spotkają...  Wszystko wybucha!  Nie wiem co się stało z mamą, Sue nie odpowiada na żadne sygnały, jakie wysyłam. 
Stałem niczym osłupiały, miałem wrażenie, jakby hasła, które do mnie dochodzą są oddzielone ode mnie taflą wody. Jedyne na co zdołałem zwrócić uwagę, była jedna, jedyna łza spływająca po policzku Mirandy.
< Kto pisze dalszy ciąg? Kto chce, ten kto się zgłosi pierwszy! Możesz napisać totalnie nowy wątek>

środa, 4 maja 2016

Rubin CD Lucas

Pokłoniłem się Królowej Dzikiego Zachodu. Kiedy wstałem, Galaxy rzekła:
- Więc tak... Rubin. - Pegaz wskazał na mnie - Elo. - Klacz wskazała na Władczynię. - Poznajcie się.
Zanim Elo odeszła ze swoimi źrebakami chwilę porozmawialiśmy. Opowiedziała swoją historię jak trafiła do watahy, a ja swoją. Pożegnaliśmy się, Galaxy oprowadzała mnie dalej. Po około pół godzinie podróż się zakończyła, więc ruszyliśmy nad Wodospad Tęcz. Galaxy zaczęła opowiadać mi co działo się w watasze, gdy w niej była.
- Możemy porozmawiać o twojej klątwie? - zapytałem.
- Tak. - odpowiedziała. - Pod warunkiem, że nikomu o tym nie powiesz...
- Nie powiem. - oznajmiłem. - Kto cię zaczarował i kiedy?
- Zaczarował mnie człowiek... - opowiadała nie patrząc mi w oczy. - To zdarzyło się tuż po przyjściu Silvera na tereny watahy. Przyprowadził ze sobą człowieka, który miał świra na punkcie jednorożców i pegazów... - wyznała z nutką rozgoryczenia i złości w głosie.
- Ale po co nałożył na ciebie te klątwę, skoro i tak cie nie złapał... - powiedziałem. - Wydaje mi się to trochę dziwne...
- Mi też tak się wydaje... - rzekła.
Widziałem, że skłamała, ale nie chciałem dalej drążyć tego tematu.
- A mogę wiedzieć, dlaczego nie patrzysz mi w oczy? - zapytałem.
- Teraz roznoszę klątwę patrząc komuś w oczy... - odrzekła po chwili milczenia.
- Czy ktoś jeszcze o tym wie? - zadałem kolejne pytanie.
- Nie. - odpowiedziała Galaxy. - I chciałabym, żeby tak pozostało.
Postanowiłem, że będę musiał powiedzieć o tym Lucasowi.
Nie będę zdziwiony, gdy będzie na mnie zła... Lecz czego nie robi się dla przyjaciół?
Byliśmy już nad wodospadem. Zobaczyliśmy jak dwa smoki rozmawiały ze sobą. Przez chwilę myśleliśmy, że to spiskowcy.
- Chodź! - rzekła, po czym pogalopowaliśmy w miejsce przebywania smoków.
Szybko znaleźliśmy się koło nich.
- Lucas? - zapytała zdziwiona Galaxy.
< Lucas ? >

Odpowiada Galaxy oraz Rodzeństwo CD Rubin

Galaxy:

- Wszyscy są? - zapytałam.
- Tak! - odpowiedziały mi cztery konie.
- Więc ruszajmy. - rzekłam.
Doszliśmy na łąkę.
- To Łąka Makowa. - oznajmiłam. - Na start, wszyscy ruszymy cwałem. Przy tamtym drzewie jest linia mety.
- Start! - krzyknął mały Tango.
Ruszyliśmy szybkim galopem w stronę lasu. Źrebaki się przepychały, podstawiały sobie kopyta i wydłużały szyje do przodu, żeby być pierwszym. Dobiegliśmy do linii mety.
- Ja wygrałam! - krzyknęła Kiara.
- Wcale, że nie! - oznajmiła Melodia.
- No właśnie! Przecież to ja wygrałem! - wykrzyknął Tango.
Źrebaki się kłóciły, a ja i nowy ogier śmialiśmy się.
- Wszyscy wygrali. - rzekł Rubin uśmiechając się.
- Jak to? - zapytały źrebaki.
- Faulowaliście się, a po za tym był falstart. - powiedziałam powstrzymując się od śmiechu. - Dobrze. Chodźmy dalej, bo zaraz zrobi się ciemno.
Weszliśmy do lasu, a dzieciaki zaczęły się ponownie bawić.
- To jest Las Nieskończoności. - oznajmiłam. - Chodźmy dalej.
Szliśmy długo, ale nikt tego nie odczuwał.
- To drzewo chroni watahę. - rzekłam.
Zauważyłam, że robi się coraz bardziej ciemno, więc zwiększyłam jasność gwiazd.
- Galaxy jakie masz moce? - zapytał Rubin patrząc się w niebo.
- Po za tym, że jestem Pegazem, to mam ,,władzę'' nad gwiazdami. - oznajmiłam.
- To tak jak ja... - wyszeptał Rubin.
Wyszliśmy z lasu i zaczęliśmy iść wzdłuż rzeki. Doszliśmy do groty.
- To jest Magiczna Grota, a ta rzeka kończy się w Lesie Nieskończoności. - powiedziałam. - Kiara, Melodia, Tango może wy teraz poprowadzicie?
*****
Rodzeństwo:

Mały Tango spytał się czy Rubin jest dziki. Okazało się, iż tak. Nagle Elo podbiegła do nas od tyłu i powiedziała, że źrebaki muszą iść spać. W tym samym czasie ogon matki rodzeństwa stał się srebrny, a na jej głowie ukazała się korona. Rubin pokłonił się Elo.
< Rubin ? >

niedziela, 1 maja 2016

Lucas CD Galaxy oraz " Rodzeństwo" *

 Czasem wystarczy się odwrócić, a widzisz o wiele więcej, niż miałeś na to nadzieję...
Pytanie zadane mi przez Rubina nie pozostawiało wątpliwości, jaka odpowiedź padnie.
- Bez dwóch zdań! - odrzekłem. - Widziałem cię podczas walki. Taki świetny wojownik jak ty jest tu mile widziany.
- Cieszę się. - powiedział ogier.
- Zastanawia mnie tylko... jaką masz moc, skoro ... udało cię się poruszyć niebo i ziemię... - spojrzałem na niego wymownie. - Dosłownie...
Rubin parsknął śmiechem, po czym wyjaśnił:
- Władam żywiołami. wodą, ziemią, słońcem, gwiazdami, planetami, roślinami, wiatrem, ogniem... Naturą... - wyjaśnił.
Spojrzałem na konia i oceniłem jego sylwetkę.
- Myślę, że nadałbyś się na Bete watahy.... - zadecydowałem. - Musisz się jednak jeszcze wykazać... Zadziwia mnie również, jak szybko udało ci się zdobyć moje zaufanie... - powiedziałem wciąż oceniając wzrokiem nowo przybyłego. - A mnie potrzeba czasu, żeby komuś zaufać...
- Galaxy! - zwróciłem się do Pegaza stojącego nieopodal. - Ty i dziewczynki pokażecie Rubinowi watahę. - uśmiechnąłem się do Kiary i Melodii oraz chowającego się za ich kopytami małego Tango. - Brata również weźcie ze sobą, jeżeli tylko ma na to ochotę.  - Wszyscy już ruszyli w dal, na łące został jedynie nowy, czarny koń.
- Rubin! Chodź już! - zawołała Galaxy idąc z przodu wraz z rodzeństwem. Koń obejrzał się i podbiegł za przyjaciółmi.
Spojrzałem na Rubina i zamachnąłem się skrzydłami gotowy do lotu, gdy nagle usłyszałem za sobą łopotanie innych skrzydeł.  Odwróciłem się napięcie i ujrzałem małego smoka próbującego wzbić się wyżej niż sięgają korony drzew. Jednak z każdym kolejnym metrem smoczyca spadała w dół niezdolna wznieść się wyżej.
- Miranda ?! - zawołałem niedowierzając.
Smok o oczach, takich samych jak moje,  Niczym dwie krople wody  odwrócił głowę na dźwięk własnego imienia i rozszerzył oczy kwestionując zdarzenie.
- Bracie.... - wykrzyknęła i poderwała się momentalnie do góry, lecąc w moim kierunku. - Czy to ty ?!
Ciąg dalszy nastąpi....
* Rodzeństwo, tyczy się to Kiary, Melodii oraz Tango
** Chciałabym, żeby odpowiedź na to opowiadanie powstała wspólnymi siłami. Chodzi o to, żeby właścicielka postaci Galaxy oraz " rodzeństwa "  zgadały się razem na howrse i razem napisały opo, tak w dwóch częściach kontynuujących opowiadanie. Tak jak było opo,  gdy odpowiadał jednocześnie Lucas i Kiyumi . To fajna zabawa, proszę się nie wycofywać! O opowiadanie proszę na howrse od jednej z dziewczyn! ( swoje loginy znajdziecie przy formularzach w zakładce, w razie jakichkolwiek trudności proszę o wiadomość na howrse ! ^^ )

Rubin odpowiada

Galaxy prowadziła mnie do smoka, a  w tym czasie zaczęliśmy rozmawiać. Nawet mądra z niej klacz i ładna pomyślałem. Przyspieszyliśmy tempo do maximum. Zobaczyłem smoka i magicznego psa, który rzucał na niego zaklęcia
- Kto z nim walczy? - zapytałem.
- Wiesz... Jesteś na terenie watahy... I walczą z nim członkowie watahy... Ten pies ma na imię Uran. - odrzekła nieśmiało wycofując się.
- Poczekaj! - zatrzymałem ją. - A czemu ty nie walczysz?
- Bo... Ja... Mam na sobie klątwę... - odpowiedziała zawstydzona.
Oboje zachowywaliśmy się, jakbym nie zadał tego pytania.
- Ty pójdziesz i gdzieś się schowasz, a ja zabiorę królika. - wyjawiłem swój plan. - Potem zajmiemy się smokiem...
- Królik ma na imię Daisy... - rzekła cicho Galaxy.
Weszliśmy na górę. Smok, który walczył z nami patrzył się na mnie krzywo.
- On jest z nami... - powiedziała Galaxy do smoka po naszej stronie.
Ja zakradłem się do smoka od tyłu, niczym ninja. Zabrałem Daisy i podłożyłem kamień.
- Kim jesteś?! - zapytał się bardzo wystraszony królik.
- Ratuję cię. - odpowiedziałem. - Cicho...
Podszedłem do Galaxy i oddałem ostrożnie królika.
- Okrążmy go! - krzyknąłem rozkazując . - Niech każdy teraz użyje swoich wszystkich mocy!
Wszyscy zrobili tak jak rozkazałem. Okrążony, zdezorientowany smok nie wiedział co ma zrobić. Długo się zastanawiał, za długo. Pozostało mu tylko uciec. Rozwinął skrzydła i odleciał przestraszny z kamieniem. Wszyscy świętowali wygraną.
- Kto jest przewodniczącym tej watahy? - zapytałem Galaxy.
- Tamten smok. Ma na imię Lucas. - odpowiedział mi Pegaz.
Poszedłem do smoka.
- Czy mógłbym dołączyć do twojej watahy? - zadałem pytanie Lucas'owi
< Lucas ? > 

Galaxy CD Rubin

Lucas rozkazał mi szukać i zaprowadzić członków watahy. Wydawało mi się dziwne, że tak się śpieszą. Szybko pobiegłam po L' arc- en - ciele' ego. Znalazłam się przy wodospadzie. Nie było jeszcze Lucasa, Taury, Silvera i Elo. Zakradłam się po konika morskiego.
- L' arc- en - ciele! - zawołałam go cicho, żeby smok mnie nie usłyszał.
- To ty Galaxy? - usłyszałam cichutki głosik.
- Tak to ja. - odpowiedziałam również szeptem. - Muszę ciebie zabrać do groty, gdzie jest Kiyumi. Nie wiem co się dzieje, więc nie pytaj.
- Dobrze. Tam jest pojemnik. Nalej do niego wodę, a ja tam wpłynę. - powiedział.
Zrobiłam tak jak powiedział L' arc- en - ciele. Cicho wyszliśmy z groty i pocwałowałam po innych przez Łąkę Makową.
- Czemu nie polecisz skoro masz skrzydła? - zapytał zdziwiony L' arc- en - ciele patrząc się na moje skrzydła.
- Bo za wolno galopuję... - wymyśliłam kłamstwo na poczekanie, jednak L' arc- en - ciele chyba się zorientował, że kłamię.
- Na pewno? - zapytał mnie.
- Tak... Na dwieście procent... - powiedziałam.
- To przyspiesz i poleć. - rozkazał L' arc- en - ciele.
- Jak chcesz... - oznajmiłam i przyspieszyłam.
Na całe szczęście byliśmy już na łące i były tam dzieci Elo, więc udało mi się nadal ukrywać moje kłamstwo.
- Kiara! Melodia! Tango! - zawołałam źrebaki.
Koniki przerwały zabawę i przybiegły do mnie.
- Chodźcie, idziemy na poszukiwania innych. - powiedziałam.
Źrebaki ucieszyły się, że znowu będę mogły się pobawić i to przyśpieszyło zgromadzenie watahy w jedno miejsce. Sara była swoim partnerem na skraju Łąki Makowej. Uran powiedział, że wie o co chodzi i musi pomóc Lucasowi. dodał także, żebym nie szukała Daisy. Chciałam go zapytać o co chodzi, lecz powiedział to co Lucas, że nie ma czasu, żeby mi wszystko wytłumaczyć. Ruszyliśmy dalej. Zostali jeszcze tylko Mel, Samson oraz  Fasolka. Weszliśmy do Lasu Nieskończoności i usłyszeliśmy szelest liści. Znieruchomiałam. Wiedziałam, że człowiek może nadal być na terenie watahy. Nikt nie wyszedł z krzaków. Horrorowa atmosfera znikła. Poszliśmy dalej.
- Mel! - krzyknęłam, gdy ujrzałam spacerującą rodzinę. - Poczekajcie!
Stanęli. Podbiegliśmy do nich.
- Musimy iść do groty. Lucas rozkazał mi zebrać wszystkich członków watahy. Nie wiem czemu, więc nie pytajcie. Wiem tylko o tym, że jakiś nieznajomy smok jest nad wodospadem. - oznajmiłam.
- Skoro Lucas rozkazał tobie tak zrobić... - powiedział Samson. - To ruszajmy!
Pobiegliśmy wszyscy razem do groty, gdzie leżała Kiyumi, zapewne spała. Wszyscy usiedli i rozmawiali. Byłam bardzo zaniepokojona zajściem nad wodospadem. I czemu miałam nie szukać Daisy? Moje przemyślenia zostały przerwane przez Kiyumi, która obudziła się z głośnym krzykiem.
- Kiyumi! Spokojnie! Nic się nie dzieje! - uspokajałam ją. - Powiesz nam co się stało?
- Jakiś smok porwał Daisy! - krzyknęła Kiyumi, po czym wybiegła z groty w stronę Wodospadu Tęcz, a ja za nią.
- Poczekaj! Co się stało?! - wypytywałam.
- Smok nie zostanie pokonany! - odpowiedziała mi przestraszona Kiyumi.
O nic już nie pytałam. Chciałam tylko ją złapać, żeby się uspokoiła. Byłam bardzo zdziwiona szybkością biegu Kiyumi. Myślałam, że jestem od niej szybsza... Jednak miałam jeszcze skrzydła... Gdy byłyśmy już blisko wodospadu, postanowiłam ich użyć. Podleciałam do góry i klątwa opanowała mnie... Złapałam Kiyumi zębami i powaliłam na ziemię. Ona wstała pokazała mi zęby, a moja klątwa minęła. Wilczyca zauważyła, że ktoś rzucił na mnie klątwę.
- Co się z tobą stało Galaxy? - zapytała Kiyumi.
Ja postanowiłam uciec z watahy. Pobiegłam do Lasu Nieskończoności. Znowu usłyszałam szelest liści, lecz biegłam dalej.
- Poczekaj! - krzyknął jakiś nieznajomy głos.
Obejrzałam się w biegu i ujrzałam ogiera. Zatrzymałam się.
- Kim jesteś? I czego chcesz? - zapytałam się przestraszona.
- Ja jestem Rubin. - odpowiedział - A ty?
- Ja... Ja jestem Galaxy. - powiedziałam. - Czegoś tu szukasz?
- Tak szukam. Ale nie czegoś tylko kogoś. Widziałaś tu gdzieś smoka? - zadał pytanie.
- A po co Ci ta wiadomość?... - zapytałam nieśmiało.
- Szczerze... Ten smok przyleciał w miejsce, gdzie żyło moje stado... I porwał mnie, ale po drodze zauważył królika. Zleciał w dół, mnie postawił, a zabrał królika... - odrzekł zawstydzony.
- Bardzo mi przykro... - rzekłam - A zrobisz ze smokiem?
- Jak to co? Zabiję! - odpowiedział.
- No wiesz... To nie będzie takie łatwe... - oznajmiłam. - Chodź zaprowadzę cie do smoka.
- Prowadź! - powiedział.
< Rubin ? > 

Daisy... Kiedy przyjaciele ruszają z odsieczą...

Widziałam kilkakrotnie, jak moi kochani przyjaciele próbowali mnie uratować.
Sama zastanawiałam się, dlaczego smok mnie porwał i czego ode mnie chce.
Znajdowaliśmy się w miejscu, którego nie znałam i w którym nigdy nie byłam. Śmierdziało tu spalenizną oraz wszędzie znajdowały się porozrzucane smocze pancerzyki.
Przeraźliwa bestia, bez cienia gracji wrzuciła mnie do zardzewiałej kratki.
- Czego chcesz, ty gadzie z przesuszoną skorą?! - wypiszczałam, tak wysoko jak tylko mogłam.
- Dobre pytanie, malutka - syknął mój złowrogi towarzysz. - Zdajesz sobie sprawę jaką moc posiadasz?
- Prócz czekolady? - odpowiedziałam pytaniem - Urok osobisty.
- Raczej arogancję! - smok zaczął chodzić dookoła pomieszczenia - Posiadasz moc uzdrawiania, Daisy. Jest ona bardzo potrzebna mi oraz mojemu stadu.
- A skąd możesz to wiedzieć? To chyba ja wiem o sobie najwięcej! - położyłam uszy po sobie.
- Wyczuwam to - odpowiedział z irytacją. - Moje stado po wielu walkach i wojnach bardzo się osłabiło, większość smoków jest ranna. - spojrzał na mnie, po czym uśmiechnął się szyderczo. - Jeśli za pomocą mocy ich uzdrowisz, zwrócę Ci wolność.
- Chyba w twoich snach - odparłam z wyższością. - Moi przyjaciele z watahy już niedługo mnie stąd zabiorą.
W odpowiedzi gad zaśmiał się długo i głośno. Kiedy wreszcie skończył, opuścił miejsce, nie informując mnie gdzie zmierza i na jak długo.
Zostałam sama w ciemnościach oraz z tym okropnym zapachem.
Ciąg dalszy nastąpi...

Rubin...



Rasa twojego zwierzaka: Koń
Imię twojego magicznego zwierzaka: Rubin
Płeć: Ogier (męski)
Wiek: Milion i pięćset tysięcy lat. ( dorosły, młody )
Rasa Magiczna: Ogier Żywiołów
Moce: Włada wszelkimi żywiołami oraz naturą. Ma każdą moc jaką sobie tylko wymyśli z wodą, ziemią, słońcem, gwiazdami, planetami, roślinami, wiatrem, ogniem oraz innymi rzeczami związanymi z naturą. Gdy patrzy na ogień, zamienia się w Konia  Ognia, kiedy patrzy na wodę zamienia się w Konia Wody itd... Jednak, gdy woda jest czysta, gotowa  do wypicia to przemieni się w przezroczystego konia z wody, zaś gdy jest woda z morza lub  oceanu zamieni się w niebieskiego konia z wody i tak jest też z innymi maściami.
Charakter: Odważny, odpowiedzialny, wstydzi się swoich przemian w np. Konia Ognia. Jest miły, angażujący się w to co robi i nigdy nie rezygnuje. Dąży do celu.
Historia: W miejsce przebywania jego stada przyleciał smok i zniszczył cały jego dom. Porwał go i lecąc, zauważył na dole królika. Zleciał na dół odstawił go i porwał króliczka. Chodził po lesie szukając kogoś, kto by wiedział gdzie jest smok i spotkał Galaxy.
Rodzina: Matka: Perła, Ojciec: Diament, Rodzeństwo: Brat: Ametyst.
Partner: (Na początku brak)
Zauroczenie: Galaxy.
Najlepszy przyjaciel: Galaxy.
Właściciel: Darka^ (howrse).
Inne zdjęcia:






















Uran CD Lucas

 Kolejny Wojownik

 
Dostałem wieści, iż Daisy porwano,  a kolejny wojownik na pewno im  się przyda...
Biegłem nad wodospadem widząc zdarzenie.
Smok potrzebował słońca, więc mu je przesłoniłem używając jedną z moich mocy i przesunąłem planetę tak, by zasłaniała wieczną gwiazdę. Smok jednak działał nadal, zwierzę potrzebuje dziesięciu godzin na wyładowanie.
Podbiegłem do nich szybko  i  wtedy wpadłem na pomysł! Podłożyłem smokowi małą kometę, tak, by bestia straciła równowagę... Smok upadał i podnosił się z każdą kolejną próbą. Czemu smok to taka zadziora ? zadałem sobie pytanie. Po co mu Daisy ? Przecież jeśli chciałby ją zjeść i tak było by to nic. Teraz już nie do końca wiedziałem co mógłbym zrobić...
< Lucas ? >

Melodia i Fasolka

 Rodzinne zawirowania...
- Mamo, nie chce tu mieszkać bo....Naśmiewają się ze mnie... - powiedziała zrozpaczona Fasolka.
- Ale dlaczego, czemu!? - zapytała Mel córeczkę. - Co się takiego dzieje ?
- Mówią, że mam rolkę po papierze na głowie! - Fas zwiesiła głowę. 
- Idź spokojnie, lecz jeśli znów  tak będzie to jutro tam przyjdę. - oświadczyłam i pogłaskałam córkę.

*następnego dnia,Fas wróciła z dworu*

- Mamo! Coś się stało! - powiedziała ze  łzami w oczach. 
- Mów, mów! - odpowiedziała Melodia. - Co się stało ?
- Dzisiaj jak wyszłam na dwór, od razu powiedzieli, że przepraszają i kłaniają mi się aż do kopyt! - powiedziała Fasolka z entuzjazmem w oczach.
- Ciekawe dlaczego !  - zamyśliła się Mel.
Nagle matka i córka zauważyły jakiś ruch, po czym Samson wszedł do domu.
- Cześć kochane! - powiedział Sams.
- Hej tatusiu! - Uradowana Fasolka podbiegła do ojca.
- Sams, możemy na sekundę? - zapytała Melo.
- Pewnie, kochanie! - rodzice poszli kawałek dalej.
- Czy coś powiedziałeś tym koniom z dworu Faso ? - zapytała patrząc mu w oczy.
- Można powiedzieć, że tak... - odpowiedział niepewnie Samson.
- Co to znaczy "można powiedzieć, że tak" ?! - dociekała Melodia.
- Powiedziałem coś w stylu "Jeśli jeszcze raz, ktoś obrazi Fasolke, gorzko pożałuje!" - wyjaśnił.
- Na najświętszego jednorożca świata... A co jak przyjdą ich rodzice ?! - Pytanie zawisło w powietrzu.
Oby nie... myślała Melodia... Wszystko będzie dobrze...

sobota, 30 kwietnia 2016

Silver CD Galaxy

Ruszyliśmy szukać smoka. Nie było go na Łące Makowej, ani w Lesie Nieskończoności...
Jednak nikt nie zwątpił w to, iż zwierzę nie odleciało daleko od watahy.
- Chodźmy nad Wodospad Tęcz. - oznajmił Lucas. - Tam na pewno go znajdziemy.
- Jak on może tam być, skoro tam właśnie byłeś Lucasie? - zapytała zaciekawiona Elo.
- Jeżeli potrafi się przemieszczać, a na pewno potrafi, to lecąc zauważył to piękne miejsce. - odpowiedział Lucas robiąc przy tym zabawną minę.
Podczas, gdy szliśmy do Wodospadu Tęcz ujrzeliśmy Galaxy, która pędziła w naszą stronę.
- Jak dobrze, że was spotkałam! Nad wodospadem jest jakiś smok! - rzekła przestraszona Galaxy.
- A nie mówiłem! - powiedział Lucas. - Chodźmy!
- Co się stało? Wy coś wiecie? - wypytywała Galaxy.
- Nie mam czasu, żeby odpowiadać na twoje pytania, Galaxy - powiedział Lucas. - Poszukaj innych i zaprowadź ich do groty, gdzie jest Kiyumi. Ona ci wszystko wyjaśni.
Galaxy wyruszyła na poszukiwania, a my na wojnę. Zastanawiałem się, czy uda nam się pokonać smoka i pewnie nie tylko ja o tym myślałem...
Naszym oczom ukazał się wodospad przy, którym stał wielki, potężny smok. Lucas objaśnił nam plan ataku. Stanęliśmy za smokiem i walka się rozpoczęła, walka na śmierć i życie. Walczyliśmy zacięcie, tak jak i smok. Daisy stała przy ogonie drapieżnika, lecz nie dało nam się ją zabrać, ponieważ smok nas odganiał. Plan ataku nie był za dobry, więc został zmieniony.
Taura walczył zaciekle ze smokiem, a ja podszedłem na skraj wodospadu i czekałem na odpowiednią chwilę, by rzucić na smoka zaklęcie. Nagle za sobą usłyszałem wrzaski. Odwróciłem się i zobaczyłem jak Galaxy goniła Kiyumi.
< Galaxy ? > 

Elo CD Silver

Walka właśnie się zaczyna...

Wiedziałam, iż nie mogę odpuścić temu przeklętemu smokowi zabranie naszej kochanej Daisy.
Pobiegłam więc nad Wodospad Tęcz, gdzie zastałam Lucasa. Opowiedziałam mu co się stało, a następnie pognałam do Lasu Nieskończoności po Taure, zaś na koniec po Silvera. Wojownicy ruszyli na odsiecz Daisy. Ja również musiałam im towarzyszyć, ze względu na moją moc. Byłam przy Daisy myślami. " Nie bój się... Nadchodzimy... "
 < Silver ? >

Kiyumi odpowiada CD Elo

 Nadchodzi pomoc


 
Pobiegłam dalej równolegle do łąki licząc przy tym kwiaty, aby choć na chwilę móc się jakoś uspokoić. Zdyszana przebierałam łapami, aż w końcu dotarłam do Groty. Zauważyłam tam Elo i podbiegłam do niej szybko.
- Elo! - zawołałam- Po..pomóż... szybko... Daisy...  ktoś, jakiś.. smok, porwał ...ją - trudno mi było ułożyć wszystko w jedną całość.
- Kiyumi! Uspokój się. - Elo pogłaskała mnie czule, chcąc załagodzić moje emocje. - Powoli, powiedz co się stało...
Wzięłam głęboki wdech.
- Byłyśmy z Daisy na spacerze, gdy nagle poczułyśmy się nieswojo i miałyśmy wrażenie, że ktoś nas obserwuje. - wyjaśniłam kontynuując. - Lecz w pewnym momencie zerwał się wiatr, a ogromny, nieznajomy smok poderwał Daisy do góry. Pobiegłam więc jak najszybciej na pomoc.
Zaczęłam kaszleć, a Elo powiedziała:
- Zaczekaj tu, za raz wrócę, lecz najpierw sprowadzę kogoś, kto przyniesie nam odsiecz...
Elo pobiegła czym prędzej w stronę Lasu Nieskończoności, a ja zamknęłam oczy, wzywana do nagłego, niespodziewanego snu przyprawionego o zawrót głowy.
< Elo ? >

piątek, 29 kwietnia 2016

Daisy CD Kiyumi

 Daisowate zajście na Łące Makowej
Pewnego słonecznego dnia razem z Kiyumi postanowiłyśmy pójść na Łąkę Makową.
Śmiejąc się i plotkując zbieraliśmy kwiaty.
- Jak ma się Lucas i Galaxy? - zapytałam powiększając swój bukiet w łapkach.
- Bardzo dobrze - odpowiedziała Kiyumi, zanurzając się w trawie i wygrzewając na słońcu.
Pokicałam wzdłuż łąki, pełna energii. Nagle zerwał się wiatr... Burzowe chmury zasłoniły słońce. Czułam jak ktoś nad nami latał, lecz nikogo nie zauważyłam. Zignorowałam dziwne zajście i wróciłam do zbierania kwiatów.
Zaniepokojona Kiyumi podeszła do mnie i rzekła:
- Lepiej już stad chodźmy. Mam złe przeczucia. - oświadczyła.
Pokiwałam lekko główka, przy czym moje jedwabiste futerko podskoczyło. < OSSCCARR > *
Pokicałam naprzód, gdy nagle poczułam jak coś mnie łapie.
Przerażona zobaczyłam jak unoszę się do góry.
- Kiyumi, ratuj! - pisnęłam wystraszona.
Byłam kompletnie bezbronna.  Wilczyca patrzyła bezradnie jak przeraźliwy, nieznany smok zabiera mnie w dal.
Kiyumi czym prędzej pobiegła wzdłuż łąki, by powiadomić o tym jak najszybciej watahę.
< Kiyumi ? >
* od właścicielki watahy xD <3 , zawsze w <...>

Uwaga!

Od dzisiaj każde opowiadanie może zawierać tytuł oraz zdjęcie, które również opowiadałoby o wydarzeniu. :D Jest również nowa opcja w formularzu " Najlepszy Przyjaciel " .
ZAPRASZAM DO PISANIA DALSZYCH OPOWIADAŃ...



czwartek, 28 kwietnia 2016

L'arc- en- ciele


Rasa twojego zwierzaka: Konik Morski
Imię twojego magicznego zwierzaka: L' arc- en - ciele *  . ( czyt. Larkonsjel )
Płeć: męski
Wiek:  8 miesięcy.  ( młody )
Rasa Magiczna : Konik Tęczowych  Dusz
Moce: Potrafi przywrócić komuś życie, jednak taką cenę przypłaca kawałkiem swojej duszy. Potrafi także uleczać chorych. Jest bardzo emocjonalny, dlatego też podczas nagłego napływu uczuć mieni się kolorami. Jest wspaniałym konikiem przewodnikiem, z nim nigdy się nie zgubisz. Włada elektrokinezą i akwamogryfikacją.
Charakter: Jest przyjazny, choć trochę skryty. Przez woje moce bywa wybuchowy, lecz zawsze dąży do celu.
Historia: Żył na rafach. Niestety najazd żarłaczy zrujnował jego spokój. Wraz z bliskimi musiał uciekać, a potem znalazł się nad Wodospadami, w zupełnie niewyjaśnionych okolicznościach...
Rodzina: siostra:  Terra
Partner: (Na początku brak)
Zauroczenie: brak
Najlepszy przyjaciel **: Kiyumi
Właściciel:matyldziacheval
* L' arc -en - ciele - w języku francuskim tęcza.
** Tak ! Nowa opcja! Jeśli ktoś chcę ją mieć mieszczoną w swoim formularzu proszę się zgłosić do właścicielki - > matyldziacheval na howrse lub na innym koncie z zakładki ' zapraszamy ! '

Kiyumi i Lucas odpowiadają Galaxy

Szczęśliwy powrót!
Lucas: 
- Galaxy! - wykrzyknął smok - Nic ci się nie stało ?! Gdzie Silver ? Kiyumi mi opowiedziała co się stało i ...i ... - widząc minę Pegaza przerwał. 
- Tak Lucasie, wszystko w porządku, ale myślę, że ty również jesteś zobowiązany odpowiedzieć nam na kilka pytań. - powiedziała Galaxy.
- Jakich ? - zapytałem. - O co chodzi ? 
- Dlaczego nam nie powiedziałeś, że w watasze jest ktoś jeszcze oprócz nas ... ? - zapytała Kiyumi -  Ktoś..... żyjący w wodzie.. 
- Kto... ? - wciąż próbowałem zataić prawdę. - Nie mam pojęcia o czym wy... - Zaniemówiłem widząc Kiyumi z niewielkim akwarium, w którym znajdował się imię
- Jak go znalazłyście ? - zapytałem .
- Sam nas znalazł, kiedy potrzebowałam czegoś, żeby uzdrowić Galaxy. - wyjaśniła Kiyumi. - Opowiedział nam swoją historię i teraz już wiemy o istnieniu  L'arc-en-ciele *. ( czyt. Larkonsjel )
- Cóż... na początku kiedy znalazłem go przy Wodospadach nie wiedziałem co robić. - powiedziałem. - Jednak później postanowiłem otworzyć magiczny świat wody  ponownie i dać mu dom. Takie Magic Land Akwa. - zaśmiałem się. - Zaś nikt nie wiedział o istnieniu konika morskiego, gdyż prosił o to, alby dać mu parę tygodni na oswojenie się, zanim pozna resztę watahy. Zgodziłem się i odwiedzałem go co jakiś czas. -westchnąłem. - Z resztą doskonale go rozumiem, był zbyt wstrząśnięty stratą domu i sytuacją, jaka zaszła na rafie... 
- Dobrze, rozumiemy twoją decyzję. - Powiedziała Kiyumi na co Galaxy ochoczo pokiwała głową.
Nagle Pegaz coś sobie przypomniał :
- A co z resztą watahy ?  - zapytała. - Czy są bezpieczni, Lucasie  ? 
- Tak, zostawiłem ich pod opieką Taury w Dolinie Zielonej Sałatki. - Cóż... czas żebym po nich poleciał, skoro Magic Land jest bezpieczne...- zawahałem się. - Galaxy, dziękuję za ocalenie naszego domu, i za to że ci się udało. 
- Nie ma za co. - odpowiedziała. 
- Leć już! - powiedziała Kiyumi i powoli zaczęła wypchać z groty smoka, uważając przy tym, żeby nie upuścić małego konika morskiego.
Poleciałem przez portal do Skalistych Wzgórz, a potem już tylko do Doliny ...

            Tęcza...
Kiyumi : 
Trzy dni temu...
Galaxy pilnie potrzebowała mojej pomocy, więc kiedy tylko zostawiłam ją w Wodnej Grocie pobiegłam drogą na skróty pomiędzy krętymi korytarzami, aż w końcu trafiłam na bramy podwodnego królestwa. 
- Och ! - nagle niefortunnie się poślizgnęłam na mokrej ziemi. 
- Nic ci nie jest ? -  zerwałam się z podłogi masując nadwyrężoną łapę. - Kto to powiedział ? 
- Eee, ja... - powiedział nieśmiały głosik. - Tu jestem!
Skierowałam wzrok na taflę wody poniżej. Zobaczyłam tam młodego konika morskiego, mieniącego się tysiącami barw.
- Witaj, jestem Kiyumi. - powiedziałam. 
- Ja nazywam się L' arc - en - ciele.
- To po francusku tęcza... prawda ? - zapytałam wertując słownik w głowie. 
- Zgadza się. - powiedziało morskie stworzenie. - Jesteś wilkiem ? 
- Tak, lecz bez obaw. - wyjaśniłam. - Nie zrobię ci krzywdy.
- Wiem, Lucas mi o tobie opowiadał, masz niesamowite moce...
Przez chwile  stałam jak wryta. Lucas wie o L' arc -en - ciele ? Czy to oznacza, że ma sekrety przez swoimi przyjaciółmi. I właściwie jak ten konik morski znalazł się w miejscu o którym wiedzą tylko mieszkańcy Magic Land... ?
- Właściwie to jak to jest, że ty tu jesteś ? - zapytałam nabierając podejrzeń. 
- Lucas znalazł mnie przy Wodospadach jakiś tydzień temu. Wtedy nie wiedziałem co się ze mną stało. Straciłem dom i byłem na prawdę zrozpaczony. Jestem tu, gdyż nasz przywódca specjalnie dla mnie otworzył Podwodny Świat... i potrzebowałem czasu... - wyjaśnił cicho malec robiąc odważne kroki do zaufania.
- W takim razie bardzo się cieszę, że cię poznałam. - Powróciłam do rzeczywistości. - Jednak teraz muszę pędzić, moja przyjaciółka jest ranna, muszę ją ratować. 
Szybko zerwałam wodorosty i podniosłam z ziemi zebrane wcześniej kamienie i mech. Już miałam skręcić za róg groty, gdy usłyszałam w tyle.
- Weź mnie ze sobą. Ja mogę pomóc. 
Odwróciłam się do L' arc - en - ciel'a z pytaniem wypisanym na twarzy.
- Jedną z moich mocy jest uleczanie chorych. 
Nabrałam wody w pobliski zbiornik i porwałam konika morskiego szybko kierując się do wyjścia.
- Dziękuję! Cieszę się, że cię znalazłam. - powiedziałam biegnąc do Galaxy. 
- Drobiazg. - odpowiedział uśmiechając się lekko. 
Popędziłam wzdłuż korytarzy wraz z nowym przyjacielem ze świata oceanu...
* L'arc- en- ciele. - tęcza w języku francuskim. 

< Czas na totalnie nowy wątek! Ktoś coś ? > 



poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Galaxy odpowiada CD Kiyumi lub Lucas

 I jest coraz lepiej... 
Magic Land ocalone !
Po ,,przetransportowaniu'' do mojej mamy magicznych kwiatków, zamianie ich w formę do spożycia i powrocie do nas, wyruszyłam sama w podróż. Kiyumi nalegała, żebym ją ze sobą zabrała, lecz ja sama musiałam to zrobić. Zjadłam kwiatka, dzięki któremu mogłam patrzeć Silverowi w oczy oraz miałam możliwość wykorzystania wybranej mocy. Ruszyłam wykonać swoją niebezpieczna misje. Nie musiałam długo szukać Silvera. Sam mi się napatoczył. Chciał mnie zaatakować, jednak ja zaczęłam zachowywać się tak jak on i zrezygnował. Staliśmy i jedliśmy trawę. Wybiła północ i podałam magicznego kwiatka Silverowi. Nieświadomy tego jednorożec zjadł go. Zemdlał. Musiałam wymówić parę zaklęć, by powrócił dawny, dobry Silver. Oprzytomniał.
- C- co się stało? Gdzie ja jestem? - oszołomiony zadawał pytania. - Kim ty jesteś? I kim ja jestem?
Ja nic nie odpowiadałam, bo wiedziałam, że to nie ma sensu. Czekałam, aż sam wstanie i wszystko sobie przypomni.
- Galaxy?! Co my tu robimy? - zdziwiony zapytał po jakimś czasie.
- Opowiem Ci jak będziemy bezpieczni. Musimy szybko wrócić do Wodnej Groty! - odpowiedziałam.
- Do Wodnej... Co? - dopytywał.
- Nie ważne. Zaraz wszystkiego się dowiesz. Chodź! Szybko! - rozkazałam.
Cwałowaliśmy do Wodnej Groty, gdy usłyszałam szelest w krzakach. Zatrzymałam się.
- Silver schowaj się za mną... - wyszeptałam.
Człowiek wyszedł z krzaków. Niestety powstał efekt uboczny. Czar z Silvera przeszedł na człowieka.
- Nie patrz mu tylko w oczy! - krzyknęłam przestraszona. - Uciekajmy!
Na całe szczęście byliśmy szybsi od człowieka. Będzie trzeba się nim później zająć... Uciekliśmy do Wodnej Groty. Misja niemożliwa okazała się możliwą. Wpadliśmy cwałem do groty, gdzie zastaliśmy Kiyumi i Lucasa.
- Lucas? Co ty tu robisz? - zapytałam bardzo zdziwiona. - Przecież powinieneś być... Tam gdzie reszta watahy.
< Odpowie  Kiyumi i Lucas w jednym - od właścicielki watahy, matyldziacheval :) >

niedziela, 24 kwietnia 2016

Lucas odpowiada Taurze

 Oczekiwanie w nadziei. Galaxy przecież  musi się udać...
Kiedy dotarłem do Magic Land od razu poleciałem do Wodnej Groty. Zastałem tam Kiyumi, która właśnie zmieniała sobie bandaż na lewej łapce. Była zwrócona twarzą w stronę mokrej ściany pogrążona w myślach...
- Kiyumi... ? - zacząłem.
Wilczyca obróciła się na pięcie w moją stronę rozszerzając zmęczone oczy.
- Lucas... Jak ty tu ? - zapytała zmartwiona.
- Co się tutaj właściwie dzieje ?! - powiedziałem rozdrażniony. - Czemu mi nie powiedziałaś, że jest coś nie tak ?!
- Skąd mógłbyś wiedzieć, że coś jest nie tak ? Przecież... - przerwała w pół zdania uświadamiając sobie, gdzie popełniła błąd. - Wyczułeś to, prawda ? Kiedy rozmawialiśmy telepatycznie, wyczułeś mój niepokój ?
- Szybko się orientujesz... - odpowiedziałem. 
Rozejrzałem się dookoła. Gdzieniegdzie na ścianach groty widniała krew.  Uświadomiłem sobie, że nigdzie nie widać Galaxy...
- Kiyumi... - zacząłem. - Gdzie jest Galaxy ? - zapytałem spokojnie.
Kiyumi zagryzła wargę spuszczając oczy w dół. 
- Otrzymała nową moc i wie jak odwrócić czar rzucony na Silvera. - spojrzała na mnie z nadzieją. - Poszła go szukać...
Te słowa ledwo co do mnie dotarły. Galaxy sama poszła szukać Silvera. Nie tego samego Silvera co na początku, lecz groźną zaczarowaną  bestię!  Złość się we mnie gotowała. Spojrzałem na zakrwawioną łapkę Kiyumi. 
- Co ci się stało ? - wilczyca spojrzała zaskoczona, po czym schowała łapę za siebie. 
- Nic takiego, po prostu wyryszyłam wczoraj w nocy na poszukiwanie magicznych kwiatów, których moc może pomóc uleczyć Silvera  i ...- nie mogła dokończyć, gdyż brutalnie jej przerwałem. 
- Wczoraj w nocy ?! Sama ! - nie mogłem zrozumieć jak mogła się tak narażać. - Jak mogłaś się tak narażać ? - wyraziłem swoją myśl. 
- Lucas! - wilk położył mi łapkę na karku. - Naraziłam się dla przyjaciół. Ty zrobił byś to samo, tak jak teraz robi to Galaxy dla nas wszystkich. 
Zrozumiałem o co jej chodziło. O co chodziło im wszystkim. To właśnie więzi każą nam ryzykować własne życie, aby ocalić kogoś innego. 
- Dobrze, a więc dajmy czas Galaxy... - powiedziałem.
- Dajmy jej czas... - powtórzyła Kiyumi przecierając zmęczone oczy. - Przecież musi jej się udać... 
< Oczekujemy na finałową część od Galaxy na temat ratunku nas wszystkich :) od właścicielki  >

Witamy Urana !!!



Rasa twojego zwierzaka: pies
Imię twojego magicznego zwierzaka: Uran
Płeć: pies (męski)
Wiek: 3 lata
Rasa Magiczna: Pies Kosmosu (Choć tego nie widać, jest to zwierzę magiczne )
Moce: Wszystko  co jest związane z kosmosem.
Charakter: łagodny
Historia: Kiedy hodowca wyrzucił Sarę wiedział że musi iść za ukochaną. 
Rodzina: Matka: Amber, ojciec: Mambo, siostra: Mięta, partnerka : Sara, dzieci: Wenus oraz Bella.
Partner: Sara
Zauroczenie: Sara
Właściciel: ania40 (howrse)

Taura odpowiada

                                                      Powroty do domu ?
Lucas odleciał, jednak  ja byłem zaniepokojony. Słyszałem szmery, ale starałem się nie zawracać sobie tym głowy.
Zleciłem zadania moim najbliższym i przyjaciołom:
- Tango, Melodia i Kiara może zrobicie pokaz tańca dla Sary, wtedy będzie się czuła raźniej. - Powiedziałem na co źrebaki ochoczo zarżały.
- Elo, ty  zrób leżak dla Sary taki wygodny,  zrób również  pościel z liści palmy . - Elo wzięła się do pracy. -  Daisy, proszę  zrób dla nas wszystkich  deser. - Zajączek pomachał ogonkiem.
- A ja zajmę się wciąganiem wszystkiego do domu Daisy. - oznajmiłem.
Dobrze się bawiliśmy, lecz  nagle Sara zaczęła się czuć niedobrze,  Lucasa nie było, na szczęście okazało się, że był to  zwykły ból brzucha.
Nagle przybyła wiadomość od  Lucasa - Magic Land jest 50% bezpieczna , na razie nie opuszczajcie Doliny, jednak jeśli chcecie możecie być gotowi na powrót.
Nagle podbiegł do naszej grupy potężny pies.
<  Lucas? >

Melodia dalsze życie....

Melodia wstała o piątej nad ranem.
- Samson! Sams, szybko!!! - zawołałam nagle.
Gdy ogier, szybko popędził do swojej ukochanej, zobaczył małego źrebaka.
- Nareszcie! Nasz mały źrebaczek!- uradował się Samson. - Tylko jak go nazwiemy ?
- Nie jego... - odparłam. - To klacz, wybierz jej imię! Jakieś śmieszne, wesołe, żeby zawsze taka była... - uśmiechnęła się Melodia.
- Może, Fasolka? - zaproponował Sams.
- Śliczne! Niech takie zostanie! - oboje spojrzeliśmy się na nasz skarb.
*****
 Miesiąc później Fasolka robiła już  pierwsze kroki, jej rodzice byli dumni z postępów córki.
- Mamo, tato! - zawołał mała. -  Mam do was prośbę! Czy możemy się stąd wyprowadzić? -Wysepleniła mała Fasolka.
- Ale czemu? - zapytali ją rodzice. - Coś ci tu się nie podoba?
- Podoba, ale...No, po prostu nie chcę tu mieszkać! -Fasolka starała się jak najdłużej ukrywać to, że inne konie, naśmiewają się z niej i sprawiają jej ogromną przykrość.
 * Imię Fasolka wybrałam dlatego, że to ulubione imie dla konia, mojej przyjaciółki, Łucji. ' :* ' * 
                                                               Ciąg Dalszy Nastąpi...

sobota, 23 kwietnia 2016

Kiyumi odpowiada CD Galaxy

 Poszukiwanie magii, która może nas ocalić...

- Wiec idziesz? - zapytała Galaxy.
- Idę! - odrzekłam, a strach, który mną wcześniej zawładną znikał w niepamięć.
Nie mogłam pozwolić Galaxy, aby sama wyruszyła na poszukiwanie tajemniczych kwiatów, więc zgodziłam się i wyruszyłam na gonitwę za czarem dwóch małych roślin. Tak jak wcześniej powiedział pegaz gwiazdy miały pokazywać mi drogę. Była noc, lecz dzięki moim zdolnościom, szybko obudziłam w sobie emocje, które sprawiły, że czułam sny innych a sama emanowałam niebieskim blaskiem.
Spojrzałam w niebo. Za pierwszym razem nic nie zobaczyłam, lecz po chwili pomyślałam o dwóch kwiatkach i mocno walczyłam o więź umysłu z Galaxy. Gdy drugi raz spojrzałam w niebo zobaczyłam szlak prowadzący mnie do pierwszego z nich. Prowadził na północ...
Ruszyłam pędem przez łąkę, szłam wzdłuż maków i chabrów, gdy nagle ujrzałam promień czystego, księżycowego światła wskazującego miejsce na łące w dali przede mną. Podbiegłam bliżej i ujrzałam piękny kwiat w kształcie lilii , jednak różniącego się kolorystyką, a do tego mieniącego się wśród ciemności nocy. Zerwałam roślinę, po czym wzięłam ją w pyszczek i pobiegłam dalej...
Spojrzałam w czarny płaszcz przeciwieństwa dnia. Tym razem wskazywał południowy- zachód. Blisko Magicznego Drzewa, pomyślałam. Stamtąd będę mogła przenieść się portalem do Groty Wody... Obliczyłam czas w jaki uda mi się dotrzeć i ruszyłam. Niestety krótko trwało przy mnie szczęście. Poczułam, jak coś przemyka obok mnie. Stanęłam bez ruchu...
Silver wyskoczył z ukrycia i spojrzał na mnie wrogo. Od razu spuściłam łeb. Galaxy mówiła, żeby pod żadnym pozorem nie patrzeć mu w oczy... Wpadałam na pomysł! Zaczęła skakać bez sensu udamawiając rozluźnioną i wesołą. Silver połknął haczyk!!! Wraz ze mną bawił się i łapał cienie rzucane przez kwiat. Rozrywka trwała aż do skraju Lasu Nieskończoności. Wtedy jednorożec poszedł w przeciwnym kierunku nie zawracając dalej sobie mną głowy.
Pognałam w kierunku drzewa watahy. Kiedy tam dotarłam kwiat już na mnie czekał. Szybko zerwałam magiczną roślinę i pędem rzuciłam się w kierunku portalu.
" ŻYCZĘ SOBIE ZNALEŹĆ SIĘ W MAGICZNEJ GROCIE WODY ZA WODOSPADEM! " wypowiedziałam życzenie, a Duch Drzewa Watahy wysłuchał moją prośbę i wyrzucił mnie prosto w grotę. Byłam cała mokra, gdyż wir wody nie ominął mnie podczas podróży w portalu. Zakrztusiłam się i wyplułam magiczne kwiaty.
- Kiyumi ! - wykrzyknęła Galaxy. - Udało ci się! - zauważyłam, że pegaz czuje się już znacznie lepiej.
- Udało się! - powtórzyłam cichutko. - udało się... Galaxy...- spojrzałam na nią poważniej dochodząc do siebie. - Teraz twoja kolej...Dasz radę go uratować, przed tą klątwą zanim ona na stałe się utrwali ? - spojrzałam z wyrzutem. - wyczułam, że nie zostało zbyt wiele czasu...
< Galaxy ? >

Lucas odpowiada Sarze CD Taura

Dotarliśmy do Doliny Zielonej Sałatki, bałem się jednak o Kiyumi i Galaxy...
Nie miałem pojęcia co się teraz tam dzieje, na szczęście wiedziałem, że w Wodnej Grocie są bezpieczne. Kiyumi przysłała mi telepatyczną wiadomość, że na razie jest w porządku czułe jednak, że nie mówi mi całej prawdy...
- Taura! - zawołałem do siebie mojego wiernego wojownika.
- Tak ? - ogier  przybiegł do mnie pytając o co chodzi. - coś się stało ?
- Mam złe przeczucie... - oznajmiłem. - Wiesz...jeśli chodzi o Kiyumi i Galaxy, owszem, mówiły, że są bezpieczne, jednak... Mam wrażenie, że w watasze dzieje się teraz coś, czego możemy sobie nawet nie wyobrażać.
-  Rozumiem twoje obawy. - powiedział Taura. - Jednak...nie do końca rozumiem do czego zmierzasz.
- Chciałbym wrócić do Magic Land i zorientować się co się dzieje na prawdę.
- Ale...Lucasie! - zaprotestował wojownik. - Nie możesz teraz odejść! Kto się zajmie twoimi podopiecznymi ?!
- I właśnie po to cię wezwałem. - powiedziałem nie odrywając oczu od zaufanego przyjaciela. - Chciałbym, żebyś teraz to ty przejął dowództwo.
Taura był nieco zaskoczony, lecz widział słuszność w decyzji, jaką zdecydowałem się podjąć.
- Dobrze! - oznajmił. - Nie zawiodę cię.
- Droga do Magic Land zajmie mi jakieś trzy dni, jeśli uda mi się skorzystać ze wszystkich portali, a pogoda nie zaskoczy mnie podczas lotu.  - rzekłem, po czym poinstruowałem ogiera o wszystkich detalach o jakich powinien pamiętać podczas mojej nieobecności.
- Ruszaj więc i wracaj szybko! - powiedział Taura. - Będziemy czekać na wiadomość od ciebie.
Skinąłem łbem i wzbiłem się w powietrze patrząc na odbiegającego wgłąb naszej kryjówki w Dolinie Zielonej Sałatki. Wiedziałem, że przede mną niebezpieczna podróż, jednak czego nie robi się dla przyjaciół ? ...
< Taura ? >