Klątwa, marzenia... i wszystko się zmienia
Zauważyłem zmierzających w naszym kierunku Rubina i Galaxy. Byli zdumieni, kiedy ujrzeli mnie nad Wodospadem Tęcz wraz z Mirandą, moją siostrą.
- Witajcie! - powiedziałem. - To Miranda. - wskazałem na smoka znajdującego się obok mnie, lecz widząc oniemiałe miny moich przyjaciół rozwinąłem temat. - Jest moją siostrą, właśnie się dowiedziałem, iż udało jej się mnie odnaleźć, dzięki zmysłowi analogii, to taka nasza nawigacja z osobami, z którymi jesteśmy blisko związani. Działa na zasadzie podobieństw.
- Cześć! - Miranda radośnie podskoczyła, po czym podbiegła do nowych znajomych śmiejąc się. - Miło mi was poznać!
- Witaj! - powiedziała Galaxy. - Mnie również miło jest cie poznać! - zauważyłem, iż wciąż jest w lekkim szoku widząc moją siostrę, zwłaszcza, kiedy jest tak rozentuzjazmowana.
- Cześć! Jestem Rubin. - przejął ster ogier żywiołów. - A to Galaxy. - trącił łbem klacz stojącą obok.
- Tak się cieszę, że cię odnalazłam! - Młoda smoczyca zwróciła się do Lucasa. - Nawet nie wiem ile przeszłam, byłam nawet w Dolinie Siedmiu Mórz i...
- Sama ?! - przerwałem siostrze. - Wyruszyłaś w taką daleką podróż sama ?! - Złościłem się na siebie, że nie dopilnowałem jej i że w ogóle sama.
Zorientowałem się, że przecież powinna być bezpiecznie w dolinie, a nie wyruszać na wyprawy, mające na celu odnalezienie mnie, jeśli Miranda chciała się skontaktować, mogła przecież wraz z Sue użyć rodzinnej więzi, aby przesłać wiadomość...
Przeszedł mnie niepokojący dreszcz.
- Mirando... - zapytałem siostrę. - Dlaczego teraz jesteś tutaj, a nie w Dolinie Sunflower ?
- Cześć! - Miranda radośnie podskoczyła, po czym podbiegła do nowych znajomych śmiejąc się. - Miło mi was poznać!
- Witaj! - powiedziała Galaxy. - Mnie również miło jest cie poznać! - zauważyłem, iż wciąż jest w lekkim szoku widząc moją siostrę, zwłaszcza, kiedy jest tak rozentuzjazmowana.
- Cześć! Jestem Rubin. - przejął ster ogier żywiołów. - A to Galaxy. - trącił łbem klacz stojącą obok.
- Tak się cieszę, że cię odnalazłam! - Młoda smoczyca zwróciła się do Lucasa. - Nawet nie wiem ile przeszłam, byłam nawet w Dolinie Siedmiu Mórz i...
- Sama ?! - przerwałem siostrze. - Wyruszyłaś w taką daleką podróż sama ?! - Złościłem się na siebie, że nie dopilnowałem jej i że w ogóle sama.
Zorientowałem się, że przecież powinna być bezpiecznie w dolinie, a nie wyruszać na wyprawy, mające na celu odnalezienie mnie, jeśli Miranda chciała się skontaktować, mogła przecież wraz z Sue użyć rodzinnej więzi, aby przesłać wiadomość...
Przeszedł mnie niepokojący dreszcz.
- Mirando... - zapytałem siostrę. - Dlaczego teraz jesteś tutaj, a nie w Dolinie Sunflower ?
Smoczyca udała, iż nie słyszy mojego pytania wciąż śmiejąc się radośnie ukrywała prawdziwe emocje.
- Mirando! odpowiedz! - zażądałem delikatnie, choć brzmiało to stanowczo.
Dziewczyna odwróciła głowę, wyrzucając z siebie słowa, długo już ciążące w jej duszy.
- Sunflower już nie ma, Lucasie... Okazało się, że dolina jest pod wielkim złożem Topazów, a wszystkie nasze wzgórza były porośnięte Astrami, a wiesz co się dzieje, gdy te dwa czynniki się spotkają... Wszystko wybucha! Nie wiem co się stało z mamą, Sue nie odpowiada na żadne sygnały, jakie wysyłam.
Stałem niczym osłupiały, miałem wrażenie, jakby hasła, które do mnie dochodzą są oddzielone ode mnie taflą wody. Jedyne na co zdołałem zwrócić uwagę, była jedna, jedyna łza spływająca po policzku Mirandy.
< Kto pisze dalszy ciąg? Kto chce, ten kto się zgłosi pierwszy! Możesz napisać totalnie nowy wątek>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz