Stojąc po środku kręgu raz byłam sobą, a raz miałam chęć pozabijać
wszystkich. Rubin coś krzyknął, ale nie miałam pojęcia o co mu chodziło. Rozpoczął dialog z Lucasem, lecz ja byłam po
za rzeczywistością. Usłyszałam tylko, iż nie będzie dało się czegoś
zrobić oraz że Rubin mnie nie znosi i tego nie zrobi... Gdy ogier odszedł,
zaczęłam galopować przy ogniu, który wyznaczał granicę. Ujrzałam Kiyumi
i Elo. Patrzyły się na mnie, a ja jeszcze bardziej przyspieszyłam.
Rubin wszedł ponownie do kręgu i zaczął do mnie iść. Zostałam cała
opanowana przez klątwę. Stanęłam dęba i rozłożyłam skrzydła. Ruszyłam
cwałem i przeskoczyłam nad ogniem. Byłam gotowa do lotu, jednak na moje
skrzydła spadła woda. Stanęłam przestraszona. W tym czasie ponownie
zostałam uwięziona, lecz tym razem w kuli ognia. Urok jakby zmalał, jednak
nie do końca.
Nagle Rubin mnie pocałował... Trwało to chwilę, ponieważ
ogier odskoczył. Jedna poskutkowało, a klątwa... Klątwa zniknęła... Rubin popatrzył się na mnie.
- Wiesz co... Mam ciebie dość! - krzyknęłam zła na cały świat.
Zaczęłam biec przed siebie, byle bym była jak najdalej od samców.
Przypomniało mi się, że mam skrzydła. Rozłożyłam je, gdy nagle Rubin
powalił mnie na ziemię.
- Musisz odpoczywać. - oznajmił.
- Jeszcze śmiesz mi rozkazywać?! Najpierw wyjawiłeś mój sekret, potem
chciałeś mnie zabić, podczas tego mnie pocałowałeś i jeszcze mówisz mi
co mam robić?! - wykrzyknęłam.
- Poczekam aż staniesz się normalna. - rzekł spokojny Rubin, który nie miał zamiaru się ze mną kłócić. - Wtedy porozmawiamy.
- Sugerujesz, że jestem nienormalna?! - zapytałam robiąc się coraz bardziej zdenerwowana.
Ogier nic nie odpowiedział. Obiegł mnie dookoła zamieniając się w Konia
Wiatru. Zaczął biec w stronę Alfy watahy, a ja niesiona przez wiatr
byłam zmuszona tam się znaleźć.
- Zanieś ją do groty i podaj jej to... - powiedział Lucas podając jakiś płyn Rubinowi.
Gdy byłam już na miejscu Rubin podał mi to. Wyszedł z groty, a ktoś wszedł. Nie wiedziałam kto, ponieważ zasnęłam zmęczona...
< Galaxy.. co ty kombinujesz ? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz