Sama zastanawiałam się, dlaczego smok mnie porwał i czego ode mnie chce.
Znajdowaliśmy się w miejscu, którego nie znałam i w którym nigdy nie byłam. Śmierdziało tu spalenizną oraz wszędzie znajdowały się porozrzucane smocze pancerzyki.
Przeraźliwa bestia, bez cienia gracji wrzuciła mnie do zardzewiałej kratki.
- Czego chcesz, ty gadzie z przesuszoną skorą?! - wypiszczałam, tak wysoko jak tylko mogłam.
- Dobre pytanie, malutka - syknął mój złowrogi towarzysz. - Zdajesz sobie sprawę jaką moc posiadasz?
- Prócz czekolady? - odpowiedziałam pytaniem - Urok osobisty.
- Raczej arogancję! - smok zaczął chodzić dookoła pomieszczenia - Posiadasz moc uzdrawiania, Daisy. Jest ona bardzo potrzebna mi oraz mojemu stadu.
- A skąd możesz to wiedzieć? To chyba ja wiem o sobie najwięcej! - położyłam uszy po sobie.
- Wyczuwam to - odpowiedział z irytacją. - Moje stado po wielu walkach i wojnach bardzo się osłabiło, większość smoków jest ranna. - spojrzał na mnie, po czym uśmiechnął się szyderczo. - Jeśli za pomocą mocy ich uzdrowisz, zwrócę Ci wolność.
- Chyba w twoich snach - odparłam z wyższością. - Moi przyjaciele z watahy już niedługo mnie stąd zabiorą.
W odpowiedzi gad zaśmiał się długo i głośno. Kiedy wreszcie skończył, opuścił miejsce, nie informując mnie gdzie zmierza i na jak długo.
Zostałam sama w ciemnościach oraz z tym okropnym zapachem.
Ciąg dalszy nastąpi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz