Szłam Lasem Nieskończoności po kilka składników leśnych, kiedy nagle mały kary
źrebak kłusem natknął się na mnie i zapytał kim jestem.
- Witaj kim jesteś ? - powiedział i zarżał przyjaźnie.- Bo ja Tango. Urodziłem się 40 dni temu
- A skąd jesteś ? - zapytałam i się uśmiechnęłam.
- Tu się urodziłem w watasze Magic Land, a
dokładniej w tamtej grocie.
Możesz tu zamieszkać - dodał po chwili konik.- Ale nie mów, że ci nie powiedziałem, jesteś jedynym i pierwszym przybyłym tu psem. W większości jest tu koni...- wytłumaczył Tango i powiedział powoli się odwracając. - Muszę
iść do mojej mamy na jedzenie, ale ty chodź ze mną.
- Dobrze.- odpowiedziałam i pobiegłam za młodym.
Po kilku minutach byliśmy już w grocie. Tango zaprowadził
mnie do swojego pokoju. Jednak po chwili jego tata oznajmił iż idzie po owoce. 'Już go nie
było', tak mi wyjaśnił później Tango.
Weszliśmy do oddzielnej części
groty, była to lecznica a już trzeciej części wgłębienia znajdowały się pokoje dla gości. Malec
zaprowadził mnie do części 2 i pokoju numer 7. Był to pokój kontrolny
da zwierząt które niedawno powiększyły rodzinę, była tam klacz i smok
który ją leczył, a właściwie kontrolował jej stan.
Nagle zgięłam się w pół z nagłego bólu brzucha. Lucas podszedł szybko i zapytał zaniepokojony:
- Co ci się dzieje ?
- Spodziewam się szczeniąt. - Smok zaprowadził mnie na sale z leżankami. Była to sala z nr.4, tam właśnie odpoczywałam, a Lucas dał mi chwilę, po czym zaczął opowiesć o Magic Land.
< Lucas ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz