Rodzinne zawirowania...
- Mamo, nie chce tu mieszkać bo....Naśmiewają się ze mnie... - powiedziała zrozpaczona Fasolka.- Ale dlaczego, czemu!? - zapytała Mel córeczkę. - Co się takiego dzieje ?
- Mówią, że mam rolkę po papierze na głowie! - Fas zwiesiła głowę.
- Idź spokojnie, lecz jeśli znów tak będzie to jutro tam przyjdę. - oświadczyłam i pogłaskałam córkę.
*następnego dnia,Fas wróciła z dworu*
- Mamo! Coś się stało! - powiedziała ze łzami w oczach.
- Mów, mów! - odpowiedziała Melodia. - Co się stało ?
- Dzisiaj jak wyszłam na dwór, od razu powiedzieli, że przepraszają i kłaniają mi się aż do kopyt! - powiedziała Fasolka z entuzjazmem w oczach.
- Ciekawe dlaczego ! - zamyśliła się Mel.
Nagle matka i córka zauważyły jakiś ruch, po czym Samson wszedł do domu.
- Cześć kochane! - powiedział Sams.
- Hej tatusiu! - Uradowana Fasolka podbiegła do ojca.
- Sams, możemy na sekundę? - zapytała Melo.
- Pewnie, kochanie! - rodzice poszli kawałek dalej.
- Czy coś powiedziałeś tym koniom z dworu Faso ? - zapytała patrząc mu w oczy.
- Można powiedzieć, że tak... - odpowiedział niepewnie Samson.
- Co to znaczy "można powiedzieć, że tak" ?! - dociekała Melodia.
- Powiedziałem coś w stylu "Jeśli jeszcze raz, ktoś obrazi Fasolke, gorzko pożałuje!" - wyjaśnił.
- Na najświętszego jednorożca świata... A co jak przyjdą ich rodzice ?! - Pytanie zawisło w powietrzu.
Oby nie... myślała Melodia... Wszystko będzie dobrze...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz