niedziela, 1 maja 2016

Galaxy CD Rubin

Lucas rozkazał mi szukać i zaprowadzić członków watahy. Wydawało mi się dziwne, że tak się śpieszą. Szybko pobiegłam po L' arc- en - ciele' ego. Znalazłam się przy wodospadzie. Nie było jeszcze Lucasa, Taury, Silvera i Elo. Zakradłam się po konika morskiego.
- L' arc- en - ciele! - zawołałam go cicho, żeby smok mnie nie usłyszał.
- To ty Galaxy? - usłyszałam cichutki głosik.
- Tak to ja. - odpowiedziałam również szeptem. - Muszę ciebie zabrać do groty, gdzie jest Kiyumi. Nie wiem co się dzieje, więc nie pytaj.
- Dobrze. Tam jest pojemnik. Nalej do niego wodę, a ja tam wpłynę. - powiedział.
Zrobiłam tak jak powiedział L' arc- en - ciele. Cicho wyszliśmy z groty i pocwałowałam po innych przez Łąkę Makową.
- Czemu nie polecisz skoro masz skrzydła? - zapytał zdziwiony L' arc- en - ciele patrząc się na moje skrzydła.
- Bo za wolno galopuję... - wymyśliłam kłamstwo na poczekanie, jednak L' arc- en - ciele chyba się zorientował, że kłamię.
- Na pewno? - zapytał mnie.
- Tak... Na dwieście procent... - powiedziałam.
- To przyspiesz i poleć. - rozkazał L' arc- en - ciele.
- Jak chcesz... - oznajmiłam i przyspieszyłam.
Na całe szczęście byliśmy już na łące i były tam dzieci Elo, więc udało mi się nadal ukrywać moje kłamstwo.
- Kiara! Melodia! Tango! - zawołałam źrebaki.
Koniki przerwały zabawę i przybiegły do mnie.
- Chodźcie, idziemy na poszukiwania innych. - powiedziałam.
Źrebaki ucieszyły się, że znowu będę mogły się pobawić i to przyśpieszyło zgromadzenie watahy w jedno miejsce. Sara była swoim partnerem na skraju Łąki Makowej. Uran powiedział, że wie o co chodzi i musi pomóc Lucasowi. dodał także, żebym nie szukała Daisy. Chciałam go zapytać o co chodzi, lecz powiedział to co Lucas, że nie ma czasu, żeby mi wszystko wytłumaczyć. Ruszyliśmy dalej. Zostali jeszcze tylko Mel, Samson oraz  Fasolka. Weszliśmy do Lasu Nieskończoności i usłyszeliśmy szelest liści. Znieruchomiałam. Wiedziałam, że człowiek może nadal być na terenie watahy. Nikt nie wyszedł z krzaków. Horrorowa atmosfera znikła. Poszliśmy dalej.
- Mel! - krzyknęłam, gdy ujrzałam spacerującą rodzinę. - Poczekajcie!
Stanęli. Podbiegliśmy do nich.
- Musimy iść do groty. Lucas rozkazał mi zebrać wszystkich członków watahy. Nie wiem czemu, więc nie pytajcie. Wiem tylko o tym, że jakiś nieznajomy smok jest nad wodospadem. - oznajmiłam.
- Skoro Lucas rozkazał tobie tak zrobić... - powiedział Samson. - To ruszajmy!
Pobiegliśmy wszyscy razem do groty, gdzie leżała Kiyumi, zapewne spała. Wszyscy usiedli i rozmawiali. Byłam bardzo zaniepokojona zajściem nad wodospadem. I czemu miałam nie szukać Daisy? Moje przemyślenia zostały przerwane przez Kiyumi, która obudziła się z głośnym krzykiem.
- Kiyumi! Spokojnie! Nic się nie dzieje! - uspokajałam ją. - Powiesz nam co się stało?
- Jakiś smok porwał Daisy! - krzyknęła Kiyumi, po czym wybiegła z groty w stronę Wodospadu Tęcz, a ja za nią.
- Poczekaj! Co się stało?! - wypytywałam.
- Smok nie zostanie pokonany! - odpowiedziała mi przestraszona Kiyumi.
O nic już nie pytałam. Chciałam tylko ją złapać, żeby się uspokoiła. Byłam bardzo zdziwiona szybkością biegu Kiyumi. Myślałam, że jestem od niej szybsza... Jednak miałam jeszcze skrzydła... Gdy byłyśmy już blisko wodospadu, postanowiłam ich użyć. Podleciałam do góry i klątwa opanowała mnie... Złapałam Kiyumi zębami i powaliłam na ziemię. Ona wstała pokazała mi zęby, a moja klątwa minęła. Wilczyca zauważyła, że ktoś rzucił na mnie klątwę.
- Co się z tobą stało Galaxy? - zapytała Kiyumi.
Ja postanowiłam uciec z watahy. Pobiegłam do Lasu Nieskończoności. Znowu usłyszałam szelest liści, lecz biegłam dalej.
- Poczekaj! - krzyknął jakiś nieznajomy głos.
Obejrzałam się w biegu i ujrzałam ogiera. Zatrzymałam się.
- Kim jesteś? I czego chcesz? - zapytałam się przestraszona.
- Ja jestem Rubin. - odpowiedział - A ty?
- Ja... Ja jestem Galaxy. - powiedziałam. - Czegoś tu szukasz?
- Tak szukam. Ale nie czegoś tylko kogoś. Widziałaś tu gdzieś smoka? - zadał pytanie.
- A po co Ci ta wiadomość?... - zapytałam nieśmiało.
- Szczerze... Ten smok przyleciał w miejsce, gdzie żyło moje stado... I porwał mnie, ale po drodze zauważył królika. Zleciał w dół, mnie postawił, a zabrał królika... - odrzekł zawstydzony.
- Bardzo mi przykro... - rzekłam - A zrobisz ze smokiem?
- Jak to co? Zabiję! - odpowiedział.
- No wiesz... To nie będzie takie łatwe... - oznajmiłam. - Chodź zaprowadzę cie do smoka.
- Prowadź! - powiedział.
< Rubin ? > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz