Melodia wstała o piątej nad ranem.
- Samson! Sams, szybko!!! - zawołałam nagle.
Gdy ogier, szybko popędził do swojej ukochanej, zobaczył małego źrebaka.
- Nareszcie! Nasz mały źrebaczek!- uradował się Samson. - Tylko jak go nazwiemy ?
- Nie jego... - odparłam. - To klacz, wybierz jej imię! Jakieś śmieszne, wesołe, żeby zawsze taka była... - uśmiechnęła się Melodia.
- Może, Fasolka? - zaproponował Sams.
- Śliczne! Niech takie zostanie! - oboje spojrzeliśmy się na nasz skarb.
*****
Miesiąc później Fasolka robiła już pierwsze kroki, jej rodzice byli dumni z postępów córki.
- Mamo, tato! - zawołał mała. - Mam do was prośbę! Czy możemy się stąd wyprowadzić? -Wysepleniła mała Fasolka.
- Ale czemu? - zapytali ją rodzice. - Coś ci tu się nie podoba?
- Podoba, ale...No, po prostu nie chcę tu mieszkać! -Fasolka starała się jak najdłużej ukrywać to, że inne konie, naśmiewają się z niej i sprawiają jej ogromną przykrość.
* Imię Fasolka wybrałam dlatego, że to ulubione imie dla konia, mojej przyjaciółki, Łucji. ' :* ' *
Ciąg Dalszy Nastąpi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz