Zacząłem tracić nadzieję, że znajdę Lucasa...
Postanowiłem, że jeszcze
raz wyruszę nad Wodospad Tęcz. Po drodze spotkałem Sarę, która pędziła w
moją stronę.
- Rubin! - zawołała mnie suczka.
- Tak? - zapytałem.
- Wiesz, że Galaxy ma na sobie klątwę? Ponoć tą co Silver miał kiedyś... - rzekła zdyszana .
- No wiem. I nie tą co Silver miał kiedyś. Nikomu już o tym nie mów. -
powiedziałem lekko rozzłoszczony. - Widziałaś może Lucasa?
- Tak. Poleciał w kierunku Lasu Nieskończoności... - odrzekła.
Szybko pogalopowałem w tamto miejsce. Gdy tylko wszedłem do lasu, usłyszałem za sobą dźwięk skrzydeł.
- Powiesz mi więcej o tej klątwie? - zapytał nagle znajdując się za moimi plecami.
- Powiem... - odpowiedziałem. - Galaxy nie ma tej klątwy co miał jej
brat... Prawdopodobnie, gdy uratowała Silvera, musiała przyjąć na siebie
klątwę, która zamienia magiczną istotę w zwykłe zwierzę... Może nawet
zabić... Uważam tak, ponieważ ona nie ma kawałka skrzydła, gdy mówi nie
patrzy w oczy, zachowuje się dziwnie, nie chce latać... Zanim jeszcze ją
poznałem widziałem jak podleciała do Kiyumi i wtedy zamieniła się w
złego Pegaza... - wyznałem wracając wspomnieniami do tego wydarzenia. - Złapała wilczycę zębami i powaliła na ziemię... Lecz
tylko tyle zaobserwowałem. Może kilka rzeczy mi jednak umknęło.
- Wiesz, ty najczęściej się z nią widujesz. - rzekł uśmiechając się tajemniczo. - Nie, żebym coś sugerował.
- Chodź, poszukamy jej. - oznajmiłem udając, że tego nie słyszałem.
Ruszyliśmy. Wyszliśmy na Łąkę Makową i od razu ją ujrzeliśmy. Podeszliśmy bliżej.
- Galaxy. - zawołał ją Lucas.
-Tak... ? - zapytała odwracając się.
- Wiem o twojej klątwię. - oznajmił smok.
- Jak mogłeś?!... - zapytała rozzłoszczona klacz, patrząc się na mnie, lecz nadal nie w oczy.
- To dla twojego dobra... - powiedziałem.
- Dla mojego dobra?! Mówiłam, żebyś nikomu nie mówił! Byłeś moim najlepszym przyjacielem! - wykrzyknęła zaciskając zęby.
Galaxy zaczęła uciekać, a ja powiedziałem Lucasowi, żeby jej nie gonił.
Wokół Pegaza zrobiłem krąg z ognia, po czym zamieniłem się w jedną ze
swoich unikalnych maści...
- Rubin jak ty się... - nie zdążył dokończyć.
- Nic już nie mów. - rzekłem trochę zawstydzony, podchodząc do kręgu.
< Lucas? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz