wtorek, 29 marca 2016

Kiyumi

Tak jak obiecałam Lucasowi, rano zabrałam nowe na wycieczkę.
Najpierw poszłam obudzić Galaxy, przebiegłam pod wodospadem i mokra wkroczyłam do groty, znajdującej się pod kaskadą z myślą, że tam właśnie znajdę Pegaza. Nie myliłam się.
- Dzień dobry. - powiedziałam i lekko szturchnęłam ją łbem w kark. - Jestem Kiyumi, możliwe, iż Lucas mówił ci o mnie.
Galaxy otworzyła oczy i uśmiechnęła się ospale.
- Cześć. Tak, kojarzę cię, ja jestem Galaxy, ale to już pewnie wiesz.
Obie roześmiały się i wyszły z groty nad tęczami. Znów były  mokre, jednak  ciepły wiatr szybko zrobił swoje.
- Chodźmy. - ponagliłam - Elo na nas czeka.
- Elo... ? - Galaxy zrobiła niezrozumiałą minę.- Kto to ?
- Wczoraj  Lucas znalazł nowych na terenie watahy, w tym Elo i właśnie ciebie.
- Och, to cudownie! - roześmiała się - Jest nas coraz więcej!
Wraz z uradowaną Galaxy pobiegłyśmy w stronę Magicznej Groty, stłumiłam westchnienie.
- Hej, Elo - wkroczyłam do groty, w której spał Koń Tajemnicy i machnęłam przy tym radośnie łapką. 
- Kim jesteś ? - warknęła Elo szybko się rozbudzając.
Przypomniało mi się wtedy, że okoliczności w jakich Smok znalazł klacz nie dały im możliwości  do rozmowy.
- Och, no tak, Lucas ci jeszcze nie powiedział. - rzekłam i uśmiechnęłam się przeciągle. - Jestem Kiyumi. Jako pierwsza trafiłam do watahy. Jestem Wilkiem Gwiazd. Wczoraj nasz przywódca znalazł ciebie i Galaxy- machnęłam łapką w stronę Pegaza, kontynuując wypowiedź - I obie postanowiłyście dołączyć do watahy.
- Racja, wczoraj tyle się wydarzyło. - odetchnęła Elo. - Widocznie Lucas nie powiedział mi o tobie i innych mieszkańcach watahy, choć jak teraz widzę nie jest nas zbyt wielu.
Elo uśmiechnęła się i opowiedziała nam o tym, jak trafiła do Magic Land, później to samo zrobiła Galaxy. Ja nie chciałam opowiadać o sobie, więc od razu zaproponowałam planowaną wcześniej przechadzkę :
- Hey, dziewczyny! Chodźmy na wycieczkę do Lasu Nieskończoności. Muszę wam coś pokazać, powiedzieć, w ogóle musimy się lepiej poznać. - powiedziałam, po czym pognałam do lasu.
Moje towarzyszki zareagowały śmiechem i ruszyły za mną.
- Ten las ma bardzo osobliwą i tajemniczą historię ... - zaczęłam, jednak po chwili się rozmyśliłam. Będą lepsze okazje na tę opowieść. - Ale o tym kiedy indziej.
Szłyśmy dalej przez puszczę.
- Właściwie to jak się tu czujecie ? - zapytałam - Wataha jest dla was przyjaznym otoczeniem ?
- Pewnie! - Galaxy zamachnęła skrzydłami na znak radości ochładzając przy tym upalny dzień. 
- Ja też czuję się tu w porządku... - rzekła Elo. - jednak.... tęsknię za kimś.
Widząc jej rozczarowaną minę przepełnioną tęsknotą postanowiłam nie drążyć tematu.
Na szczęście właśnie dochodziłyśmy do Drzewa, stróża naszej watahy.
- A oto ono - zaanonsowałam - Drzewo,  które ma niezwykłą magiczną moc... Jest ono dla nas wszystkich źródłem szczęścia i otacza nasz świat bezpieczeństwem. Ono chroni nas i zapewnia nam opiekę - zmieniłam ton na ostrzejszy.  - Dlatego też naszym obowiązkiem jest dbać o nie tak samo jak ono dba o nas, otaczać je miłością. Nie wolno go niszczyć i być dla niego nieuprzejmym.
Po moim stanowczym dialogu wskoczyłam  na kamień łapiąc się łapkami mchu i w ostatniej chwili nie wpadając do strumyka.
- Chodźcie. - zaprosiłam milczące koleżanki.
Elo i Galaxy podeszły i ułożyły się na trawie obok mnie.
Magia tego miejsca dała nam możliwość swobodnej rozmowy, tak jak gdybyśmy znały się od zawsze. Jak najlepsze przyjaciółki, których tak na prawdę nigdy nie miałam. Cieszyłam się z obecności dziewczyn i miałam nadzieję, że to będzie właśnie ta prawdziwa nowa przyjaźń.
< odpisuje ktoś na to opowiadanie? ^^  zgłosić się na howrse jak coś >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz