Kiedy spotkałem Galaxy, od razu pomyślałem, że coś się stało. Wataha nie jest miejscem, gdzie zwierzęta od tak przychodzą pospacerować. Jej tereny są położone daleko od miejsc zamieszkiwanych przez inne stada i rodziny. Podszedłem stanowczo i przyjaźnie uśmiechnąłem się do nowej, zaczynając rozmowę. Jak się później dowiedziałem Galaxy była zmuszona uciekać i tak trafiła na tereny Magic Land. Pegaz zgodził się przystąpić do watahy. Cieszyło mnie to.
Postanowiłem jej pokazać otoczenie, które będzie ją teraz witać każdego dnia.
Ruszyliśmy z pod wodospadu, gdzie spotkałem Pegaza. Pokazałem jej Las Nieskończoności oraz poinstruowałem jak się w nim nie zgubić. Galaxy cieszyła się bardziej z każdym nowym miejscem jakie jej pokazywałem i chłonęła każdy szczegół. Obeszliśmy wszystko od Makowej Łąki po Magiczną Grotę, aż po Drzewo, najważniejsze dla naszej watahy.
Później lataliśmy nad Wodospadem Tęcz, a widząc jak nowa szalała z radości latając nad kolorową wodą wiedziałem, że to będzie jej ulubione miejsce.
Zapadał zmierzch, oznajmiłem Galaxy, że będę już leciał na obchód watahy, na co ona oświadczyła, że zostanie tu, nad wodospadem. Pożegnałem się i poleciałem nad Lasem Nieskończoności.
Przelatując obok groty moją uwagę przykuło niewielkie mignięcie w jej wnętrzu. Z początku myślałem, iż to tylko światła odbijające się od rzeki, lecz po chwili zorientowałem się, że w środku ktoś jest... ktoś kogo jeszcze nigdy tu nie widziałem. Zniżyłem lot i wylądowałem obok konia. Na mój widok Elo zerwała się i panicznie zaczęła zadawać pytania, dopiero po chwili się przedstawiając. Wyjaśniając jej wszystko co chciała wiedzieć oświadczyłem jej, że może zostać w watasze, tak jak chciała znaleźć nowy dom.
Poczekałem chwilę, po czym wznowiłem swoją wędrówkę po Magic Land.
Lecąc nad łąką zauważyłem Kiyumi wpatrującą się w ciemniejące niebo.
- Cześć. - powiedziała zauważając mnie.
- Witaj. - odpowiedziałem. - Nawet nie wiesz co się dziś wydarzyło ...
- Co takiego ? - dociekała.
- W watasze pojawiły się dziś dwa nowe stworzenia. Pegaz Galaktyczny i Koń Tajemnicy...
- Och... To chyba świetnie, prawda ? - podniosła na mnie swoje świecące oczy.
- Tak, jak najbardziej, tylko... - zawahałem się - zastanawiam się, czy nie mogłabyś pomóc im się zaaklimatyzować ?
- Chętnie, w końcu od czego są przyjaciele. - szturchnęła mnie w bok.
Uśmiechnąłem się i opowiedziałem jej o pierwszym wrażeniu jakie na mnie wywarły dwa, magiczne, niepowtarzalne zwierzęta.
- W takim razie... cóż... jutro rano je odwiedzę i zabiorę na wycieczkę wzdłuż Rzeki, - zaczęła Kiyumi, po czym zewnęła przeciągle. - A potem wybiorę się na polowanie, po coś do przegryzienia.- wyszczerzyła zęby w uśmiechu. - Lecz teraz wybacz, ale jestem na prawdę śpiąca.
Kilka sekund później już spała zwinięta w kłębek, jarząc się niebieskim blaskiem swoich mocy.
Odleciałem do lasu i także dałem się porwać snom.
< Kiyumi ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz