Ruszyliśmy szukać smoka. Nie było go na Łące Makowej, ani w Lesie
Nieskończoności...
Jednak nikt nie zwątpił w to, iż zwierzę nie odleciało daleko
od watahy.
- Chodźmy nad Wodospad Tęcz. - oznajmił Lucas. - Tam na pewno go znajdziemy.
- Jak on może tam być, skoro tam właśnie byłeś Lucasie? - zapytała zaciekawiona Elo.
- Jeżeli potrafi się przemieszczać, a na pewno potrafi, to lecąc zauważył to piękne miejsce. - odpowiedział Lucas robiąc przy tym zabawną minę.
Podczas, gdy szliśmy do Wodospadu Tęcz ujrzeliśmy Galaxy, która pędziła w naszą stronę.
- Jak dobrze, że was spotkałam! Nad wodospadem jest jakiś smok! - rzekła przestraszona Galaxy.
- A nie mówiłem! - powiedział Lucas. - Chodźmy!
- Co się stało? Wy coś wiecie? - wypytywała Galaxy.
- Nie mam czasu, żeby odpowiadać na twoje pytania, Galaxy - powiedział
Lucas. - Poszukaj innych i zaprowadź ich do groty, gdzie jest Kiyumi.
Ona ci wszystko wyjaśni.
Galaxy wyruszyła na poszukiwania, a my na wojnę. Zastanawiałem się, czy
uda nam się pokonać smoka i pewnie nie tylko ja o tym myślałem...
Naszym
oczom ukazał się wodospad przy, którym stał wielki, potężny smok. Lucas
objaśnił nam plan ataku. Stanęliśmy za smokiem i walka się rozpoczęła,
walka na śmierć i życie. Walczyliśmy zacięcie, tak jak i smok. Daisy
stała przy ogonie drapieżnika, lecz nie dało nam się ją zabrać, ponieważ smok nas
odganiał. Plan ataku nie był za dobry, więc został zmieniony.
Taura
walczył zaciekle ze smokiem, a ja podszedłem na skraj wodospadu i
czekałem na odpowiednią chwilę, by rzucić na smoka zaklęcie. Nagle za sobą
usłyszałem wrzaski. Odwróciłem się i zobaczyłem jak Galaxy goniła
Kiyumi.
< Galaxy ? >
sobota, 30 kwietnia 2016
Elo CD Silver
Wiedziałam, iż nie mogę odpuścić temu przeklętemu
smokowi zabranie naszej kochanej Daisy.
Pobiegłam więc nad Wodospad Tęcz, gdzie zastałam Lucasa. Opowiedziałam mu co się stało, a następnie pognałam do Lasu Nieskończoności po Taure, zaś na koniec po Silvera. Wojownicy ruszyli na odsiecz Daisy. Ja również musiałam im towarzyszyć, ze względu na moją moc. Byłam przy Daisy myślami. " Nie bój się... Nadchodzimy... "
< Silver ? >
Pobiegłam więc nad Wodospad Tęcz, gdzie zastałam Lucasa. Opowiedziałam mu co się stało, a następnie pognałam do Lasu Nieskończoności po Taure, zaś na koniec po Silvera. Wojownicy ruszyli na odsiecz Daisy. Ja również musiałam im towarzyszyć, ze względu na moją moc. Byłam przy Daisy myślami. " Nie bój się... Nadchodzimy... "
< Silver ? >
Kiyumi odpowiada CD Elo
Nadchodzi pomoc
- Elo! - zawołałam- Po..pomóż... szybko... Daisy... ktoś, jakiś.. smok, porwał ...ją - trudno mi było ułożyć wszystko w jedną całość.
- Kiyumi! Uspokój się. - Elo pogłaskała mnie czule, chcąc załagodzić moje emocje. - Powoli, powiedz co się stało...
Wzięłam głęboki wdech.
- Byłyśmy z Daisy na spacerze, gdy nagle poczułyśmy się nieswojo i miałyśmy wrażenie, że ktoś nas obserwuje. - wyjaśniłam kontynuując. - Lecz w pewnym momencie zerwał się wiatr, a ogromny, nieznajomy smok poderwał Daisy do góry. Pobiegłam więc jak najszybciej na pomoc.
Zaczęłam kaszleć, a Elo powiedziała:
- Zaczekaj tu, za raz wrócę, lecz najpierw sprowadzę kogoś, kto przyniesie nam odsiecz...
Elo pobiegła czym prędzej w stronę Lasu Nieskończoności, a ja zamknęłam oczy, wzywana do nagłego, niespodziewanego snu przyprawionego o zawrót głowy.
< Elo ? >
piątek, 29 kwietnia 2016
Daisy CD Kiyumi
Daisowate zajście na Łące Makowej
Pewnego słonecznego dnia razem z Kiyumi postanowiłyśmy pójść na Łąkę Makową.Śmiejąc się i plotkując zbieraliśmy kwiaty.
- Jak ma się Lucas i Galaxy? - zapytałam powiększając swój bukiet w łapkach.
- Bardzo dobrze - odpowiedziała Kiyumi, zanurzając się w trawie i wygrzewając na słońcu.
Pokicałam wzdłuż łąki, pełna energii. Nagle zerwał się wiatr... Burzowe chmury zasłoniły słońce. Czułam jak ktoś nad nami latał, lecz nikogo nie zauważyłam. Zignorowałam dziwne zajście i wróciłam do zbierania kwiatów.
Zaniepokojona Kiyumi podeszła do mnie i rzekła:
- Lepiej już stad chodźmy. Mam złe przeczucia. - oświadczyła.
Pokiwałam lekko główka, przy czym moje jedwabiste futerko podskoczyło. < OSSCCARR > *
Pokicałam naprzód, gdy nagle poczułam jak coś mnie łapie.
Przerażona zobaczyłam jak unoszę się do góry.
- Kiyumi, ratuj! - pisnęłam wystraszona.
Byłam kompletnie bezbronna. Wilczyca patrzyła bezradnie jak przeraźliwy, nieznany smok zabiera mnie w dal.
Kiyumi czym prędzej pobiegła wzdłuż łąki, by powiadomić o tym jak najszybciej watahę.
< Kiyumi ? >
* od właścicielki watahy xD <3 , zawsze w <...>
Uwaga!
Od dzisiaj każde opowiadanie może zawierać tytuł oraz zdjęcie, które również opowiadałoby o wydarzeniu. :D Jest również nowa opcja w formularzu " Najlepszy Przyjaciel " .
ZAPRASZAM DO PISANIA DALSZYCH OPOWIADAŃ...
czwartek, 28 kwietnia 2016
L'arc- en- ciele
Imię twojego magicznego zwierzaka: L' arc- en - ciele * . ( czyt. Larkonsjel )
Płeć: męski
Wiek: 8 miesięcy. ( młody )
Rasa Magiczna : Konik Tęczowych Dusz
Moce: Potrafi przywrócić komuś życie, jednak taką cenę przypłaca kawałkiem swojej duszy. Potrafi także uleczać chorych. Jest bardzo emocjonalny, dlatego też podczas nagłego napływu uczuć mieni się kolorami. Jest wspaniałym konikiem przewodnikiem, z nim nigdy się nie zgubisz. Włada elektrokinezą i akwamogryfikacją.
Moce: Potrafi przywrócić komuś życie, jednak taką cenę przypłaca kawałkiem swojej duszy. Potrafi także uleczać chorych. Jest bardzo emocjonalny, dlatego też podczas nagłego napływu uczuć mieni się kolorami. Jest wspaniałym konikiem przewodnikiem, z nim nigdy się nie zgubisz. Włada elektrokinezą i akwamogryfikacją.
Charakter: Jest przyjazny, choć trochę skryty. Przez woje moce bywa wybuchowy, lecz zawsze dąży do celu.
Historia: Żył na rafach. Niestety najazd żarłaczy zrujnował jego spokój. Wraz z bliskimi musiał uciekać, a potem znalazł się nad Wodospadami, w zupełnie niewyjaśnionych okolicznościach...
Rodzina: siostra: Terra
Partner: (Na początku brak)
Zauroczenie: brak
Najlepszy przyjaciel **: Kiyumi
Najlepszy przyjaciel **: Kiyumi
Właściciel:matyldziacheval
* L' arc -en - ciele - w języku francuskim tęcza.
** Tak ! Nowa opcja! Jeśli ktoś chcę ją mieć mieszczoną w swoim formularzu proszę się zgłosić do właścicielki - > matyldziacheval na howrse lub na innym koncie z zakładki ' zapraszamy ! '
** Tak ! Nowa opcja! Jeśli ktoś chcę ją mieć mieszczoną w swoim formularzu proszę się zgłosić do właścicielki - > matyldziacheval na howrse lub na innym koncie z zakładki ' zapraszamy ! '
Kiyumi i Lucas odpowiadają Galaxy
Szczęśliwy powrót!
Lucas:
- Galaxy! - wykrzyknął smok - Nic ci się nie stało ?! Gdzie Silver ? Kiyumi mi opowiedziała co się stało i ...i ... - widząc minę Pegaza przerwał.
- Tak Lucasie, wszystko w porządku, ale myślę, że ty również jesteś zobowiązany odpowiedzieć nam na kilka pytań. - powiedziała Galaxy.
- Jakich ? - zapytałem. - O co chodzi ?
- Dlaczego nam nie powiedziałeś, że w watasze jest ktoś jeszcze oprócz nas ... ? - zapytała Kiyumi - Ktoś..... żyjący w wodzie..
- Kto... ? - wciąż próbowałem zataić prawdę. - Nie mam pojęcia o czym wy... - Zaniemówiłem widząc Kiyumi z niewielkim akwarium, w którym znajdował się imię
- Jak go znalazłyście ? - zapytałem .
- Sam nas znalazł, kiedy potrzebowałam czegoś, żeby uzdrowić Galaxy. - wyjaśniła Kiyumi. - Opowiedział nam swoją historię i teraz już wiemy o istnieniu L'arc-en-ciele *. ( czyt. Larkonsjel )
- Cóż... na początku kiedy znalazłem go przy Wodospadach nie wiedziałem co robić. - powiedziałem. - Jednak później postanowiłem otworzyć magiczny świat wody ponownie i dać mu dom. Takie Magic Land Akwa. - zaśmiałem się. - Zaś nikt nie wiedział o istnieniu konika morskiego, gdyż prosił o to, alby dać mu parę tygodni na oswojenie się, zanim pozna resztę watahy. Zgodziłem się i odwiedzałem go co jakiś czas. -westchnąłem. - Z resztą doskonale go rozumiem, był zbyt wstrząśnięty stratą domu i sytuacją, jaka zaszła na rafie...
- Dobrze, rozumiemy twoją decyzję. - Powiedziała Kiyumi na co Galaxy ochoczo pokiwała głową.
Nagle Pegaz coś sobie przypomniał :
- A co z resztą watahy ? - zapytała. - Czy są bezpieczni, Lucasie ?
- Tak, zostawiłem ich pod opieką Taury w Dolinie Zielonej Sałatki. - Cóż... czas żebym po nich poleciał, skoro Magic Land jest bezpieczne...- zawahałem się. - Galaxy, dziękuję za ocalenie naszego domu, i za to że ci się udało.
- Nie ma za co. - odpowiedziała.
- Leć już! - powiedziała Kiyumi i powoli zaczęła wypchać z groty smoka, uważając przy tym, żeby nie upuścić małego konika morskiego.
Poleciałem przez portal do Skalistych Wzgórz, a potem już tylko do Doliny ...
Tęcza...
Kiyumi :
Trzy dni temu...
Galaxy pilnie potrzebowała mojej pomocy, więc kiedy tylko zostawiłam ją w Wodnej Grocie pobiegłam drogą na skróty pomiędzy krętymi korytarzami, aż w końcu trafiłam na bramy podwodnego królestwa.
- Och ! - nagle niefortunnie się poślizgnęłam na mokrej ziemi.
- Nic ci nie jest ? - zerwałam się z podłogi masując nadwyrężoną łapę. - Kto to powiedział ?
- Eee, ja... - powiedział nieśmiały głosik. - Tu jestem!
Skierowałam wzrok na taflę wody poniżej. Zobaczyłam tam młodego konika morskiego, mieniącego się tysiącami barw.
- Witaj, jestem Kiyumi. - powiedziałam.
- Ja nazywam się L' arc - en - ciele.
- To po francusku tęcza... prawda ? - zapytałam wertując słownik w głowie.
- Zgadza się. - powiedziało morskie stworzenie. - Jesteś wilkiem ?
- Tak, lecz bez obaw. - wyjaśniłam. - Nie zrobię ci krzywdy.
- Wiem, Lucas mi o tobie opowiadał, masz niesamowite moce...
Przez chwile stałam jak wryta. Lucas wie o L' arc -en - ciele ? Czy to oznacza, że ma sekrety przez swoimi przyjaciółmi. I właściwie jak ten konik morski znalazł się w miejscu o którym wiedzą tylko mieszkańcy Magic Land... ?
- Właściwie to jak to jest, że ty tu jesteś ? - zapytałam nabierając podejrzeń.
- Lucas znalazł mnie przy Wodospadach jakiś tydzień temu. Wtedy nie wiedziałem co się ze mną stało. Straciłem dom i byłem na prawdę zrozpaczony. Jestem tu, gdyż nasz przywódca specjalnie dla mnie otworzył Podwodny Świat... i potrzebowałem czasu... - wyjaśnił cicho malec robiąc odważne kroki do zaufania.
- W takim razie bardzo się cieszę, że cię poznałam. - Powróciłam do rzeczywistości. - Jednak teraz muszę pędzić, moja przyjaciółka jest ranna, muszę ją ratować.
Szybko zerwałam wodorosty i podniosłam z ziemi zebrane wcześniej kamienie i mech. Już miałam skręcić za róg groty, gdy usłyszałam w tyle.
- Weź mnie ze sobą. Ja mogę pomóc.
Odwróciłam się do L' arc - en - ciel'a z pytaniem wypisanym na twarzy.
- Jedną z moich mocy jest uleczanie chorych.
Nabrałam wody w pobliski zbiornik i porwałam konika morskiego szybko kierując się do wyjścia.
- Dziękuję! Cieszę się, że cię znalazłam. - powiedziałam biegnąc do Galaxy.
- Drobiazg. - odpowiedział uśmiechając się lekko.
Popędziłam wzdłuż korytarzy wraz z nowym przyjacielem ze świata oceanu...
* L'arc- en- ciele. - tęcza w języku francuskim.
< Czas na totalnie nowy wątek! Ktoś coś ? >
poniedziałek, 25 kwietnia 2016
Galaxy odpowiada CD Kiyumi lub Lucas
I jest coraz lepiej...
Magic Land ocalone !
Po ,,przetransportowaniu'' do mojej mamy magicznych kwiatków, zamianie
ich w formę do spożycia i powrocie do nas, wyruszyłam sama w podróż.
Kiyumi nalegała, żebym ją ze sobą zabrała, lecz ja sama musiałam to
zrobić. Zjadłam kwiatka, dzięki któremu mogłam patrzeć Silverowi w oczy
oraz miałam możliwość wykorzystania wybranej mocy. Ruszyłam wykonać
swoją niebezpieczna misje. Nie musiałam długo szukać Silvera. Sam mi się
napatoczył. Chciał mnie zaatakować, jednak ja zaczęłam zachowywać się
tak jak on i zrezygnował. Staliśmy i jedliśmy trawę. Wybiła północ i
podałam magicznego kwiatka Silverowi. Nieświadomy tego jednorożec zjadł
go. Zemdlał. Musiałam wymówić parę zaklęć, by powrócił dawny, dobry
Silver. Oprzytomniał. - C- co się stało? Gdzie ja jestem? - oszołomiony zadawał pytania. - Kim ty jesteś? I kim ja jestem?
Ja nic nie odpowiadałam, bo wiedziałam, że to nie ma sensu. Czekałam, aż sam wstanie i wszystko sobie przypomni.
- Galaxy?! Co my tu robimy? - zdziwiony zapytał po jakimś czasie.
- Opowiem Ci jak będziemy bezpieczni. Musimy szybko wrócić do Wodnej Groty! - odpowiedziałam.
- Do Wodnej... Co? - dopytywał.
- Nie ważne. Zaraz wszystkiego się dowiesz. Chodź! Szybko! - rozkazałam.
Cwałowaliśmy do Wodnej Groty, gdy usłyszałam szelest w krzakach. Zatrzymałam się.
- Silver schowaj się za mną... - wyszeptałam.
Człowiek wyszedł z krzaków. Niestety powstał efekt uboczny. Czar z Silvera przeszedł na człowieka.
- Nie patrz mu tylko w oczy! - krzyknęłam przestraszona. - Uciekajmy!
Na całe szczęście byliśmy szybsi od człowieka. Będzie trzeba się nim później zająć... Uciekliśmy do Wodnej Groty. Misja niemożliwa okazała się możliwą. Wpadliśmy cwałem do groty, gdzie zastaliśmy Kiyumi i Lucasa.
- Lucas? Co ty tu robisz? - zapytałam bardzo zdziwiona. - Przecież powinieneś być... Tam gdzie reszta watahy.
< Odpowie Kiyumi i Lucas w jednym - od właścicielki watahy, matyldziacheval :) >
niedziela, 24 kwietnia 2016
Lucas odpowiada Taurze
Oczekiwanie w nadziei. Galaxy przecież musi się udać...
Kiedy dotarłem do Magic Land od razu poleciałem do Wodnej Groty. Zastałem tam Kiyumi, która właśnie zmieniała sobie bandaż na lewej łapce. Była zwrócona twarzą w stronę mokrej ściany pogrążona w myślach...- Kiyumi... ? - zacząłem.
Wilczyca obróciła się na pięcie w moją stronę rozszerzając zmęczone oczy.
- Lucas... Jak ty tu ? - zapytała zmartwiona.
- Co się tutaj właściwie dzieje ?! - powiedziałem rozdrażniony. - Czemu mi nie powiedziałaś, że jest coś nie tak ?!
- Skąd mógłbyś wiedzieć, że coś jest nie tak ? Przecież... - przerwała w pół zdania uświadamiając sobie, gdzie popełniła błąd. - Wyczułeś to, prawda ? Kiedy rozmawialiśmy telepatycznie, wyczułeś mój niepokój ?
- Szybko się orientujesz... - odpowiedziałem.
Rozejrzałem się dookoła. Gdzieniegdzie na ścianach groty widniała krew. Uświadomiłem sobie, że nigdzie nie widać Galaxy...
- Kiyumi... - zacząłem. - Gdzie jest Galaxy ? - zapytałem spokojnie.
Kiyumi zagryzła wargę spuszczając oczy w dół.
- Otrzymała nową moc i wie jak odwrócić czar rzucony na Silvera. - spojrzała na mnie z nadzieją. - Poszła go szukać...
Te słowa ledwo co do mnie dotarły. Galaxy sama poszła szukać Silvera. Nie tego samego Silvera co na początku, lecz groźną zaczarowaną bestię! Złość się we mnie gotowała. Spojrzałem na zakrwawioną łapkę Kiyumi.
- Co ci się stało ? - wilczyca spojrzała zaskoczona, po czym schowała łapę za siebie.
- Nic takiego, po prostu wyryszyłam wczoraj w nocy na poszukiwanie magicznych kwiatów, których moc może pomóc uleczyć Silvera i ...- nie mogła dokończyć, gdyż brutalnie jej przerwałem.
- Wczoraj w nocy ?! Sama ! - nie mogłem zrozumieć jak mogła się tak narażać. - Jak mogłaś się tak narażać ? - wyraziłem swoją myśl.
- Lucas! - wilk położył mi łapkę na karku. - Naraziłam się dla przyjaciół. Ty zrobił byś to samo, tak jak teraz robi to Galaxy dla nas wszystkich.
Zrozumiałem o co jej chodziło. O co chodziło im wszystkim. To właśnie więzi każą nam ryzykować własne życie, aby ocalić kogoś innego.
- Dobrze, a więc dajmy czas Galaxy... - powiedziałem.
- Dajmy jej czas... - powtórzyła Kiyumi przecierając zmęczone oczy. - Przecież musi jej się udać...
< Oczekujemy na finałową część od Galaxy na temat ratunku nas wszystkich :) od właścicielki >
Witamy Urana !!!
Rasa twojego zwierzaka: pies
Imię twojego magicznego zwierzaka: Uran
Płeć: pies (męski)
Wiek: 3 lata
Rasa Magiczna: Pies Kosmosu (Choć tego nie widać, jest to zwierzę magiczne )
Moce: Wszystko co jest związane z kosmosem.
Charakter: łagodny
Historia: Kiedy hodowca wyrzucił Sarę wiedział że musi iść za ukochaną.
Rodzina: Matka: Amber, ojciec: Mambo, siostra: Mięta, partnerka : Sara, dzieci: Wenus oraz Bella.
Partner: Sara
Zauroczenie: Sara
Właściciel: ania40 (howrse)
Taura odpowiada
Powroty do domu ?
Lucas odleciał, jednak ja byłem zaniepokojony. Słyszałem szmery, ale starałem się nie zawracać sobie tym głowy.
Zleciłem zadania moim najbliższym i przyjaciołom:
- Tango, Melodia i Kiara może zrobicie pokaz tańca dla Sary, wtedy będzie się czuła raźniej. - Powiedziałem na co źrebaki ochoczo zarżały.
- Elo, ty zrób leżak dla Sary taki wygodny, zrób również pościel z liści palmy . - Elo wzięła się do pracy. - Daisy, proszę zrób dla nas wszystkich deser. - Zajączek pomachał ogonkiem.
- A ja zajmę się wciąganiem wszystkiego do domu Daisy. - oznajmiłem.
Dobrze się bawiliśmy, lecz nagle Sara zaczęła się czuć niedobrze, Lucasa nie było, na szczęście okazało się, że był to zwykły ból brzucha.
Nagle przybyła wiadomość od Lucasa - Magic Land jest 50% bezpieczna , na razie nie opuszczajcie Doliny, jednak jeśli chcecie możecie być gotowi na powrót.
Nagle podbiegł do naszej grupy potężny pies.
< Lucas? >
Lucas odleciał, jednak ja byłem zaniepokojony. Słyszałem szmery, ale starałem się nie zawracać sobie tym głowy.
Zleciłem zadania moim najbliższym i przyjaciołom:
- Tango, Melodia i Kiara może zrobicie pokaz tańca dla Sary, wtedy będzie się czuła raźniej. - Powiedziałem na co źrebaki ochoczo zarżały.
- Elo, ty zrób leżak dla Sary taki wygodny, zrób również pościel z liści palmy . - Elo wzięła się do pracy. - Daisy, proszę zrób dla nas wszystkich deser. - Zajączek pomachał ogonkiem.
- A ja zajmę się wciąganiem wszystkiego do domu Daisy. - oznajmiłem.
Dobrze się bawiliśmy, lecz nagle Sara zaczęła się czuć niedobrze, Lucasa nie było, na szczęście okazało się, że był to zwykły ból brzucha.
Nagle przybyła wiadomość od Lucasa - Magic Land jest 50% bezpieczna , na razie nie opuszczajcie Doliny, jednak jeśli chcecie możecie być gotowi na powrót.
Nagle podbiegł do naszej grupy potężny pies.
< Lucas? >
Melodia dalsze życie....
Melodia wstała o piątej nad ranem.
- Samson! Sams, szybko!!! - zawołałam nagle.
Gdy ogier, szybko popędził do swojej ukochanej, zobaczył małego źrebaka.
- Nareszcie! Nasz mały źrebaczek!- uradował się Samson. - Tylko jak go nazwiemy ?
- Nie jego... - odparłam. - To klacz, wybierz jej imię! Jakieś śmieszne, wesołe, żeby zawsze taka była... - uśmiechnęła się Melodia.
- Może, Fasolka? - zaproponował Sams.
- Śliczne! Niech takie zostanie! - oboje spojrzeliśmy się na nasz skarb.
*****
Miesiąc później Fasolka robiła już pierwsze kroki, jej rodzice byli dumni z postępów córki.
- Mamo, tato! - zawołał mała. - Mam do was prośbę! Czy możemy się stąd wyprowadzić? -Wysepleniła mała Fasolka.
- Ale czemu? - zapytali ją rodzice. - Coś ci tu się nie podoba?
- Podoba, ale...No, po prostu nie chcę tu mieszkać! -Fasolka starała się jak najdłużej ukrywać to, że inne konie, naśmiewają się z niej i sprawiają jej ogromną przykrość.
* Imię Fasolka wybrałam dlatego, że to ulubione imie dla konia, mojej przyjaciółki, Łucji. ' :* ' *
Ciąg Dalszy Nastąpi...
- Samson! Sams, szybko!!! - zawołałam nagle.
Gdy ogier, szybko popędził do swojej ukochanej, zobaczył małego źrebaka.
- Nareszcie! Nasz mały źrebaczek!- uradował się Samson. - Tylko jak go nazwiemy ?
- Nie jego... - odparłam. - To klacz, wybierz jej imię! Jakieś śmieszne, wesołe, żeby zawsze taka była... - uśmiechnęła się Melodia.
- Może, Fasolka? - zaproponował Sams.
- Śliczne! Niech takie zostanie! - oboje spojrzeliśmy się na nasz skarb.
*****
Miesiąc później Fasolka robiła już pierwsze kroki, jej rodzice byli dumni z postępów córki.
- Mamo, tato! - zawołał mała. - Mam do was prośbę! Czy możemy się stąd wyprowadzić? -Wysepleniła mała Fasolka.
- Ale czemu? - zapytali ją rodzice. - Coś ci tu się nie podoba?
- Podoba, ale...No, po prostu nie chcę tu mieszkać! -Fasolka starała się jak najdłużej ukrywać to, że inne konie, naśmiewają się z niej i sprawiają jej ogromną przykrość.
* Imię Fasolka wybrałam dlatego, że to ulubione imie dla konia, mojej przyjaciółki, Łucji. ' :* ' *
Ciąg Dalszy Nastąpi...
sobota, 23 kwietnia 2016
Kiyumi odpowiada CD Galaxy
Poszukiwanie magii, która może nas ocalić...
- Idę! - odrzekłam, a strach, który mną wcześniej zawładną znikał w niepamięć.
Nie mogłam pozwolić Galaxy, aby sama wyruszyła na poszukiwanie tajemniczych kwiatów, więc zgodziłam się i wyruszyłam na gonitwę za czarem dwóch małych roślin. Tak jak wcześniej powiedział pegaz gwiazdy miały pokazywać mi drogę. Była noc, lecz dzięki moim zdolnościom, szybko obudziłam w sobie emocje, które sprawiły, że czułam sny innych a sama emanowałam niebieskim blaskiem.
Spojrzałam w niebo. Za pierwszym razem nic nie zobaczyłam, lecz po chwili pomyślałam o dwóch kwiatkach i mocno walczyłam o więź umysłu z Galaxy. Gdy drugi raz spojrzałam w niebo zobaczyłam szlak prowadzący mnie do pierwszego z nich. Prowadził na północ...
Ruszyłam pędem przez łąkę, szłam wzdłuż maków i chabrów, gdy nagle ujrzałam promień czystego, księżycowego światła wskazującego miejsce na łące w dali przede mną. Podbiegłam bliżej i ujrzałam piękny kwiat w kształcie lilii , jednak różniącego się kolorystyką, a do tego mieniącego się wśród ciemności nocy. Zerwałam roślinę, po czym wzięłam ją w pyszczek i pobiegłam dalej...
Spojrzałam w czarny płaszcz przeciwieństwa dnia. Tym razem wskazywał południowy- zachód. Blisko Magicznego Drzewa, pomyślałam. Stamtąd będę mogła przenieść się portalem do Groty Wody... Obliczyłam czas w jaki uda mi się dotrzeć i ruszyłam. Niestety krótko trwało przy mnie szczęście. Poczułam, jak coś przemyka obok mnie. Stanęłam bez ruchu...
Silver wyskoczył z ukrycia i spojrzał na mnie wrogo. Od razu spuściłam łeb. Galaxy mówiła, żeby pod żadnym pozorem nie patrzeć mu w oczy... Wpadałam na pomysł! Zaczęła skakać bez sensu udamawiając rozluźnioną i wesołą. Silver połknął haczyk!!! Wraz ze mną bawił się i łapał cienie rzucane przez kwiat. Rozrywka trwała aż do skraju Lasu Nieskończoności. Wtedy jednorożec poszedł w przeciwnym kierunku nie zawracając dalej sobie mną głowy.
Pognałam w kierunku drzewa watahy. Kiedy tam dotarłam kwiat już na mnie czekał. Szybko zerwałam magiczną roślinę i pędem rzuciłam się w kierunku portalu.
" ŻYCZĘ SOBIE ZNALEŹĆ SIĘ W MAGICZNEJ GROCIE WODY ZA WODOSPADEM! " wypowiedziałam życzenie, a Duch Drzewa Watahy wysłuchał moją prośbę i wyrzucił mnie prosto w grotę. Byłam cała mokra, gdyż wir wody nie ominął mnie podczas podróży w portalu. Zakrztusiłam się i wyplułam magiczne kwiaty.
- Kiyumi ! - wykrzyknęła Galaxy. - Udało ci się! - zauważyłam, że pegaz czuje się już znacznie lepiej.
- Udało się! - powtórzyłam cichutko. - udało się... Galaxy...- spojrzałam na nią poważniej dochodząc do siebie. - Teraz twoja kolej...Dasz radę go uratować, przed tą klątwą zanim ona na stałe się utrwali ? - spojrzałam z wyrzutem. - wyczułam, że nie zostało zbyt wiele czasu...
< Galaxy ? >
Lucas odpowiada Sarze CD Taura
Dotarliśmy do Doliny Zielonej Sałatki, bałem się jednak o Kiyumi i Galaxy...
Nie miałem pojęcia co się teraz tam dzieje, na szczęście wiedziałem, że w Wodnej Grocie są bezpieczne. Kiyumi przysłała mi telepatyczną wiadomość, że na razie jest w porządku czułe jednak, że nie mówi mi całej prawdy...
- Taura! - zawołałem do siebie mojego wiernego wojownika.
- Tak ? - ogier przybiegł do mnie pytając o co chodzi. - coś się stało ?
- Mam złe przeczucie... - oznajmiłem. - Wiesz...jeśli chodzi o Kiyumi i Galaxy, owszem, mówiły, że są bezpieczne, jednak... Mam wrażenie, że w watasze dzieje się teraz coś, czego możemy sobie nawet nie wyobrażać.
- Rozumiem twoje obawy. - powiedział Taura. - Jednak...nie do końca rozumiem do czego zmierzasz.
- Chciałbym wrócić do Magic Land i zorientować się co się dzieje na prawdę.
- Ale...Lucasie! - zaprotestował wojownik. - Nie możesz teraz odejść! Kto się zajmie twoimi podopiecznymi ?!
- I właśnie po to cię wezwałem. - powiedziałem nie odrywając oczu od zaufanego przyjaciela. - Chciałbym, żebyś teraz to ty przejął dowództwo.
Taura był nieco zaskoczony, lecz widział słuszność w decyzji, jaką zdecydowałem się podjąć.
- Dobrze! - oznajmił. - Nie zawiodę cię.
- Droga do Magic Land zajmie mi jakieś trzy dni, jeśli uda mi się skorzystać ze wszystkich portali, a pogoda nie zaskoczy mnie podczas lotu. - rzekłem, po czym poinstruowałem ogiera o wszystkich detalach o jakich powinien pamiętać podczas mojej nieobecności.
- Ruszaj więc i wracaj szybko! - powiedział Taura. - Będziemy czekać na wiadomość od ciebie.
Skinąłem łbem i wzbiłem się w powietrze patrząc na odbiegającego wgłąb naszej kryjówki w Dolinie Zielonej Sałatki. Wiedziałem, że przede mną niebezpieczna podróż, jednak czego nie robi się dla przyjaciół ? ...
< Taura ? >
Nie miałem pojęcia co się teraz tam dzieje, na szczęście wiedziałem, że w Wodnej Grocie są bezpieczne. Kiyumi przysłała mi telepatyczną wiadomość, że na razie jest w porządku czułe jednak, że nie mówi mi całej prawdy...
- Taura! - zawołałem do siebie mojego wiernego wojownika.
- Tak ? - ogier przybiegł do mnie pytając o co chodzi. - coś się stało ?
- Mam złe przeczucie... - oznajmiłem. - Wiesz...jeśli chodzi o Kiyumi i Galaxy, owszem, mówiły, że są bezpieczne, jednak... Mam wrażenie, że w watasze dzieje się teraz coś, czego możemy sobie nawet nie wyobrażać.
- Rozumiem twoje obawy. - powiedział Taura. - Jednak...nie do końca rozumiem do czego zmierzasz.
- Chciałbym wrócić do Magic Land i zorientować się co się dzieje na prawdę.
- Ale...Lucasie! - zaprotestował wojownik. - Nie możesz teraz odejść! Kto się zajmie twoimi podopiecznymi ?!
- I właśnie po to cię wezwałem. - powiedziałem nie odrywając oczu od zaufanego przyjaciela. - Chciałbym, żebyś teraz to ty przejął dowództwo.
Taura był nieco zaskoczony, lecz widział słuszność w decyzji, jaką zdecydowałem się podjąć.
- Dobrze! - oznajmił. - Nie zawiodę cię.
- Droga do Magic Land zajmie mi jakieś trzy dni, jeśli uda mi się skorzystać ze wszystkich portali, a pogoda nie zaskoczy mnie podczas lotu. - rzekłem, po czym poinstruowałem ogiera o wszystkich detalach o jakich powinien pamiętać podczas mojej nieobecności.
- Ruszaj więc i wracaj szybko! - powiedział Taura. - Będziemy czekać na wiadomość od ciebie.
Skinąłem łbem i wzbiłem się w powietrze patrząc na odbiegającego wgłąb naszej kryjówki w Dolinie Zielonej Sałatki. Wiedziałem, że przede mną niebezpieczna podróż, jednak czego nie robi się dla przyjaciół ? ...
< Taura ? >
Galaxy odpowiada CD Kiyumi
Gdy Lucas odleciał próbowałam uciec.
- Stój! Jesteś poważnie ranna. - powiedziała Kiyumi.
- Ale ja muszę powstrzymać Silvera! - odrzekłam opadając z sił.
- W tym momencie nikt już mu nie pomoże. Być może trzeba będzie go zabić. - oznajmiła spuszczając głowę ze smutkiem.
- Nie! - krzyknęłam.
- No to ty coś wymyśl, ty jedna znasz go najlepiej, a ja się tobą zajmę. - powiedziała wilczyca.
Podczas, gdy Kiyumi zajmowała się moimi ranami, ja czułam się coraz gorzej. Zemdlałam. Jednak wiedziałam co się dzieje. Miałam wizje. Widziałam Silvera, który wyglądał jak zombie. Zobaczyłam także człowieka, który wypowiadał magiczne zaklęcia. Już wiedziałam wszystko. Jednak to nie był koniec wizji. Zobaczyłam moją mamę, która była wszechwiedząca. Mag, druid i jasnowidz w jednym. Mówiła coś. Obudziłam się. Widziałam, że Kiyumi ledwo co nie zemdlała ze strachu, lecz nie pytała co się stało.
- Już wiem! - wykrzyknęłam po długim namyśle. - Sky dała mi nową magiczną moc!
- Myślałam już, że nie żyjesz... Kto to Sky? - zapytała.
- Moja mama. - odpowiedziałam, po czym zaczęłam zastanawiać jaką podarowano mi moc.
- Wiesz jaką? Miałaś wizje? Co w niej widziałaś? - zadawała pytania.
- Wizje odnośnie Silvera. To wszystko przez ludzi! - oświadczyłam.
Ponownie zemdlałam. Wiedziałam jaką mam moc. Oprzytomniałam.
- Kiyumi musisz... - nie dokończyłam wahając się.
- Co muszę? - zadała pytanie.
Zamknęłam oczy. Z gwiazd na ziemi utworzyłam dwa magiczne kwiatki.
- Musisz znaleźć dwa kwiatki. Nie mogę powiedzieć ci gdzie są i jak wyglądają, ale obrazek ujrzysz na niebie. Gdy znajdziesz pierwszy kwiatek spójrz w gwiazdy. Zaprowadzą cię do drugiego. Gdy je znajdziesz szybko tu wracaj. Będzie trzeba je ,,przetransportować'' do mojej mamy, a ona nam je zwróci w formie do spożycia. - powiedziałam zapominając o moich ranach.
- A jak spotkam Silvera? - zapytała.
- Hmmm... Gdy go spotkasz nie patrz mu w oczy, człowiekowi także. Baw się z nim jak ze swoim bratem. On ogłuszony ruszy w stronę człowieka, a ty uciekaj. - odpowiedziałam.
- Ale ja cię tu nie mogę zostawić samej ! - oświadczyła stanowczo.
- Zostawisz! Albo ty pójdziesz, albo ja! Wybieraj! - podejmowałam trudne i stanowcze decyzje, jednak widząc minę Kiyumi wiedziałam, że wygrałam . - Tylko się pospiesz, bo moja tymczasowa moc zaraz zniknie!
Zamilkła. Wyglądała jakby znała już odpowiedź, ale była zaniepokojona moim zachowaniem oraz nagłym ignorowaniem ran i bólu.
- Dobrze,to sama pójdę... - oznajmiłam rozzłoszczona.
- Nie poczekaj! - zatrzymała mnie.
- Wiec idziesz? - zapytałam.
< Kiyumi ? >
- Stój! Jesteś poważnie ranna. - powiedziała Kiyumi.
- Ale ja muszę powstrzymać Silvera! - odrzekłam opadając z sił.
- W tym momencie nikt już mu nie pomoże. Być może trzeba będzie go zabić. - oznajmiła spuszczając głowę ze smutkiem.
- Nie! - krzyknęłam.
- No to ty coś wymyśl, ty jedna znasz go najlepiej, a ja się tobą zajmę. - powiedziała wilczyca.
Podczas, gdy Kiyumi zajmowała się moimi ranami, ja czułam się coraz gorzej. Zemdlałam. Jednak wiedziałam co się dzieje. Miałam wizje. Widziałam Silvera, który wyglądał jak zombie. Zobaczyłam także człowieka, który wypowiadał magiczne zaklęcia. Już wiedziałam wszystko. Jednak to nie był koniec wizji. Zobaczyłam moją mamę, która była wszechwiedząca. Mag, druid i jasnowidz w jednym. Mówiła coś. Obudziłam się. Widziałam, że Kiyumi ledwo co nie zemdlała ze strachu, lecz nie pytała co się stało.
- Już wiem! - wykrzyknęłam po długim namyśle. - Sky dała mi nową magiczną moc!
- Myślałam już, że nie żyjesz... Kto to Sky? - zapytała.
- Moja mama. - odpowiedziałam, po czym zaczęłam zastanawiać jaką podarowano mi moc.
- Wiesz jaką? Miałaś wizje? Co w niej widziałaś? - zadawała pytania.
- Wizje odnośnie Silvera. To wszystko przez ludzi! - oświadczyłam.
Ponownie zemdlałam. Wiedziałam jaką mam moc. Oprzytomniałam.
- Kiyumi musisz... - nie dokończyłam wahając się.
- Co muszę? - zadała pytanie.
Zamknęłam oczy. Z gwiazd na ziemi utworzyłam dwa magiczne kwiatki.
- Musisz znaleźć dwa kwiatki. Nie mogę powiedzieć ci gdzie są i jak wyglądają, ale obrazek ujrzysz na niebie. Gdy znajdziesz pierwszy kwiatek spójrz w gwiazdy. Zaprowadzą cię do drugiego. Gdy je znajdziesz szybko tu wracaj. Będzie trzeba je ,,przetransportować'' do mojej mamy, a ona nam je zwróci w formie do spożycia. - powiedziałam zapominając o moich ranach.
- A jak spotkam Silvera? - zapytała.
- Hmmm... Gdy go spotkasz nie patrz mu w oczy, człowiekowi także. Baw się z nim jak ze swoim bratem. On ogłuszony ruszy w stronę człowieka, a ty uciekaj. - odpowiedziałam.
- Ale ja cię tu nie mogę zostawić samej ! - oświadczyła stanowczo.
- Zostawisz! Albo ty pójdziesz, albo ja! Wybieraj! - podejmowałam trudne i stanowcze decyzje, jednak widząc minę Kiyumi wiedziałam, że wygrałam . - Tylko się pospiesz, bo moja tymczasowa moc zaraz zniknie!
Zamilkła. Wyglądała jakby znała już odpowiedź, ale była zaniepokojona moim zachowaniem oraz nagłym ignorowaniem ran i bólu.
- Dobrze,to sama pójdę... - oznajmiłam rozzłoszczona.
- Nie poczekaj! - zatrzymała mnie.
- Wiec idziesz? - zapytałam.
< Kiyumi ? >
piątek, 22 kwietnia 2016
Sara odpowiada CD Lucas
Wiedziałam że trzeba uciekać do doliny Zielonej Sałatki, jednak nie
mogłam iść na swoich łapach, a więc zabrali mnie na kawałku drewna, które miało robić za tymczasowy leżak. Taura uzupełnił zapasy żywności i
ruszyliśmy w podróż. Silver miał cały teren dla siebie. Źrebaki musiały
iść, zaś Daisy kierowała nas do Doliny Zielonej Sałatki.
To był horror...
Taura osłaniał nas mgłą ze swojej mocy, aż dotarliśmy do gór. Tam spędziliśmy noc, dni mijały wszyscy szliśmy miesiąc, aż w końcu dotarliśmy do pola sałaty. Wiedzieliśmy, że Dolina Zielonej Sałatki tuż tuż, ale gdy dotarliśmy do Doliny, było tam pełno królików.
Wtedy Lucas powiedział:
- Musimy zostać tutaj, jednak na razie do Magic Land wrócić nie możemy...
Powiedział to z wytchnieniem, ciesząc się, że jesteśmy już daleko od zagrożenia, jednak wiedziałam, że coś go niemiłosiernie trapiło...
< Lucas ? >
To był horror...
Taura osłaniał nas mgłą ze swojej mocy, aż dotarliśmy do gór. Tam spędziliśmy noc, dni mijały wszyscy szliśmy miesiąc, aż w końcu dotarliśmy do pola sałaty. Wiedzieliśmy, że Dolina Zielonej Sałatki tuż tuż, ale gdy dotarliśmy do Doliny, było tam pełno królików.
Wtedy Lucas powiedział:
- Musimy zostać tutaj, jednak na razie do Magic Land wrócić nie możemy...
Powiedział to z wytchnieniem, ciesząc się, że jesteśmy już daleko od zagrożenia, jednak wiedziałam, że coś go niemiłosiernie trapiło...
< Lucas ? >
czwartek, 21 kwietnia 2016
Daisy odpowiada
Kiedy dowiedziałam sie o ataku, natychmiast z wielkim susem pokicałam do groty, gdzie znajdowała Sara.
- Och Saro, słyszałaś co sie stało? - zapytałam zdyszana.
- Nie wiem, powiedz - odparła zaniepokojona Sara, podnosząc łeb.
Z jednym tchem opowiedziałam jej o wszystkim.
- To okropne... Jak myślisz, kto mógł go zaczarować? - dodala.
Wtem do groty przyszedł Lucas.
- Masz jakieś wieści, Lucasie? - zapytałam, znowu czyszcząc sobie pazurki.
- Musimy szybko uciekać - odrzekł - Robi sie bardzo niebezpieczne. Powinniśmy sie ewakuować do Doliny Zielonej Sałatki.
- Ależ Lucasie, Sara oczekuje przeciez szczeniąt - powiedziałam - Dolina Zielonej Sałatki jest daleko, nie da rady.
< Lucas lub Sara lub kto sie tam zgłosi ! >
P.s. Od właścicielki juz wkrótce nowe tereny !
Lucas odpowiada Sarze ... CD Galaxy
Kiedy mały Tango przyprowadził do jaskini Sarę od razu było widać, iż z jej stanem zdrowotnym było coś nie tak. Jak się okazało suczka znalazła się w niezręcznej sytuacji, do tego spodziewała się szczeniąt. Opowiedziałem jej o Magic Land i o wszystkich jej mieszkańcach. Pies wahał się przez moment, po czym przystał na dołączenie do naszej rodziny.
- Saro. - powiedziałem. - Nie jestem lekarzem, lecz wojownikiem, jednak znam się trochę na medycynie.
Pies spojrzał na mnie ufnymi oczami pełnymi nadziei.
- Twoja ciąża przebiega prawidłowo, jak mniemam. Niestety potrzebujesz bardzo dużo odpoczynku, gdyż jesteś przemęczona a to źle może na ciebie wpłynąć.
- Dobrze, będę na siebie uważała. - oznajmiła.
- Codziennie powinnaś być pod czyjąś opieką. Będą się tobą zajmować Kiyumi i Galaxy, czasem może również Daisy, zaś ja przyjdę do ciebie pod koniec trzech dni licząc równo od dzisiaj i zobaczę jak się trzymasz. Myślę, że dogadasz się także z Elo, która niedawno oźrebiła. Poznałaś już z resztą Tanga.
- Tak, to bardzo miły konik. - Sara spojrzała na mnie. - Dziękuję za pomoc.
- Nie ma za co, miło, że jest nas tu coraz więcej. Trzymaj się! - powiedziałem, po czym wyfrunąłem z groty.
Leciałem właśnie prze Las Nieskończoności, gdy ujrzałem Galaxy...
Widok był straszny! Pegaz miał skrzydła we krwi, a po jej twarzy spływał pot wskazujący na to, że walczy teraz z zakażeniem. Momentalnie wylądowałem obok i powiedziałem będąc w szoku:
- Galaxy! Co się stało ?!
- T...to Silver....on...ktoś rzucił na niego zaklęcie, nie wiem gdzie teraz jest, Elo pewnie biegnie teraz by ostrzec innych. - powiedziała z trudem łapiąc powietrze, gdyż ból był zbyt silny i powoli zamraczał jej zmysły...
- Och Galaxy, nic więcej nie mów zabiorę cię w bezpieczne miejsce, Kiyumi się tobą zajmie, a ja zajmę się resztą watahy.
Wziąłem Galaxy na swój grzbiet i wzbiłem się z hukiem powietrze. Zabrałem ją do ścian podwodnego świata, w grocie za Wodospadem. Gdy doleciałem na miejsce Kiyumi już tam była.
- Wszystko widziałam! - powiedziała jarząc się milionami pastelowych kolorów. - Teraz zaatakuje łąkę, a za siedem minut Grotę przy Magicznym Drzewie .... spiesz się !
Szybko wyleciałem z pod kaskady i poleciałem wzdłóż Tęczy, szybko, byle tylko zdążyć na czas...
< Galaxy ? Prosiłabym do Kiyumi :) >
- Saro. - powiedziałem. - Nie jestem lekarzem, lecz wojownikiem, jednak znam się trochę na medycynie.
Pies spojrzał na mnie ufnymi oczami pełnymi nadziei.
- Twoja ciąża przebiega prawidłowo, jak mniemam. Niestety potrzebujesz bardzo dużo odpoczynku, gdyż jesteś przemęczona a to źle może na ciebie wpłynąć.
- Dobrze, będę na siebie uważała. - oznajmiła.
- Codziennie powinnaś być pod czyjąś opieką. Będą się tobą zajmować Kiyumi i Galaxy, czasem może również Daisy, zaś ja przyjdę do ciebie pod koniec trzech dni licząc równo od dzisiaj i zobaczę jak się trzymasz. Myślę, że dogadasz się także z Elo, która niedawno oźrebiła. Poznałaś już z resztą Tanga.
- Tak, to bardzo miły konik. - Sara spojrzała na mnie. - Dziękuję za pomoc.
- Nie ma za co, miło, że jest nas tu coraz więcej. Trzymaj się! - powiedziałem, po czym wyfrunąłem z groty.
Leciałem właśnie prze Las Nieskończoności, gdy ujrzałem Galaxy...
Widok był straszny! Pegaz miał skrzydła we krwi, a po jej twarzy spływał pot wskazujący na to, że walczy teraz z zakażeniem. Momentalnie wylądowałem obok i powiedziałem będąc w szoku:
- Galaxy! Co się stało ?!
- T...to Silver....on...ktoś rzucił na niego zaklęcie, nie wiem gdzie teraz jest, Elo pewnie biegnie teraz by ostrzec innych. - powiedziała z trudem łapiąc powietrze, gdyż ból był zbyt silny i powoli zamraczał jej zmysły...
- Och Galaxy, nic więcej nie mów zabiorę cię w bezpieczne miejsce, Kiyumi się tobą zajmie, a ja zajmę się resztą watahy.
Wziąłem Galaxy na swój grzbiet i wzbiłem się z hukiem powietrze. Zabrałem ją do ścian podwodnego świata, w grocie za Wodospadem. Gdy doleciałem na miejsce Kiyumi już tam była.
- Wszystko widziałam! - powiedziała jarząc się milionami pastelowych kolorów. - Teraz zaatakuje łąkę, a za siedem minut Grotę przy Magicznym Drzewie .... spiesz się !
Szybko wyleciałem z pod kaskady i poleciałem wzdłóż Tęczy, szybko, byle tylko zdążyć na czas...
< Galaxy ? Prosiłabym do Kiyumi :) >
środa, 20 kwietnia 2016
Nowe miejsca w watasze!
Aktualizacja miejsc, więcej znajdziesz w zakładce " Nasze Tereny! " a potem ujrzysz słowo " New" przy którymś z za aktualizowanych zakątków.
GROTA PRZEPAŚCI, WYMIAR NOCNY...
GROTA PRZEPAŚCI, WYMIAR NOCNY...
Opowiadanie od Sary !
Szłam Lasem Nieskończoności po kilka składników leśnych, kiedy nagle mały kary
źrebak kłusem natknął się na mnie i zapytał kim jestem.
- Witaj kim jesteś ? - powiedział i zarżał przyjaźnie.- Bo ja Tango. Urodziłem się 40 dni temu
- A skąd jesteś ? - zapytałam i się uśmiechnęłam.
- Tu się urodziłem w watasze Magic Land, a dokładniej w tamtej grocie.
Możesz tu zamieszkać - dodał po chwili konik.- Ale nie mów, że ci nie powiedziałem, jesteś jedynym i pierwszym przybyłym tu psem. W większości jest tu koni...- wytłumaczył Tango i powiedział powoli się odwracając. - Muszę iść do mojej mamy na jedzenie, ale ty chodź ze mną.
- Dobrze.- odpowiedziałam i pobiegłam za młodym.
Po kilku minutach byliśmy już w grocie. Tango zaprowadził mnie do swojego pokoju. Jednak po chwili jego tata oznajmił iż idzie po owoce. 'Już go nie było', tak mi wyjaśnił później Tango.
Weszliśmy do oddzielnej części groty, była to lecznica a już trzeciej części wgłębienia znajdowały się pokoje dla gości. Malec zaprowadził mnie do części 2 i pokoju numer 7. Był to pokój kontrolny da zwierząt które niedawno powiększyły rodzinę, była tam klacz i smok który ją leczył, a właściwie kontrolował jej stan.
Nagle zgięłam się w pół z nagłego bólu brzucha. Lucas podszedł szybko i zapytał zaniepokojony:
- Co ci się dzieje ?
- Spodziewam się szczeniąt. - Smok zaprowadził mnie na sale z leżankami. Była to sala z nr.4, tam właśnie odpoczywałam, a Lucas dał mi chwilę, po czym zaczął opowiesć o Magic Land.
< Lucas ? >
- Witaj kim jesteś ? - powiedział i zarżał przyjaźnie.- Bo ja Tango. Urodziłem się 40 dni temu
- A skąd jesteś ? - zapytałam i się uśmiechnęłam.
- Tu się urodziłem w watasze Magic Land, a dokładniej w tamtej grocie.
Możesz tu zamieszkać - dodał po chwili konik.- Ale nie mów, że ci nie powiedziałem, jesteś jedynym i pierwszym przybyłym tu psem. W większości jest tu koni...- wytłumaczył Tango i powiedział powoli się odwracając. - Muszę iść do mojej mamy na jedzenie, ale ty chodź ze mną.
- Dobrze.- odpowiedziałam i pobiegłam za młodym.
Po kilku minutach byliśmy już w grocie. Tango zaprowadził mnie do swojego pokoju. Jednak po chwili jego tata oznajmił iż idzie po owoce. 'Już go nie było', tak mi wyjaśnił później Tango.
Weszliśmy do oddzielnej części groty, była to lecznica a już trzeciej części wgłębienia znajdowały się pokoje dla gości. Malec zaprowadził mnie do części 2 i pokoju numer 7. Był to pokój kontrolny da zwierząt które niedawno powiększyły rodzinę, była tam klacz i smok który ją leczył, a właściwie kontrolował jej stan.
Nagle zgięłam się w pół z nagłego bólu brzucha. Lucas podszedł szybko i zapytał zaniepokojony:
- Co ci się dzieje ?
- Spodziewam się szczeniąt. - Smok zaprowadził mnie na sale z leżankami. Była to sala z nr.4, tam właśnie odpoczywałam, a Lucas dał mi chwilę, po czym zaczął opowiesć o Magic Land.
< Lucas ? >
Kilka lat później....Melo
* pięć lat później *
- Samson, mam dwie wieści, dobrą oraz złą. - zaczęłam- Którą chcesz usłyszeć pierwszą?
- Niech będzie zła na początek. - powiedział mój towarzysz. - Lepiej się później dogłębnie cieszyć, niż dłużnej smucić.
Westchnęłam i powiedziałam na jednym wdechu, łamiąc sobie tym samym serce z bólu i tęsknoty:
- Moi rodzice zmarli. - po moim policzku spłynęła łza.- Dowiedziałam się, że małżeństwa jednorożców umierają w tym samym dniu.
- Ale....jak to ?! - nie dowierzał Sams...
- No niestety... - Powiedziała klacz ze smutkiem w oczach.
Samson szturchnął ją łbem z miłością.
- Życie toczy się dalej! Nie smuć się. - powiedział.
- Masz racje...Życie toczy się dalej. - powtórzyłam.
- A jaka jest ta dobra? - Sams zapytał sie z ciekawością.
- Będziemy mieli źrebaka... - powiedziałam cicho, a uśmiech od razu mną zawładnął.
- Super !!! Będę tatą! - wykrzyknął ze szczęścia ogier i wyszczerzył zęby w uśmiechu. :D
- Lekarz mowi,ze urodzę za 3dni, bo dowiedzieliśmy sie trochę późno. - powiedziałam i także się uśmiechnęłam.
- Trzy dni?! Melo, zostań tu, a ja przygotuje nowy boks i ściółkę. - Samson wypowiedział magiczne zaklęcie, po czym po chwili pojawiły się trzy nowe boksy z pięknymi kolorami ściółki.
- Średni dla mnie, mały dla źrebaka , a dla ciebie ten wielki. - oznajmił.
- Dziękuje Ci, ukochany- powiedziała Melo, po czym dała całusa Samsowi. :*
< Sama ? ^^ A może chcesz kolejną postać ? >
- Samson, mam dwie wieści, dobrą oraz złą. - zaczęłam- Którą chcesz usłyszeć pierwszą?
- Niech będzie zła na początek. - powiedział mój towarzysz. - Lepiej się później dogłębnie cieszyć, niż dłużnej smucić.
Westchnęłam i powiedziałam na jednym wdechu, łamiąc sobie tym samym serce z bólu i tęsknoty:
- Moi rodzice zmarli. - po moim policzku spłynęła łza.- Dowiedziałam się, że małżeństwa jednorożców umierają w tym samym dniu.
- Ale....jak to ?! - nie dowierzał Sams...
- No niestety... - Powiedziała klacz ze smutkiem w oczach.
Samson szturchnął ją łbem z miłością.
- Życie toczy się dalej! Nie smuć się. - powiedział.
- Masz racje...Życie toczy się dalej. - powtórzyłam.
- A jaka jest ta dobra? - Sams zapytał sie z ciekawością.
- Będziemy mieli źrebaka... - powiedziałam cicho, a uśmiech od razu mną zawładnął.
- Super !!! Będę tatą! - wykrzyknął ze szczęścia ogier i wyszczerzył zęby w uśmiechu. :D
- Lekarz mowi,ze urodzę za 3dni, bo dowiedzieliśmy sie trochę późno. - powiedziałam i także się uśmiechnęłam.
- Trzy dni?! Melo, zostań tu, a ja przygotuje nowy boks i ściółkę. - Samson wypowiedział magiczne zaklęcie, po czym po chwili pojawiły się trzy nowe boksy z pięknymi kolorami ściółki.
- Średni dla mnie, mały dla źrebaka , a dla ciebie ten wielki. - oznajmił.
- Dziękuje Ci, ukochany- powiedziała Melo, po czym dała całusa Samsowi. :*
< Sama ? ^^ A może chcesz kolejną postać ? >
Galaxy odpowiada CD Elo
Podczas zbierania jagód prowadziłyśmy miłą rozmowę.
- Opowiadaj, jak czuje się twój synek. - powiedziałam zaciekawiona.
- Raczej czuje się dobrze. Nie wygląda na smutnego. - powiedziała Elo. - Ma już duże mięśnie. Poszedł w moje ślady! Tylko trochę się o niego boję... - rzekła zaniepokojona.
- Nie martw się! Nic się mu nie stanie. A nawet jeśli to sobie poradzi. Przecież jest silny tak jak ty! - pocieszałam ją.
- W sumie to masz racje. - oznajmiła. - Wiesz może co dzieje się u Silvera? Dawno go nie widziałam.
- Nie tylko ty go nie widziałaś. - oświadczyłam i zwiesiłam głowę - Martwię się o niego. Mam nadzieje, że jest jeszcze na terenie watahy oraz że nie wrócił do ludzi.
- Chyba nie jest aż taki głupi - rzekła.
- Nie nazywaj go tak! - powiedziałam nagle rozzłoszczona.
- Dobrze przepraszam... - przeprosiła.
- Ty tutaj poczekaj z tymi pełnymi koszykami, a ja pogalopuje tam na koniec i pozbieram resztę, bo tam raczej jeszcze nie byliście. - oznajmiłam.
- Poczekaj! Przecież masz skrzydła. Czemu ich nie używasz? - zapytała.
Udawałam, że tego nie słyszę. Wiedziałam jednak, że kiedyś będę musiała powiedzieć prawdę...
- Nie ważne... - zatajałam.
- Ale... - nie zdążyła dokończyć, gdyż szybko pobiegłam w stronę owoców.
Galopowałam bardzo szybko. Aż sama się zdziwiłam prędkością swoich kopyt. Szok spowodował, że przez ułamek sekundy stałam jak wryta, gdyż ujrzałam Silvera. Oprzytomniałam i przyśpieszyłam galop.
- Silver! Silver poczekaj! - krzyczałam.
Gdy mnie zobaczył, zaczął biec w moją stronę, jednak nie po to, żeby ze mną porozmawiać. Śmignął koło mnie, raniąc moje skrzydło i nogę. Upadłam na ziemie.
- Elo uciekaj!!! - krzyknęłam. - Ostrzeż innych!!!
Wiedziałam, że Silver został przez kogoś zaczarowany i, że jest nieobliczalny. Na szczęście Elo usłyszała to i pogalopowała do swojego ukochanego i dzieci, cieszyłam się, że moja przyjaciółka zdążyła. Minęła dłuższa chwila.
Leżałam na ziemi czekając na pomoc i licząc na szczęśliwe zakończenie.
( od właścicielki watahy: Przepiękna fantasta- matyldziachal )
- Opowiadaj, jak czuje się twój synek. - powiedziałam zaciekawiona.
- Raczej czuje się dobrze. Nie wygląda na smutnego. - powiedziała Elo. - Ma już duże mięśnie. Poszedł w moje ślady! Tylko trochę się o niego boję... - rzekła zaniepokojona.
- Nie martw się! Nic się mu nie stanie. A nawet jeśli to sobie poradzi. Przecież jest silny tak jak ty! - pocieszałam ją.
- W sumie to masz racje. - oznajmiła. - Wiesz może co dzieje się u Silvera? Dawno go nie widziałam.
- Nie tylko ty go nie widziałaś. - oświadczyłam i zwiesiłam głowę - Martwię się o niego. Mam nadzieje, że jest jeszcze na terenie watahy oraz że nie wrócił do ludzi.
- Chyba nie jest aż taki głupi - rzekła.
- Nie nazywaj go tak! - powiedziałam nagle rozzłoszczona.
- Dobrze przepraszam... - przeprosiła.
- Ty tutaj poczekaj z tymi pełnymi koszykami, a ja pogalopuje tam na koniec i pozbieram resztę, bo tam raczej jeszcze nie byliście. - oznajmiłam.
- Poczekaj! Przecież masz skrzydła. Czemu ich nie używasz? - zapytała.
Udawałam, że tego nie słyszę. Wiedziałam jednak, że kiedyś będę musiała powiedzieć prawdę...
- Nie ważne... - zatajałam.
- Ale... - nie zdążyła dokończyć, gdyż szybko pobiegłam w stronę owoców.
Galopowałam bardzo szybko. Aż sama się zdziwiłam prędkością swoich kopyt. Szok spowodował, że przez ułamek sekundy stałam jak wryta, gdyż ujrzałam Silvera. Oprzytomniałam i przyśpieszyłam galop.
- Silver! Silver poczekaj! - krzyczałam.
Gdy mnie zobaczył, zaczął biec w moją stronę, jednak nie po to, żeby ze mną porozmawiać. Śmignął koło mnie, raniąc moje skrzydło i nogę. Upadłam na ziemie.
- Elo uciekaj!!! - krzyknęłam. - Ostrzeż innych!!!
Wiedziałam, że Silver został przez kogoś zaczarowany i, że jest nieobliczalny. Na szczęście Elo usłyszała to i pogalopowała do swojego ukochanego i dzieci, cieszyłam się, że moja przyjaciółka zdążyła. Minęła dłuższa chwila.
Leżałam na ziemi czekając na pomoc i licząc na szczęśliwe zakończenie.
( od właścicielki watahy: Przepiękna fantasta- matyldziachal )
Kiyumi odpowiada
Daisy była bardzo pobudzona i wciąż machała swoim puszystym ogonkiem. Byłam bardzo ciekawa skąd królik ma tyle energii i jak jej nie traci wciąż skacząc i chichocząc radośnie. Zawsze chciałam mieć przyjaciółkę, która będzie tak zwariowana. Gdyż mimo na pozór jestem cicha i małomówna to zawsze po cichu mam ochotę zaszaleć....
Tak więc, skoro Daisy była żądna przygód zabrałam ją nad Wodospad Tęcz.
- Jak tu pięknie! - magiczny zajączek poruszył noskiem.
- Wiem, bardzo lubię to miejsce. - odpowiedziałam szczerząc się.
Przez chwilę Daisy tylko wpatrywała się w kaskadę wód spływających po skałach, lecz po chwili wskoczyła do wody. Zaśmiałam się donośnie i poszłam w jej ślady.
- Chodźmy tam...- powiedziałam kierując się w stronę przeciwległej groty tam gdzie kończą się wodospady.
- Dobrze..- odrzekła moja towarzyszka.
Ciepła woda łaskotała mnie w stopy gdy raz za razem wprawiałam mięśnie w ruch, żeby dopłynąć do brzegu. Płynąca za mną Daisy machała łapkami wydając przy tym śmieszne chichoty.
Nagle poczułam, że coś upada na dno muskając lekko moją lewą łapę. Zszokowana odwróciłam się i zobaczyłam Daisy robiącą czekoladową kupę. Wybuchnęłyśmy obie śmiechem i zeszłyśmy na ląd a potem w głąb Groty Przepaści. Skręciłyśmy w jeden z licznych korytarzy. Byłam tu tylko raz i to właśnie Lucas pokazał mi to miejsce. To było jego miejsce. Jego przystań. Zabrałam tu Daisy ze względu na boczną jamę i piękno jakie w sobie skrywała. W końcu dotarłyśmy do groty po marszu wśród labiryntu skał i niebieskich poświat.
- Zobacz. - pociągnęłam ją w ostatni korytarz już słysząc szum wody.
- Jejku! - Daisy zaniemówiła.
Przed nami rozpościerał się wodny świat. To także była wataha, tylko dla świata wody. Teraz już dowiedział się o tym świat i każdy mógł zawitać w to miejsce.
- Więc Daisy... - zaczęłam niepewnie. - Skoro już tu jesteś ...to może zamieszkasz w Magic Land ?
- Tak, od początku wiedziałam że tu zostanę...- powiedziała. - Masz może ochotę na trochę czekolady ? - zapytała na co obie wybuchnęłyśmy niekontrolowanym śmiechem.
- Chętnie... - powiedziałam.
Zajadałyśmy się czekoladkami i poznawałyśmy coraz lepiej. A każde zdanie kończyło się czekoladką w dowolnym kształcie i pozytywnym rechotem wydawanym przez nasze rozbawione osłodzone usta.
< Daisy chcesz odp, czy total new ? >
Tak więc, skoro Daisy była żądna przygód zabrałam ją nad Wodospad Tęcz.
- Jak tu pięknie! - magiczny zajączek poruszył noskiem.
- Wiem, bardzo lubię to miejsce. - odpowiedziałam szczerząc się.
Przez chwilę Daisy tylko wpatrywała się w kaskadę wód spływających po skałach, lecz po chwili wskoczyła do wody. Zaśmiałam się donośnie i poszłam w jej ślady.
- Chodźmy tam...- powiedziałam kierując się w stronę przeciwległej groty tam gdzie kończą się wodospady.
- Dobrze..- odrzekła moja towarzyszka.
Ciepła woda łaskotała mnie w stopy gdy raz za razem wprawiałam mięśnie w ruch, żeby dopłynąć do brzegu. Płynąca za mną Daisy machała łapkami wydając przy tym śmieszne chichoty.
Nagle poczułam, że coś upada na dno muskając lekko moją lewą łapę. Zszokowana odwróciłam się i zobaczyłam Daisy robiącą czekoladową kupę. Wybuchnęłyśmy obie śmiechem i zeszłyśmy na ląd a potem w głąb Groty Przepaści. Skręciłyśmy w jeden z licznych korytarzy. Byłam tu tylko raz i to właśnie Lucas pokazał mi to miejsce. To było jego miejsce. Jego przystań. Zabrałam tu Daisy ze względu na boczną jamę i piękno jakie w sobie skrywała. W końcu dotarłyśmy do groty po marszu wśród labiryntu skał i niebieskich poświat.
- Zobacz. - pociągnęłam ją w ostatni korytarz już słysząc szum wody.
- Jejku! - Daisy zaniemówiła.
Przed nami rozpościerał się wodny świat. To także była wataha, tylko dla świata wody. Teraz już dowiedział się o tym świat i każdy mógł zawitać w to miejsce.
- Więc Daisy... - zaczęłam niepewnie. - Skoro już tu jesteś ...to może zamieszkasz w Magic Land ?
- Tak, od początku wiedziałam że tu zostanę...- powiedziała. - Masz może ochotę na trochę czekolady ? - zapytała na co obie wybuchnęłyśmy niekontrolowanym śmiechem.
- Chętnie... - powiedziałam.
Zajadałyśmy się czekoladkami i poznawałyśmy coraz lepiej. A każde zdanie kończyło się czekoladką w dowolnym kształcie i pozytywnym rechotem wydawanym przez nasze rozbawione osłodzone usta.
< Daisy chcesz odp, czy total new ? >
wtorek, 19 kwietnia 2016
Witamy nowego uczestnika watahy!
Rasa twojego zwierzaka: Pies
Imię twojego magicznego zwierzaka: Sara
Płeć: żeński
Wiek: 2 lata ( Jednak magiczny żyje od dni do milionów lat :3 )
Rasa Magiczna: Pies Uroku
Moce: Ma urok osobisty. Potrafi zrobić cukier i wszystko co jest z tym związane.
Charakter: Łagodny i przyjacielski.
Historia: Właściciel jej nie chciał, gdyż spodziewała się szczeniąt i trafiła do Magic Land.
Rodzina: Matka: Melisa, ojciec: Pluton, rodzeństwo: Star, dzieci: Wenus oraz Bella.
Partner: Uran
Zauroczenie: Uran
Właściciel: ania40 (howrse)
Dzień 2 Melodia...
DZIEŃ 2
Melodia i Sams przybyli do Parku.
- Samson....Ymmm....A co ty chciałeś mi powiedzieć? - dopytywałam zniecierpliwiona.
- Nie wiem jak Ci to wytłumaczyć......Ale... - Widziałam, że trudno mu było to z siebie wydusić.
- ALE CO ?! - nalegałam.
- No bo...
-Wykrztuś to z siebie, no! - krzyknęłam zirytowana, a zaciekawiona zarazem.
- JA NIE JESTEM WAŁACHEM TYLKO OGIEREM. - powiedział Samson na jednym wdechu, po czym szybko dodał. -Uff.. Lepiej mi !
* Melodia zaniemówiła *
- Ja również muszę ci też coś powiedzieć Samson... - zaczęłam.
- Ja też chce jeszcze coś ci powiedzieć, Mel! - oznajmił mój przyjaciel.
- To powiemy na trzy!?- zaproponowała Melodia.- Zgadzasz się ?
- No okej... - odrzekł Sams.
Raz...
Dwa...
Trzy...
- Podobasz mi się!!! -powiedzieli oboje równocześnie i momentalnie zadrżeli.
- Samson, od kiedy Cię poznałam wiedziałam, że to będzie miłość od pierwszego wejrzenia. - wydusiłam z siebie skrywane od dawna emocje. - I nie pomyliłam się!
* Melodia wtuliła się w Samsona i oboje pogalopowali w stronę wschodu *
< Kontynuujesz samodzielnie ? :) >
Melodia i Sams przybyli do Parku.
- Samson....Ymmm....A co ty chciałeś mi powiedzieć? - dopytywałam zniecierpliwiona.
- Nie wiem jak Ci to wytłumaczyć......Ale... - Widziałam, że trudno mu było to z siebie wydusić.
- ALE CO ?! - nalegałam.
- No bo...
-Wykrztuś to z siebie, no! - krzyknęłam zirytowana, a zaciekawiona zarazem.
- JA NIE JESTEM WAŁACHEM TYLKO OGIEREM. - powiedział Samson na jednym wdechu, po czym szybko dodał. -Uff.. Lepiej mi !
* Melodia zaniemówiła *
- Ja również muszę ci też coś powiedzieć Samson... - zaczęłam.
- Ja też chce jeszcze coś ci powiedzieć, Mel! - oznajmił mój przyjaciel.
- To powiemy na trzy!?- zaproponowała Melodia.- Zgadzasz się ?
- No okej... - odrzekł Sams.
Raz...
Dwa...
Trzy...
- Podobasz mi się!!! -powiedzieli oboje równocześnie i momentalnie zadrżeli.
- Samson, od kiedy Cię poznałam wiedziałam, że to będzie miłość od pierwszego wejrzenia. - wydusiłam z siebie skrywane od dawna emocje. - I nie pomyliłam się!
* Melodia wtuliła się w Samsona i oboje pogalopowali w stronę wschodu *
< Kontynuujesz samodzielnie ? :) >
Witamy Tango!
Rasa twojego zwierzaka: Koń
Imię twojego magicznego zwierzaka: Tango
Płeć: Ogier (męski )
Wiek: 1 dzień ( źrebaczek )
Rasa Magiczna: Koń Tańca
Moce: Potrafi wytwarzać mgłę tańca. Robi stroje do tańca. Ma talent w dziedzinie tańca. Można robić co chce w nieokreślonym czasie.
Charakter: Ostry, po mamie- Elo.
Historia: Moja rodzina przyszła do Magic Land oraz tu się narodziłem o godzinie 00:00.
Rodzina: matka : Elo, ojciec: Taura, rodzeństwo: Melodia i Kiara
Partner: (Na początku brak)
Zauroczenie: Brak
Właściciel: madzia24 (howrse)
Inne zdjęcia:
Elo CD Galaxy
Kiedy się obudziłam leżałam sypialni. Nie mogłam jednak wstać, gdyż kiedy tylko próbowałam ruszyć kopytem momentalnie chwytał mnie ostry ból. Słyszałam jak mały Tango rży na cały swój głosik. Melodia przyszła do mnie z sokiem malinowym, by zobaczyć jak się czuję, zaś Kiara w ślad za siostrą z maścią na
zagojenie rany.
Tydzień później mogłam pójść zobaczyć małego. Lucas był przy nim i patrzył, czy aby na pewno Tango był zdrowy i się dobrze rozwijał. Jednak Lucas oznajmił że przez pierwszy miesiąc mam go karmić naturalnie.
Dziewczynki chciały się pobawić z młodszym bratem, lecz był on jeszcze zbyt młody. Po miesiącu rodzeństwo bawiło się już jak szalone.
Lucas musiał jednak sprawdzać, czy moja rana goiła się prawidłowo i smarował mi skórę ziołami z Lasu Nieskończoności.
Pewnego dnia z całą rodziną poszliśmy na jagody, a dzieci zamiast zbierać do wiklinowego koszyczka owoce, to zjadały od razu. W skutek tego byli cali brudni, a jagody szybko znikały, więc szybko pozbierałam wytwory, aby móc później upiec wspaniały placek cześć narodzin Tanga. Taura z dziećmi poszli się umyć, zaś galaxy dołączyła do zbiorów, a ja mogłam chwilę odpocząć od ciągłego zrywania owoców z krzaków. Szłam ramię w ramię z moją przyjaciółką Galaxy.
< Galaxy ? :) >
Tydzień później mogłam pójść zobaczyć małego. Lucas był przy nim i patrzył, czy aby na pewno Tango był zdrowy i się dobrze rozwijał. Jednak Lucas oznajmił że przez pierwszy miesiąc mam go karmić naturalnie.
Dziewczynki chciały się pobawić z młodszym bratem, lecz był on jeszcze zbyt młody. Po miesiącu rodzeństwo bawiło się już jak szalone.
Lucas musiał jednak sprawdzać, czy moja rana goiła się prawidłowo i smarował mi skórę ziołami z Lasu Nieskończoności.
Pewnego dnia z całą rodziną poszliśmy na jagody, a dzieci zamiast zbierać do wiklinowego koszyczka owoce, to zjadały od razu. W skutek tego byli cali brudni, a jagody szybko znikały, więc szybko pozbierałam wytwory, aby móc później upiec wspaniały placek cześć narodzin Tanga. Taura z dziećmi poszli się umyć, zaś galaxy dołączyła do zbiorów, a ja mogłam chwilę odpocząć od ciągłego zrywania owoców z krzaków. Szłam ramię w ramię z moją przyjaciółką Galaxy.
< Galaxy ? :) >
Daisy CD Kiyumi
Pokicałam wzdłuż drogi Lasu Nieskończoności. Powoli zaczynałam żałować,
że opuściłam Dolinę Zielonej Sałatki. Nie miałam ani schronienia ani
zapasu sałaty. Powąchałam kawałek mchu, po czym kichnęłam. Z pewnością
nie nadawał się do jedzenia.
Nagle coś zaszeleściło. Przerażona, nadstawiłam uszy, gotowa do ucieczki. Zza drzew wyjrzał wilk.
- Nie bój się, mały króliczku - powiedziała wilczyca - Nic Ci nie zrobię. To miejsce jest bardzo bezpieczne.
- Kim jesteś? - zapytałam, nadal nie spokojna. Z nerwów postanowiłam wyczyścić sobie pazurki.
- Nazywam się Kiyumi - przedstawiła sie towarzyszka.
- Ja jestem Daisy. Zabłądziłam i nie wiem teraz jak wrócić...
- Chętnie Ci pomogę - zaoferowała sie Kiyumi - Skąd pochodzisz?
- Z Doliny Zielonej Sałatki - odpowiedziałam - Uciekłam, bo myślałam, że jestem dość odważna na przygody.
- To jest dość daleko... - zmartwiła się - Poszukajmy na razie schronienia, a jutro spróbujemy odszukać Dolinę Zielonej Sałatki.
- Mam pomysł - z wrażenia pomachałam radośnie ogonkiem - Wcale nie chcę tam wracać. Może będziemy razem podróżować?
- Jasne, zawsze marzyłam o takim małym przyjacielu - odparła, uśmiechając się.
Kiyumi pobiegła do magicznej groty, wyjąc pod wpływem adrenaliny. Gorączkowo pokicałam za nią, próbując
dotrzymać jej kroku.
< Kiyumi ? >
Nagle coś zaszeleściło. Przerażona, nadstawiłam uszy, gotowa do ucieczki. Zza drzew wyjrzał wilk.
- Nie bój się, mały króliczku - powiedziała wilczyca - Nic Ci nie zrobię. To miejsce jest bardzo bezpieczne.
- Kim jesteś? - zapytałam, nadal nie spokojna. Z nerwów postanowiłam wyczyścić sobie pazurki.
- Nazywam się Kiyumi - przedstawiła sie towarzyszka.
- Ja jestem Daisy. Zabłądziłam i nie wiem teraz jak wrócić...
- Chętnie Ci pomogę - zaoferowała sie Kiyumi - Skąd pochodzisz?
- Z Doliny Zielonej Sałatki - odpowiedziałam - Uciekłam, bo myślałam, że jestem dość odważna na przygody.
- To jest dość daleko... - zmartwiła się - Poszukajmy na razie schronienia, a jutro spróbujemy odszukać Dolinę Zielonej Sałatki.
- Mam pomysł - z wrażenia pomachałam radośnie ogonkiem - Wcale nie chcę tam wracać. Może będziemy razem podróżować?
- Jasne, zawsze marzyłam o takim małym przyjacielu - odparła, uśmiechając się.
Kiyumi pobiegła do magicznej groty, wyjąc pod wpływem adrenaliny. Gorączkowo pokicałam za nią, próbując
dotrzymać jej kroku.
< Kiyumi ? >
poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Pierwsze opowiadanie tego oto bohatera! Melodia
Dzień 1
Niedaleko Gdańska żyła sobie pewna klacz... Klacz o imieniu Melodia, klacz, która zakochała się w swoim przyjacielu, Samsonie...
****
Niestety, koń jej marzeń okazał się być wałachem..Tak przynajmniej powiedział Melodii...
Melodia to trzyletnia klacz. Przez te trzy lata zyskała najlepszego przyjaciela, jednorożca o imieniu Samson!
- To co Sams, jutro o 17 przy Magicznym Parku? -Melodia zapytała Samsona z uśmiechem.
- No dobra! Ale znając Ciebie, to będziesz o 15, bo zawsze pędzisz jak wiatr!
* Przyjaciele roześmieli się radośnie *
- Okej, to do zobaczenia! -krzyknęłam.
- Pa , Melodia! - odpowiedział Samson.
****
Kiedy klacz wróciła do swojego schronienia poszła zjeść kolacje i od razu zasnęła.
Następnego ranka Melodia wstała o 9.45. Nie mogła się doczekać spotkania ze swoim najlepszym przyjacielem jednorożcem, więc nie zwlekała i czym prędzej pocwałowała do Samsona.
- Wstawaj,wstawaj! Po co dzień marnować ?! - zawołała Melodia.
- Jeszcze chwila....Daj mi trzy godzinki! - mruknął jej przyjaciel.
- Trzy godziny? Chyba trzy sekundy ! - Melodia zaczęła się śmiać cudownym brzmieniem swojego głosu.
- Ty już pędź do Parku, a ja za dziesięć minut będę. - powiedział Samson rozbudzając się. -Musze Ci coś potem powiedzieć...- powiedział, a ja już znikałam za rogiem myśląc o tym, co też takiego chce mi przekazać Samson...
Niedaleko Gdańska żyła sobie pewna klacz... Klacz o imieniu Melodia, klacz, która zakochała się w swoim przyjacielu, Samsonie...
****
Niestety, koń jej marzeń okazał się być wałachem..Tak przynajmniej powiedział Melodii...
Melodia to trzyletnia klacz. Przez te trzy lata zyskała najlepszego przyjaciela, jednorożca o imieniu Samson!
- To co Sams, jutro o 17 przy Magicznym Parku? -Melodia zapytała Samsona z uśmiechem.
- No dobra! Ale znając Ciebie, to będziesz o 15, bo zawsze pędzisz jak wiatr!
* Przyjaciele roześmieli się radośnie *
- Okej, to do zobaczenia! -krzyknęłam.
- Pa , Melodia! - odpowiedział Samson.
****
Kiedy klacz wróciła do swojego schronienia poszła zjeść kolacje i od razu zasnęła.
Następnego ranka Melodia wstała o 9.45. Nie mogła się doczekać spotkania ze swoim najlepszym przyjacielem jednorożcem, więc nie zwlekała i czym prędzej pocwałowała do Samsona.
- Wstawaj,wstawaj! Po co dzień marnować ?! - zawołała Melodia.
- Jeszcze chwila....Daj mi trzy godzinki! - mruknął jej przyjaciel.
- Trzy godziny? Chyba trzy sekundy ! - Melodia zaczęła się śmiać cudownym brzmieniem swojego głosu.
- Ty już pędź do Parku, a ja za dziesięć minut będę. - powiedział Samson rozbudzając się. -Musze Ci coś potem powiedzieć...- powiedział, a ja już znikałam za rogiem myśląc o tym, co też takiego chce mi przekazać Samson...
Lucas odpowiada CD Elo
Siostry Kiara i Mel przybiegły po mnie ogłaszając wspaniałą nowinę... Ich mama, Elo oczekiwała nowego źrebaka! Rozłożyłem skrzydła i szybko pognałem do groty, chcąc jak najszybciej dowiedzieć się więcej, by móc ocenić termin oźrebienia się klaczy.
- Witam wszystkich! - przywitałem się wchodząc w głąb grotu, podając Elo kubeł z chłodną wodą ze strumyka.
- Dziękuję! - powiedziała Klacz, po czym wypiła wszystko jednym haustem.
- Więc... który to miesiąc ? -zapytałem.
- Koniec ósmego....-odpowiedziała.
- Cóż.... przy trzeciej ciąży będziesz je nosić nie więcej, niż 10 miesięcy...Mamy mało czasu na przygotowania, lecz...-rozejrzałem się po pokoiku dla małego źrebięcia.- Kącik dla młodego jest już gotowy.
Wszyscy wyszczerzyli zęby w uśmiechu.
- No dobrze...jeżeli chcemy, żeby ciąża Elo przebiegła do końca prawidłowo trzeba przygotować kilka rzeczy...- powiedziałem myśląc intensywnie. - Dziewczynki! - zwróciłem się do córek Taury.
- Tak ? - obie podbiegły i odpowiedziały chórem.
- Chciałbym, żebyście nazbierały w lesie nieskończoności trochę rumianku, pokrzyw, aloesu...- mój mózg pracował na największych obrotach... - i może jeszcze trochę Briar i koniczyn....
Widząc zaniepokojone miny obojga rodziców Melodii i Kiary dodałem:
- Bez obaw Galaxy i Kiyumi będą im towarzyszyć...
Uśmiechnąłem się na machające do mnie Galaxy i Kiyumi obiecujące pilnować źrebaków i pomagać im podczas ważnej wyprawy do lasu. Spojrzałem na Elo i Taure tulących się do siebie i tak szczęśliwych, że wątpię, żeby ktoś był w tej chwili bardziej rozradowany.
Powoli mijały tygodnie. Każdego dnia Kiara i Melodia chodziły ze swoimi opiekunkami do Lasu Nieskończoności, po niezbędne składniki. Ja zaś przygotowywałem z nich napary i różne inne zdrowotne soki, które dawały Elo energię i dodawały jej endorfin szczęścia. Kierowałem codziennym treningiem ciężarnej klaczy, by nie wypadła z formy i była odpowiednio przygotowana na oźrebienie.
Na tydzień przed dokładnym terminem jednak Elo poczuła silne skurcze, co mogło świadczyć tylko o jednym. Zaczęło się... Klacz zaczęła rodzić! Pognałem szybko po Taure bawiącego się właśnie z dziewczynkami przed grotą i nakazałem zostanie przy klaczy, dopóki nie wrócę. Sam zaś pognałem na polanę po Kiyumi i powiedziałem co się święci. Ona popędziła do groty, żeby zając się rodzącą, gdyż miała wprawę w uspokajaniu emocji zwierzaków. Myślę, że był to jej głęboko ukryty dar. Teraz jeszcze tylko musiałem w porę znaleźć melisę, ponieważ skończyły się jej zapasy. Przelatując obok Drzewa Życia zauważyłem roślinę. Szybko zerwałem ją i wróciłem do groty w zawrotnym tempie.
- Elo, jak się czujesz ? - zapytałem podawając jej zaparzone zioła.
- Dobrze...- powiedziała z wysiłkiem. - Tyl...tylko trochę boli...
Kiyumi obmyła klaczy kopyta uwalniając ją choć trochę od bólu. W grocie byłem tylko ja, wilczyca i Taura. Na szczęście, że było nas tak mało. Gdybyśmy byli tu wszyscy od razu zrobiłoby się zamieszanie, a tego nikt by je chciał...
- Elo dasz radę, ja ci to mówię! - powiedziałem.
Zbliżała się ta chwila...
- Taura stań tu, wskazałem ogierowi miejsce po prawej stronie klaczy. - instruowałem- Kiyumi, ty stań tu i podawaj ciągle Elo ten napar... Weź ją za rękę, to pomoże...
Wszystko potoczyło się bardzo szybko... Elo dostała kolejnych skurczy, a wilczyca podawająca jej napój kazała działać jej instynktowi. Taura był nieco przerażony, lecz gdy Elo głośno jęknęła, a ja pomogłem jej młodemu wyjść z jej ciała, ogier podbiegł do konika i szybko się nim zajął.
Zmęczona Elo zasnęła po ciężkim wysiłku zerkając uprzednio na swoje silne i zdrowe źrebie.
< Elo ? :) >
- Witam wszystkich! - przywitałem się wchodząc w głąb grotu, podając Elo kubeł z chłodną wodą ze strumyka.
- Dziękuję! - powiedziała Klacz, po czym wypiła wszystko jednym haustem.
- Więc... który to miesiąc ? -zapytałem.
- Koniec ósmego....-odpowiedziała.
- Cóż.... przy trzeciej ciąży będziesz je nosić nie więcej, niż 10 miesięcy...Mamy mało czasu na przygotowania, lecz...-rozejrzałem się po pokoiku dla małego źrebięcia.- Kącik dla młodego jest już gotowy.
Wszyscy wyszczerzyli zęby w uśmiechu.
- No dobrze...jeżeli chcemy, żeby ciąża Elo przebiegła do końca prawidłowo trzeba przygotować kilka rzeczy...- powiedziałem myśląc intensywnie. - Dziewczynki! - zwróciłem się do córek Taury.
- Tak ? - obie podbiegły i odpowiedziały chórem.
- Chciałbym, żebyście nazbierały w lesie nieskończoności trochę rumianku, pokrzyw, aloesu...- mój mózg pracował na największych obrotach... - i może jeszcze trochę Briar i koniczyn....
Widząc zaniepokojone miny obojga rodziców Melodii i Kiary dodałem:
- Bez obaw Galaxy i Kiyumi będą im towarzyszyć...
Uśmiechnąłem się na machające do mnie Galaxy i Kiyumi obiecujące pilnować źrebaków i pomagać im podczas ważnej wyprawy do lasu. Spojrzałem na Elo i Taure tulących się do siebie i tak szczęśliwych, że wątpię, żeby ktoś był w tej chwili bardziej rozradowany.
Powoli mijały tygodnie. Każdego dnia Kiara i Melodia chodziły ze swoimi opiekunkami do Lasu Nieskończoności, po niezbędne składniki. Ja zaś przygotowywałem z nich napary i różne inne zdrowotne soki, które dawały Elo energię i dodawały jej endorfin szczęścia. Kierowałem codziennym treningiem ciężarnej klaczy, by nie wypadła z formy i była odpowiednio przygotowana na oźrebienie.
Na tydzień przed dokładnym terminem jednak Elo poczuła silne skurcze, co mogło świadczyć tylko o jednym. Zaczęło się... Klacz zaczęła rodzić! Pognałem szybko po Taure bawiącego się właśnie z dziewczynkami przed grotą i nakazałem zostanie przy klaczy, dopóki nie wrócę. Sam zaś pognałem na polanę po Kiyumi i powiedziałem co się święci. Ona popędziła do groty, żeby zając się rodzącą, gdyż miała wprawę w uspokajaniu emocji zwierzaków. Myślę, że był to jej głęboko ukryty dar. Teraz jeszcze tylko musiałem w porę znaleźć melisę, ponieważ skończyły się jej zapasy. Przelatując obok Drzewa Życia zauważyłem roślinę. Szybko zerwałem ją i wróciłem do groty w zawrotnym tempie.
- Elo, jak się czujesz ? - zapytałem podawając jej zaparzone zioła.
- Dobrze...- powiedziała z wysiłkiem. - Tyl...tylko trochę boli...
Kiyumi obmyła klaczy kopyta uwalniając ją choć trochę od bólu. W grocie byłem tylko ja, wilczyca i Taura. Na szczęście, że było nas tak mało. Gdybyśmy byli tu wszyscy od razu zrobiłoby się zamieszanie, a tego nikt by je chciał...
- Elo dasz radę, ja ci to mówię! - powiedziałem.
Zbliżała się ta chwila...
- Taura stań tu, wskazałem ogierowi miejsce po prawej stronie klaczy. - instruowałem- Kiyumi, ty stań tu i podawaj ciągle Elo ten napar... Weź ją za rękę, to pomoże...
Wszystko potoczyło się bardzo szybko... Elo dostała kolejnych skurczy, a wilczyca podawająca jej napój kazała działać jej instynktowi. Taura był nieco przerażony, lecz gdy Elo głośno jęknęła, a ja pomogłem jej młodemu wyjść z jej ciała, ogier podbiegł do konika i szybko się nim zajął.
Zmęczona Elo zasnęła po ciężkim wysiłku zerkając uprzednio na swoje silne i zdrowe źrebie.
< Elo ? :) >
niedziela, 17 kwietnia 2016
Taura odpowiada CD Lucas
Po uczcie zabraliśmy źrebaki do dużej spiżarni na owoce. Następnie ruszyliśmy w głąb mieszkania. Mieliśmy masę pokoi w całej naszej grocie. Pokój w którym zostawiliśmy młode był niebieski, meble były w sam raz dla małego źrebaka. Melodia i
Kiara stały i patrzyły się z niedowierzaniem na pokój.
- Słuchajcie! - powiedziałem. -Będziecie miały brata. I to już niedługo. - lecz te radosną chwilę przerwał pewien smętny fakt. - Niestety ja nie byłem przy waszych narodzinach, więc nie wiem jak się pomaga źrebnym klaczom. Zaś Lucas podobno ma doświadczenie, więc dziewczynki... galopem po niego. -poprosiłem Melodię i Kiarę.
- Okey,ale... jak będzie miał na imię?- zaciekawiły się siostry.
- Podobno będzie kary więc Tango...
< Lucas ? >
- Słuchajcie! - powiedziałem. -Będziecie miały brata. I to już niedługo. - lecz te radosną chwilę przerwał pewien smętny fakt. - Niestety ja nie byłem przy waszych narodzinach, więc nie wiem jak się pomaga źrebnym klaczom. Zaś Lucas podobno ma doświadczenie, więc dziewczynki... galopem po niego. -poprosiłem Melodię i Kiarę.
- Okey,ale... jak będzie miał na imię?- zaciekawiły się siostry.
- Podobno będzie kary więc Tango...
< Lucas ? >
Oto nowy zjeb!!! Nowa postać!!
Rasa: magiczny króliczek, który robi czekoladą
Imię: Daisy
Płeć: Będę dziewczynką
Rasa magiczna: No to pisałam, że jestem magicznym króliczkiem i pochodzę z Doliny Zielonej Sałatki.
Moce magiczne: Umiem robić czekoladową kupę i wielkie oczy tak jak kot ze Shreka
Charakter: Jestem puchata i uwielbiam się tulić.
Historia: Pochodzi z Doliny Zielonej Sałatki, ale postanowiła stamtąd uciec, bo było tam za nudno, a ona jest rządna przygód.
Rodzina: matka: Kicuśka, ojciec: Fistaszek
Obiekt westchnień: Królik Baks
właściciel: BFF właścicielki watahy
Inne zdjęcia: mój wizerunek, kiedy jestem wkurzona -
<normalnie Darth królik XD - dopis od właścicielki watahy matyldziacheval . >
Witamy nową wyjątkową osobę!
Rasa: Huculska (koń)
Imie: Melodia
Płeć: Klacz ( żeński)
Rasa Magiczna: Jednorożec
Nadprzyrodzona moc: Szybkość. Melodia potrafi przegonić wiatr!
Historia: Melodia ma trzy lata. Została odrzucona przez właściciela Stajni "U Zbyszka" dlatego,że była inna niż konie ze stajni. Jednorożec wyrusza w nieznane...
Rodzina: Matka: Mia (czyt.Mija) , ojciec:Hugo, rodzeństwo:Nie wiadomo
Partner: Samson. Przystojny,odważny,zabawny i wrażliwy Wałaszek.
Zauroczenie: Samson
Płeć: Klacz ( żeński)
Rasa Magiczna: Jednorożec
Nadprzyrodzona moc: Szybkość. Melodia potrafi przegonić wiatr!
Historia: Melodia ma trzy lata. Została odrzucona przez właściciela Stajni "U Zbyszka" dlatego,że była inna niż konie ze stajni. Jednorożec wyrusza w nieznane...
Rodzina: Matka: Mia (czyt.Mija) , ojciec:Hugo, rodzeństwo:Nie wiadomo
Partner: Samson. Przystojny,odważny,zabawny i wrażliwy Wałaszek.
Zauroczenie: Samson
Właściciel: TheMartynaMufinka (howrse) od założycielki bloga
Inne zdjęcia:sobota, 16 kwietnia 2016
Galaxy odpowiada :)
Gdy wygalopowałam z Elo na polanę zaczęłam zastanawiać się czy źrebaki znajdą odpowiednią drogę.
- Myślisz, że Kiara i Melodia nie zgubią się? - zadałam pytanie.
- No raczej, że się nie zgubią. Przecież to moje dzieci! A z resztą popatrz...- wskazała na źrebaki, które wracały z mieszkańcami watahy. - Musimy się pospieszyć!
- Dobrze... Ty idź w prawo, a ja pójdę w lewo. - powiedziałam.
Po rozejściu się w dwie strony, zaczęły się obfite zbiory. Podczas zrywania fiołków zauważyłam, że krzaki się ruszają. Podeszłam bliżej. Stanęłam, miałam się już zapytać kto tam jest, gdy nagle wyskoczył z nich biały jednorożec. Wspięłam się i rozłożyłam skrzydła, jednak gdy zobaczyłam strach w oczach magicznego konia, wróciłam do normalnej pozycji.
-Kim jesteś?... - zapytałam nieśmiało.
- Ja... Ja jestem Silver - odpowiedział wyraźnie przestraszony.
- A znasz swoją rodzinę? - nie przestawałam zadawać pytań.
-Wiem, że moja rodzina to magiczne stworzenia, ale ja uważam, że... Moja rodzina to ludzie... Chociaż czuję się jakby w pobliżu znajdował się ktoś mi bliski, ale to jest przecież niemożliwe... -odrzekł.
- Możliwe, że bliska tobie osoba stoi przed tobą. Ja jestem twoją siostrą! - wykrzyknęłam.
- A skąd mam pewność, że mówisz prawdę? - zapytał zaciekawiony.
- W sumie to żadnej... Nie mam żadnych dowodów... Ale przyrzekam ci, że mówię prawdę! Zawsze mówię prawdę... Możesz zapytać się członków watahy! - oznajmiłam
- Okey, wierze ci... Ale... Poczekaj... Czy ty powiedziałaś ,,członków watahy"? - zadał kolejne pytanie.
- No dokładnie... - powiedziałam - Watahy, do której ja przynależę...
Zapadła cisza. Silver wyglądał na bardzo zdziwionego.
- To tutaj nie ma naszych rodziców? - zapytał z wyraźnym zdziwieniem.
- Nie. Akurat zbieram z moją przyjaciółką fiołki do ciasteczek na przyjecie. Chciałbyś przyjść? A przede wszystkim... Chciałbym dołączyć do watahy? - zadawałam kolejno po sobie nowe pytania.
- Hmmm... W sumie to nie mam gdzie wracać... Tak dołączę. - oznajmił
- No to witaj w watasze Magic Land! - krzyknęłam. - Elo chodź! Mamy nowego członka watahy!
Nagle Elo pojawiła się przed jednorożcem.
- Jednorożec? Same konie w Magic Land! - powiedziała Elo.
- Tak... Jestem jednorożcem... - rzekł zawstydzony Silver.
Szturchnęłam Elo.
- W żaden sposób nie chciałam ciebie urazić! - oznajmiła klacz
- Więc to jest Elo. - wskazałam na Elo - A to Silver. - wskazałam na Silver'a.
Po zapoznaniu się zapytałam:
- Idziemy na przyjęcie? Chyba już na nas czekają.
- Jasne! - odpowiedziały magiczne stworzenia.
Gdy przybyliśmy na przyjęcie i gdy wszyscy się zapoznali z jednorożcem rozpoczęła się uczta ciesteczkowa. Było bardzo przyjemnie. I każdy przyzna, że ciastka były przepyszne, a zwłaszcza polewa! Po zakończeniu ciasteczkowania wszyscy się rozeszli poza mną i Silver'em. My poszliśmy na zwiedzenie watahy. Zauważyłam, że mojemu bratu spodobały się nasze tereny, a w szczególności miejsce, gdzie niebo jest przystrojone księżycami. Po rozejściu się zasnęłam, czekając na nowy dzień pełen przygód...
< kto ? zgłosić się na howrse >
- Myślisz, że Kiara i Melodia nie zgubią się? - zadałam pytanie.
- No raczej, że się nie zgubią. Przecież to moje dzieci! A z resztą popatrz...- wskazała na źrebaki, które wracały z mieszkańcami watahy. - Musimy się pospieszyć!
- Dobrze... Ty idź w prawo, a ja pójdę w lewo. - powiedziałam.
Po rozejściu się w dwie strony, zaczęły się obfite zbiory. Podczas zrywania fiołków zauważyłam, że krzaki się ruszają. Podeszłam bliżej. Stanęłam, miałam się już zapytać kto tam jest, gdy nagle wyskoczył z nich biały jednorożec. Wspięłam się i rozłożyłam skrzydła, jednak gdy zobaczyłam strach w oczach magicznego konia, wróciłam do normalnej pozycji.
-Kim jesteś?... - zapytałam nieśmiało.
- Ja... Ja jestem Silver - odpowiedział wyraźnie przestraszony.
- A znasz swoją rodzinę? - nie przestawałam zadawać pytań.
-Wiem, że moja rodzina to magiczne stworzenia, ale ja uważam, że... Moja rodzina to ludzie... Chociaż czuję się jakby w pobliżu znajdował się ktoś mi bliski, ale to jest przecież niemożliwe... -odrzekł.
- Możliwe, że bliska tobie osoba stoi przed tobą. Ja jestem twoją siostrą! - wykrzyknęłam.
- A skąd mam pewność, że mówisz prawdę? - zapytał zaciekawiony.
- W sumie to żadnej... Nie mam żadnych dowodów... Ale przyrzekam ci, że mówię prawdę! Zawsze mówię prawdę... Możesz zapytać się członków watahy! - oznajmiłam
- Okey, wierze ci... Ale... Poczekaj... Czy ty powiedziałaś ,,członków watahy"? - zadał kolejne pytanie.
- No dokładnie... - powiedziałam - Watahy, do której ja przynależę...
Zapadła cisza. Silver wyglądał na bardzo zdziwionego.
- To tutaj nie ma naszych rodziców? - zapytał z wyraźnym zdziwieniem.
- Nie. Akurat zbieram z moją przyjaciółką fiołki do ciasteczek na przyjecie. Chciałbyś przyjść? A przede wszystkim... Chciałbym dołączyć do watahy? - zadawałam kolejno po sobie nowe pytania.
- Hmmm... W sumie to nie mam gdzie wracać... Tak dołączę. - oznajmił
- No to witaj w watasze Magic Land! - krzyknęłam. - Elo chodź! Mamy nowego członka watahy!
Nagle Elo pojawiła się przed jednorożcem.
- Jednorożec? Same konie w Magic Land! - powiedziała Elo.
- Tak... Jestem jednorożcem... - rzekł zawstydzony Silver.
Szturchnęłam Elo.
- W żaden sposób nie chciałam ciebie urazić! - oznajmiła klacz
- Więc to jest Elo. - wskazałam na Elo - A to Silver. - wskazałam na Silver'a.
Po zapoznaniu się zapytałam:
- Idziemy na przyjęcie? Chyba już na nas czekają.
- Jasne! - odpowiedziały magiczne stworzenia.
Gdy przybyliśmy na przyjęcie i gdy wszyscy się zapoznali z jednorożcem rozpoczęła się uczta ciesteczkowa. Było bardzo przyjemnie. I każdy przyzna, że ciastka były przepyszne, a zwłaszcza polewa! Po zakończeniu ciasteczkowania wszyscy się rozeszli poza mną i Silver'em. My poszliśmy na zwiedzenie watahy. Zauważyłam, że mojemu bratu spodobały się nasze tereny, a w szczególności miejsce, gdzie niebo jest przystrojone księżycami. Po rozejściu się zasnęłam, czekając na nowy dzień pełen przygód...
< kto ? zgłosić się na howrse >
Nowy bohater w watasze!
Rasa twojego zwierzaka: Jednorożec
Imię twojego magicznego zwierzaka: Silver
Płeć: Ogier (męski)
Wiek: Milion lat (młodo- dorosły)
Rasa Magiczna : Jednorożec księżyca i nocy
Moce: Wywołuje mocniejsze świecenie księżyca, a ciemniejszą noc. Może w ciągu dnia spowodować zaćmienie. Może wykonywać zorza. W nocy zmienia kolor na wybrany. W dzień - białej maści.
Charakter: Zmienny. W dzień jest zawsze rozdrażniony, wybuchowy i płochliwy. W nocy płochliwy, tajemniczy, ale miły.
Historia: Silver rodził się w lesie przy wiosce, a że ludzie się zbliżali, rodzice chcieli go zabrali go ze sobą. Niestety mieszkańcy wioski potraktowali ich środkiem usypiającym. Zabrali źrebaka, a rodziców noworodka zostawili. Wychował się w niewoli. Wzięli ogiera pierwszy raz pod siodło. Zrzucił jeźdźca i pognał z dala od ludzi.
Rodzina: Matka - Sky, Ojciec - Moon, Siostra - Galaxy
Partner: Brak
Zauroczenie: Brak
Właściciel: Darka^ (howrse)
Inne zdjęcia:
sobota, 9 kwietnia 2016
Melodia CD Galaxy
Wraz z moją młodszą siostrą i mamą robiłyśmy makowe
ciasteczka. Galaxy również przyszła, a w chwili gdy właśnie miałyśmy z Kiarą robić polewę mama zawołała:
- My z Galaxy pójdziemy na łąkę po fiołki do polewy. - oznajmiła. - A wy galopem po tatę bo jeszcze przegapi ciasteczka.
Już miała wyjść z groty w towarzystwie Pegaza, jednak odwróciła się i dodała:
-Kiyumi też zaproście. I Lucasa też. - Uśmiechnęła się i wybiegła na polanę.
Zatem tak, na polecenie mamy poszłyśmy do Lasu Nieskończoności.
Nagle usłyszałyśmy niepokojący dźwięki i z pluskiem weszłyśmy do wody, chcąc zobaczyć źródło hałasu. Mimo naszego młodego wieku umiałyśmy pływać i migiem znalazłyśmy się obok.
Taura szedł z Kiyumi. Opowiedziałyśmy mu o tym co się dziś wydarzyło.
Razem z Kiarą zawsze chciałyśmy mieć większe rodzeństwo. Te myśli często ze sobą dzieliłyśmy, gdy robiłyśmy coś razem.
Jednak nikt się nie spodziewał, że w domu czeka na nas super niespodzianka.
< Kiyumi lub Galaxy odpowiedź ? >
- My z Galaxy pójdziemy na łąkę po fiołki do polewy. - oznajmiła. - A wy galopem po tatę bo jeszcze przegapi ciasteczka.
Już miała wyjść z groty w towarzystwie Pegaza, jednak odwróciła się i dodała:
-Kiyumi też zaproście. I Lucasa też. - Uśmiechnęła się i wybiegła na polanę.
Zatem tak, na polecenie mamy poszłyśmy do Lasu Nieskończoności.
Nagle usłyszałyśmy niepokojący dźwięki i z pluskiem weszłyśmy do wody, chcąc zobaczyć źródło hałasu. Mimo naszego młodego wieku umiałyśmy pływać i migiem znalazłyśmy się obok.
Taura szedł z Kiyumi. Opowiedziałyśmy mu o tym co się dziś wydarzyło.
Razem z Kiarą zawsze chciałyśmy mieć większe rodzeństwo. Te myśli często ze sobą dzieliłyśmy, gdy robiłyśmy coś razem.
Jednak nikt się nie spodziewał, że w domu czeka na nas super niespodzianka.
< Kiyumi lub Galaxy odpowiedź ? >
piątek, 8 kwietnia 2016
Kiyumi CD Galaxy lub Kiara lub Melodia lub Elo lub Taura
Oczywiście jak zawsze oprowadziłam nowego członka watahy po jej terenach. Zastanawiałam się jak to jest, gdy rodzina nagle się odnajduje, po takim nieszczęściu jakie je wcześniej spotkało... Odwróciłam się do Taury.
- Jesteś szczęśliwy, prawda ? - zapytałam unikając jego wzroku.
- Czemu pytasz ? - jego wzrok padał akurat na odbijające się w tafli strumyka rozmazane drzewa.
- W końcu odnalazłeś swoją rodzinę... - powiedziałam. - Musisz być chyba szczęśliwy...
- Tak, masz rację jestem. - w końcu na mnie spojrzał. W jego oczach malował się jednak strach,nie radość.
Już chciałam go zapytać czemu jest smutny, gdy ten podskoczył do góry zwinnie podwijając pod siebie kopyta i wskoczył do rzeki.
Parsknęłam śmiechem.
- Jesteś na prawdę spontaniczny... To tłumaczy czemu zaplątałeś się w moją magiczną sieć...
Taura również się roześmiał, lecz po chwili spoważniał i spytał:
- Twoja sieć... - zawahał się. - to...ty ją zrobiłaś?! - zapytał z niedowierzaniem.
- Tak ja... - westchnęłam. - wizje... kiedy dostałam jedną z nich widziałam, że wataha nie jest bezpieczna, więc poprosiłam Lucasa, żeby pozwolił mi założyć coś w stylu muru obronnego. - Spojrzałam na Taure. - Ale wiedziałam też, że się zjawisz...
Szok na jego obliczu nakazał mi mówić dalej:
- Dlatego nie byłam szczególnie zdziwiona twoim przybyciem... Nie przewidziałam jednak, że w watasze zjawisz się tak szybko... Wizja liczyła jakieś dwa tygodnie w przód, ty zjawiłeś się po dwóch dniach... - spuściłam wzrok. - Jak niebawem się dowiesz jestem bardzo cicha, choć kocham się śmiać.
- No już! -krzyknęłam- wyłaź, czas ruszać dalej, a potem już tylko do twoich.
Taura szybko wyszedł z wody i ruszył za mną. Doprowadziłam go do groty . Widząc szczęście całej jego rodziny, też zaczęłam czuć się szczęśliwa.
Łąka Makowa powitała mnie chłodnym powiewem nastającego wieczoru. Nagle zaczęłam czuć mrowienie, a moje ciało zalśniło księżycem...
< Kto ? zgłosić się na howrse, ew inny portal >
- Jesteś szczęśliwy, prawda ? - zapytałam unikając jego wzroku.
- Czemu pytasz ? - jego wzrok padał akurat na odbijające się w tafli strumyka rozmazane drzewa.
- W końcu odnalazłeś swoją rodzinę... - powiedziałam. - Musisz być chyba szczęśliwy...
- Tak, masz rację jestem. - w końcu na mnie spojrzał. W jego oczach malował się jednak strach,nie radość.
Już chciałam go zapytać czemu jest smutny, gdy ten podskoczył do góry zwinnie podwijając pod siebie kopyta i wskoczył do rzeki.
Parsknęłam śmiechem.
- Jesteś na prawdę spontaniczny... To tłumaczy czemu zaplątałeś się w moją magiczną sieć...
Taura również się roześmiał, lecz po chwili spoważniał i spytał:
- Twoja sieć... - zawahał się. - to...ty ją zrobiłaś?! - zapytał z niedowierzaniem.
- Tak ja... - westchnęłam. - wizje... kiedy dostałam jedną z nich widziałam, że wataha nie jest bezpieczna, więc poprosiłam Lucasa, żeby pozwolił mi założyć coś w stylu muru obronnego. - Spojrzałam na Taure. - Ale wiedziałam też, że się zjawisz...
Szok na jego obliczu nakazał mi mówić dalej:
- Dlatego nie byłam szczególnie zdziwiona twoim przybyciem... Nie przewidziałam jednak, że w watasze zjawisz się tak szybko... Wizja liczyła jakieś dwa tygodnie w przód, ty zjawiłeś się po dwóch dniach... - spuściłam wzrok. - Jak niebawem się dowiesz jestem bardzo cicha, choć kocham się śmiać.
- No już! -krzyknęłam- wyłaź, czas ruszać dalej, a potem już tylko do twoich.
Taura szybko wyszedł z wody i ruszył za mną. Doprowadziłam go do groty . Widząc szczęście całej jego rodziny, też zaczęłam czuć się szczęśliwa.
Łąka Makowa powitała mnie chłodnym powiewem nastającego wieczoru. Nagle zaczęłam czuć mrowienie, a moje ciało zalśniło księżycem...
< Kto ? zgłosić się na howrse, ew inny portal >
Taura CD Kiyumi
Gdy galopowałem przez las, biegnąc za znajomymi łuskami smoka nagle zobaczyłem znajome
nutki i tak przejrzyście pudrową mgiełkę, że od razu wiedziałem kto czeka na końcu. To Melodia!
Elo dostrzegając mnie szybko podbiegła uradowana. Mój ogon zrobił się srebrny, a wszyscy inni znajdujący się wokoło wiedzieli,że znaczy to, iż dana Klacz i Ogier są królową i królem danej grupy magicznych koni!
Lucas się spytał:
- Czy zostaniesz obrońcą watahy. Drzewo nie ochroni całej watahy, obrzeża wciąż są niebezpieczne.
- Oczywiście. Gdzie będę spać ? - spytałem.
Nagle zjawiła się Kiyumi, zapytała kim jestem.
- Oto Taura! Król Dzikich Koni.
Kiyumi się ukłoniła.
- Taura śpij tam gdzie Elo,Melodia i
Kiara. - rzekła w spokoju.
- OK
Nagle Lucas odchrząknął i zwrócił się do Kiyumi:
- Kiyumi, oprowadź proszę Taure po watasze...- uśmiechnął się- Pokaż mu jego rodzinną grotę.
Przywódca odfrunął a Kiyumi odwróciła się do mojej szczęśliwej rodziny.
- Ruszajmy! - i pociągnęła mnie za sobą.
< Kiyumi ? >
Lucas CD Taura
Kiedy nagle usłyszałem niepokojący dźwięk, dochodzący zza krzaków w Lesie Nieskończoności od razu mój instynkt nakazał mi działać. Podfrunąłem błyskawicznie do moich podopiecznych, po czym odepchnąłem ich na bok, a sam podszedłem do źródła niepokojących dźwięków. Wszedłem głębiej w las...
Chwilę później, na obrzeżach lasu dostrzegłem dojrzałego ogiera, który szamotał się zaplątany w magiczny sznur, który w ciemnościach wyznacza granice naszej Watahy... No tak, źrebaki są na tyle małe, iż mieszczą się pod ogrodzeniem, ale potężny koń nie miał szans na spokojne przejście przez płot.
- Kim jesteś ? - zapytałem złowrogim tonem, nie mając pojęcia, kim jest nieznajomy ogier.
- Nazywam się Taura, szukam... - zanim skończył swoją wypowiedź przerwałem mu.
- Za raz... Taura, tak ? - postanowiłem grać w otwarte karty - Jeśli mówi ci coś Melodia, Kiara i Elo...- uśmiechnąłem się widząc szok malujący się na obliczu Taury. - To witaj w nowym domu!
- Skąd je znasz... ? - zapytał nieufnie z nadzieją w głosie.
- Przybyły do mojej watahy Magic Land i teraz ich dom znajduję się właśnie tutaj. Pierwsza przybyła tu Elo, później pojawiły się dziewczynki... Znam waszą historię i wiem, że musi być wam teraz ciężko... Ale myślę, że i ty tu teraz zostaniesz, w końcu... tam gdzie twoja rodzina, tam i ty!
- Moja rodzina... - Taura przypomniał sobie, że jest w więzach i znów zaczął się szarpać.. - Muszę je natychmiast zobaczyć... ja....
- Spokojnie... - parsknąłem i uwolniłem ogiera. - Za raz cię do nich zaprowadzę, a tak mimochodem... Witaj w watasze kolego!- powiedziałem i pognałem naprzód.
Mówiąc te słowa wiedziałem już , że zostanie z nami w Magic Land i będzie świetnym wojownikiem broniącym naszych terenów. Z jego pierwszej reakcji na moje relacje mogłem wyczytać jego szczere intencje.Teraz był z nami tutaj i właśnie pędził, chcąc znów ujrzeć swoje trzy słońca.
< Taura ? >
Chwilę później, na obrzeżach lasu dostrzegłem dojrzałego ogiera, który szamotał się zaplątany w magiczny sznur, który w ciemnościach wyznacza granice naszej Watahy... No tak, źrebaki są na tyle małe, iż mieszczą się pod ogrodzeniem, ale potężny koń nie miał szans na spokojne przejście przez płot.
- Kim jesteś ? - zapytałem złowrogim tonem, nie mając pojęcia, kim jest nieznajomy ogier.
- Nazywam się Taura, szukam... - zanim skończył swoją wypowiedź przerwałem mu.
- Za raz... Taura, tak ? - postanowiłem grać w otwarte karty - Jeśli mówi ci coś Melodia, Kiara i Elo...- uśmiechnąłem się widząc szok malujący się na obliczu Taury. - To witaj w nowym domu!
- Skąd je znasz... ? - zapytał nieufnie z nadzieją w głosie.
- Przybyły do mojej watahy Magic Land i teraz ich dom znajduję się właśnie tutaj. Pierwsza przybyła tu Elo, później pojawiły się dziewczynki... Znam waszą historię i wiem, że musi być wam teraz ciężko... Ale myślę, że i ty tu teraz zostaniesz, w końcu... tam gdzie twoja rodzina, tam i ty!
- Moja rodzina... - Taura przypomniał sobie, że jest w więzach i znów zaczął się szarpać.. - Muszę je natychmiast zobaczyć... ja....
- Spokojnie... - parsknąłem i uwolniłem ogiera. - Za raz cię do nich zaprowadzę, a tak mimochodem... Witaj w watasze kolego!- powiedziałem i pognałem naprzód.
Mówiąc te słowa wiedziałem już , że zostanie z nami w Magic Land i będzie świetnym wojownikiem broniącym naszych terenów. Z jego pierwszej reakcji na moje relacje mogłem wyczytać jego szczere intencje.Teraz był z nami tutaj i właśnie pędził, chcąc znów ujrzeć swoje trzy słońca.
< Taura ? >
środa, 6 kwietnia 2016
Oto Taura!
Rasa twojego zwierzaka: Koń
Imię twojego magicznego zwierzaka: Taura
Płeć: Ogier (męski )
Wiek: 3 lata (dorosły )
Rasa Magiczna: Koń Dzikiego Zachodu, Król Dzikich Koni
Moce: Potrafi wezwać żywioły, wygrywa każdą wojnę.
Charakter Ostry i troskliwy .
Historia: Taką samą jak Elo.
Rodzina: Partnerka:Elo, dzieci: Kiara i Melodia, matka: Belbel
Partner: Elo
Zauroczenie: Elo
Właściciel:madzia24 (howrse)
wtorek, 5 kwietnia 2016
Kiara CD Lucas lub Galaxy
Gdy latałam z Galaxy zobaczyłam moją mamę, Elo... Szła z
uśmiechem w naszym kierunku, a za nią dreptał mały źrebak... Czy to możliwe ? Że... to Melodia...
Poczułam budzącą się we mnie nadzieję, na odnalezienie siostry.
- Mamo czy to Melodia ? - zapytałam. - moja siostra ?
- Tak - Elo - Melodia chyba jest zmęczona i zmarznięta, a raczej Kiara dobrze się bawi.
Ale zabawa nie trwała długo, gdyż roześmiana Kiara na widok siostry zaczęła spadać na ziemię.
Jednak jej mgiełka ją uniosła, a w tym samym czasie Melodia uniosła się tak samo jak ja. To był szczęśliwy widok.
Nagle Elo, Lucas, Galaxy, Kiara i Melodia usłyszały szmer w krzakach obok... Niepokojący dźwięk zmroził ich oddechy.
< Lucas lub Galaxy ? >
Poczułam budzącą się we mnie nadzieję, na odnalezienie siostry.
- Mamo czy to Melodia ? - zapytałam. - moja siostra ?
- Tak - Elo - Melodia chyba jest zmęczona i zmarznięta, a raczej Kiara dobrze się bawi.
Ale zabawa nie trwała długo, gdyż roześmiana Kiara na widok siostry zaczęła spadać na ziemię.
Jednak jej mgiełka ją uniosła, a w tym samym czasie Melodia uniosła się tak samo jak ja. To był szczęśliwy widok.
Nagle Elo, Lucas, Galaxy, Kiara i Melodia usłyszały szmer w krzakach obok... Niepokojący dźwięk zmroził ich oddechy.
< Lucas lub Galaxy ? >
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
Witamy Melodię !
Rasa twojego zwierzaka: Koń
Imię twojego magicznego zwierzaka: Melodia
Płeć: Klacz ( żeński )
Wiek: 4 miesiące (źrebak )
Rasa Magiczna: Koń Muzyki
Moce: Potrafi tworzyć muzykę ( grać ). Robi muzyczną, magiczną mgiełkę.
Charakter: Łagodny
Historia : Po opanowaniu doliny przez inne stworzenia poszła z siostrą i tatą bez Elo (jej mamy), która niestety musiała uciec w inną stronę, lecz z czasem rodzina się odnajdzie.
Rodzina: (Matka: Elo, Ojciec: Taura, Siostra: Kiara
Partner: (Na początku brak)
Zauroczenie: Samba(koń którego poznała w czasie wędrówek,jednak to dopiero daleka przyszłość! Właściciel: madzia24 ( howrse )
Galaxy CD Elo lub Lucas lub Kiara
Podczas, gdy Lucas szukał młodych koni odeszłyśmy na bok. Trzymałyśmy
kciuki (chociaż ich nie miałyśmy) za to, aby chociaż jedno ze źrebiąt
znalazło się. Minęło piętnaście minut, a koników nadal nie było. Nagle
usłyszałam szelest i zobaczyłam kawałek sierści.
- Chodź Elo.- rzekłam - Chyba widzę jakiegoś źrebaka.
Podeszłam, a Elo pędem pogalopowała, po czym wbiegła do lasu.
- Tylko się nie zgub!- krzyknęłam
Odpowiedzi nie usłyszałam...
Po chwili Elo wyszła z uśmiechem, a za nią wyszedł jeden źrebak, Kiara. Zawołałyśmy Lucasa. Smok podleciał do nas. Elo powiedziała, abym poszła na Łąkę Makową z Kiarą.
Elo została z Lucasem i rozmawiali, gdy ja i źrebak ścigałyśmy się na łąkę. Oczywiście Kiara wygrała. Potem bawiłyśmy się w chowanego, berka i mistrzostwa w nie dotykaniu maków.
- Czemu masz skrzydła? - zapytała Kiara.
- Bo jestem Pegazem. Dzięki nim mogę latać. - odpowiedziałam.
Cofnęłam się, podleciałam do góry, zrobiłam kółko nad klaczą i wylądowałam.
- Też bym chciała polatać! Mogłabym na ciebie wsiąść, żeby polatać razem z tobą?- zapytał młody koń.
- Okej. Ale najpierw poszukamy czegoś, co będzie cię trzymało.- powiedziałam.
- Żeby latać zrobię wszystko! - odrzekła z uśmiechem.
Zanim zdążyłam się rozejrzeć Kiara przyniosła coś dziwnego, czego nigdy nie widziałam. Ona również sama nie wiedziała co to. Po prostu nowoczesny, magiczny wytwór! Położyła to na mnie i latałyśmy do wieczora.
Lucas i Elo nadal nie wracali. Wylądowałyśmy. Sama już nie wiedziałam co robić... Wracać szukać przywódcy i mojej najlepszej przyjaciółki, czy nadal zajmować się Kiarą...
- Galaxy spójrz!- zawołał źrebak.
Gwiazdy, niczym krople deszczu na szybie spływały w dół, jakby traciły nadzieje, że jeszcze kiedykolwiek zaświecą.
-Widzę. Sama to robię.- odezwałam się z cieniem smutku w głosie.
< Kto pisze dalej ? Elo, Kiara, czy Lucas ? >
- Chodź Elo.- rzekłam - Chyba widzę jakiegoś źrebaka.
Podeszłam, a Elo pędem pogalopowała, po czym wbiegła do lasu.
- Tylko się nie zgub!- krzyknęłam
Odpowiedzi nie usłyszałam...
Po chwili Elo wyszła z uśmiechem, a za nią wyszedł jeden źrebak, Kiara. Zawołałyśmy Lucasa. Smok podleciał do nas. Elo powiedziała, abym poszła na Łąkę Makową z Kiarą.
Elo została z Lucasem i rozmawiali, gdy ja i źrebak ścigałyśmy się na łąkę. Oczywiście Kiara wygrała. Potem bawiłyśmy się w chowanego, berka i mistrzostwa w nie dotykaniu maków.
- Czemu masz skrzydła? - zapytała Kiara.
- Bo jestem Pegazem. Dzięki nim mogę latać. - odpowiedziałam.
Cofnęłam się, podleciałam do góry, zrobiłam kółko nad klaczą i wylądowałam.
- Też bym chciała polatać! Mogłabym na ciebie wsiąść, żeby polatać razem z tobą?- zapytał młody koń.
- Okej. Ale najpierw poszukamy czegoś, co będzie cię trzymało.- powiedziałam.
- Żeby latać zrobię wszystko! - odrzekła z uśmiechem.
Zanim zdążyłam się rozejrzeć Kiara przyniosła coś dziwnego, czego nigdy nie widziałam. Ona również sama nie wiedziała co to. Po prostu nowoczesny, magiczny wytwór! Położyła to na mnie i latałyśmy do wieczora.
Lucas i Elo nadal nie wracali. Wylądowałyśmy. Sama już nie wiedziałam co robić... Wracać szukać przywódcy i mojej najlepszej przyjaciółki, czy nadal zajmować się Kiarą...
- Galaxy spójrz!- zawołał źrebak.
Gwiazdy, niczym krople deszczu na szybie spływały w dół, jakby traciły nadzieje, że jeszcze kiedykolwiek zaświecą.
-Widzę. Sama to robię.- odezwałam się z cieniem smutku w głosie.
< Kto pisze dalej ? Elo, Kiara, czy Lucas ? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















